Rozmiar idealny

Kobiety i mężczyźni nigdy się do końca nie rozumieli, i chyba nigdy już nie zrozumieją. Ale od czego jesteśmy my, twórcy treści wszelakich, aby w końcu obie płcie naprowadzić na właściwe tory. W czym dokładnie problem tym razem? Krótka odpowiedź - w rozmiarze. Tym jaki panie preferują u panów, a jak panowie, na własną modłę, interpretują pań preferencje.

W Stanach Zjednoczonych wykonano ostatnio sondażowe badanie, na grupie prawie 30 tysiącach mężczyzn. Blisko połowa z nich była niezadowolona z rozmiarów swojego przyrodzenia. Przy czym jak łatwo się domyśleć, zdecydowana większość, chciałaby móc się pochwalić większą “armatką”.  Tylko niespełna 1% respondentów uważało, że ich członek mógłby być jednak trochę krótszy, co ułatwiłoby im choćby dobór spodni. Dodajmy - mężczyźni, wedle badania, swój kompleks na tle rozmiaru członka, biorą głównie z przeświadczenia w myśl którego panie “marzą” o naprawdę pokaźnych rozmiarów “fujarkach”.

 

Tyle panowie, którzy zapewne styczność z wiedzą o rozmiarach, biorą przede wszystkim z filmów dla dorosłych. Przejdźmy do faktycznych ekspertów w tej dziedzinie, czyli pań. Jak się okazało, ich odczucia co do rozmiarów członka, niespecjalnie pokrywały się z tymi jakie reprezentują mężczyźni. Wiedzę tę mamy dzięki przeprowadzonemu również w USA badaniu, tym razem już na bezpośredniej grupie blisko 100 kobiet,

 

Panie które zostały poddane temu testowi, były przedstawicielkami wielu ras etnicznych, w różnym wieku. Dodatkowo legitymowały się posiadaniem dotychczas, co najmniej kilku partnerów w swoim życiu intymnym. Czyli nie mówimy tu o jakichś “naiwnych gąskach”.

 

Wszystkie uczestniczki zostały “obdarowane” ponad 30 modelami męskich członków, o zróżnicowanej wielkości. Rozpiętość ich rozmiarów zamykała się w przedziale: od 10 do 24 cm jeśli chodzi o długość, i od 8 do 18 cm w kwestii szerokości.

 

Nie trzymając w niepewności, szybko podajemy rezultaty tego przełomowego eksperymentu. Otóż przeciętny rozmiar, jaki panie podawały za swój “ulubiony”, na przedstawionych modelach, miał około 16 centymetrów zasięgu i blisko 12 cm grubości.

 

 

Jak ma się to do rzeczywistości panującej akurat w Stanach? Panowie za wielką wodą, właściwie wstrzeliwują się idealnie w kryteria swoich oblubienic. Posiadają oni bowiem na stanie członki o przeciętnej: 15 centymetrów długości i przeszło 11 szerokości. USA jak konglomerat praktycznie wszystkich ras, mógłby w zasadzie odpowiadać światowej średniej, jeśli chodzi o akurat te “specyficzne” wymiary.

 

Ok czyli jaki z tego płynie morał? Ogólnie można by powiedzieć, że panowie są zbyt przewrażliwieni na punkcie rozmiaru swojego członka, choć to w zasadzie nic nowego. Jeśli gdzieś jest problem, to raczej nie leży w niedostatkach męskiej fizjonomii. Co do pań, jak wykazali amerykanie, jeśli już to większą wagę przykładają one do obwodu penisa niż do jego długości. Zależność ta jest dosyć prosta do wytłumaczenia, “grubszy” członek lepiej stymuluje łechtaczkę. Dłuższe przyrodzenie może się za to okazać prawdziwą “bronią” obusieczną. Nieumiejętnie użyty, zamiast przyjemności, może powodować ból w szyjce macicy partnerki. Wbrew pozorom nie jest to rzecz niespotykana. Ponoć paniom częściej zdarza się narzekać na partnerów z “zasięgiem” przekraczającym ich możliwości, niż na takich których natura mogłaby hojniej obdarzyć.  


Zacytować tu można stare ludowe porzekadło “wielką kuśką nie wygracie, jeśli braki są w warsztacie”. Nie wiem czy jest to “limeryk” godny Artura Andrusa, ale przekaz jest dosyć prosty do zrozumienia i chyba mniej więcej trafia w sedno. Na koniec podkreślmy główny atut tego artykułu, udało się uniknąć gadania o uczuciach.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska