5 rzeczy, których nie wiedziałeś o dziewczynach z Dzielnicy czerwonych latarni

5 rzeczy, których nie wiedziałeś o dziewczynach z Dzielnicy czerwonych latarni

Byłeś w Dzielnicy czerwonych latarnii w Amsterdamie? Nawet jeśli nie, na pewno chciałbyś. Trzeciej możliwości nie widzimy. Tak czy inaczej, warto, żebyś dowiedział się o tym miejscu pięciu rzeczy, o których nie każdy wie.

Amsterdamska dzielnica czerwonych latarnii jest słynna na cały świat i nic w tym dziwnego. Nie to żeby w innych częściach świata nie było prostytucji, ale nigdzie indziej nie jest ona tak... zachęcająca. Estetyczna. Zorganizowana po ludzku. Jak wiadomo, dziewczyny z Dzielnicy czerwonych latarni nie są w Amsterdamie traktowane jak społeczny margines, ale jako przedstawicielki zawodu takiego, jak każdy inny. No, może trochę innego, ale posiadającego takie same przywileje jak wszystkie pozostałe.

 

O tym jednak wszyscy wiedzą. Nawet nie tylko wszyscy ci, którzy tam byli, bo dzielnica wzbudza zainteresowanie także na odległość. W tym tekście nie chodzi jednak o to, co wszyscy wiedzą, ale o mało znane fakty. Poznajcie pięć informacji o Dzielnicy czerwonych latarni, o których prawdopodobnie nie wiedziałeś.

 

1. Dziewczyny z okien to freelancerki

Dokładnie tak. Panie stojące w oknach nie są zatrudnione przez żadnego właściciela lokalu. Miejsca w lokalu są wynajmowane poszczególnym prostytutkom jednorazowo na nie więcej niż 8 godzin. Uprzedzając pytania: w oknach mimo to nie mogą pracować dziewczyny z ulicy. Każdy prostytutka wypożyczająca jedno z okien musi być uprzednio zarejestrowana.

 

 

2. Dziewczyny są BARDZO wybredne w doborze klientów

W Amsterdamie nie tylko klient wybiera dziewczynę, ale też dziewczyna wybiera klienta. Pamiętaj, jeśli prostytutka stojąca w oknie nie podtrzymuje z tobą kontaktu wzrokowego, znaczy to prawdopodobnie, że nie ma na ciebie ochoty. I, że z transakcji nic nie będzie. Poza tym oczywiście: wchodząc do lokalu nie bądź niegrzeczny, brutalny czy zbyt pijany. Konsekwencje mogą być nawet gorsze niż niechęć ze strony „pracowniczki seksualnej”.

 

3. Dziewczyny NIE są zobowiązane do badania się na choroby przenoszone drogą płciową

To zaskakujące, prawda? No cóż, holenderskie prawo jest liberalne w każdym aspekcie! Decyzja dotycząca badania jest w Holandii indywidualną sprawą każdej prostytutki. A decyzja o użyciu prezerwatywy decyzją wspólną – jej i klienta. Dla jasności – dziewczyny zwykle decydują się na badanie, istnieje zresztą kilka organizacji, które zapewniają im je za darmo lub półdarmo. Ale nie mają one takiego obowiązku. Warto o tym pamiętać!

 

4. Dziewczyny wcale nie zarabiają tak dużo, jak ci się wydaje

Nie chodzi nawet o to, że przeciętna stawka za numerek jest szczególnie niska – oczywiście na całym świecie łatwo jest znaleźć prostytutkę, która „obsłuży” cię o wiele taniej. A jednak z drugiej strony stawki dziewczyn z Dzielnicy czerwonych latarni nie są też wcale rekordowo wysokie. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że dziewczyny muszą wynajmować lokale, w których przyjmują klientów. A uwierzcie, że nie są one tanie – cena tych najdogodniej położonych potrafi wynosić ponad 150 euro za godzinę.

 

5. Kariera dziewczyny z okna zwykle nie trwa zbyt długo

To oczywiście nie tak, że jako prostytutki pracują w Holandii dziewczyny, które nie mogą znaleźć innej pracy i zmusza je do tego życie, a kiedy tylko mogą sobie na to pozwolić – rezygnują ze znienawidzonej pracy. Sęk raczej w tym, że jako prostytutka można pracować w nieco wygodniejszy sposób. Mianowicie: jako prostytutka ekskluzywna albo – innymi słowy – dziewczyna do towarzystwa. W ten sposób nie tylko można więcej zarobić (odchodzi koszt wynajmu lokalu), ale i nie trzeba męczyć nóg staniem w oknie.

 

fot. iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska