Klejnoty reprezentacji

Klejnoty reprezentacji

Najmniej będzie tu o Robercie Lewandowskim. To superfacet, szczególnie kiedy nie wytrzymuje faulu i wreszcie się stawia. Świetnie zbudowany, bez grama tłuszczu. Ale z mojej prywatnej ankiety wynika, że imponuje jednak bardziej mężczyznom. Dla nas, kobiet, Euro to dobry pretekst, by bezkarnie z dziewczynami poplotkować o naszych piłkarzach.

To damski nawyk: usprawiedliwianie się, że lubimy sobie popatrzeć na mężczyzn. – Wcale nie jest tak, że widzimy tylko ciała i nie rozumiemy w ogóle, co się dzieje na boisku. Pobożne męskie życzenia. Ow-szem, fajnie się pogapić na potężne łydki. Ale rozumiem grę i czasem rywalizuję z moim facetem, kto lepiej przewidzi wynik. Chłopaki oglądają przecież kobiecy tenis. Śledzą punkty, wiedzą, kiedy jest piłka meczowa. Czy przeszkadza im to przy okazji spojrzeć na zgrabny tyłek zawodniczki? Wtedy okazuje się, że mają jednak podzielność uwagi – śmieje się Weronika.

– Wiesz, co lubię w piłkarzach? Ich gotowość do walki i konfrontacji. Zawsze i wszędzie. Nie znam zawodników poza boiskiem. Ale na murawie to wojownicy i o to właśnie chodzi – zaczyna Ania. – Mam słabość do bramkarzy. Oni bronią, a ja lubię facetów, którzy to robią. Są wysocy, mają wielkie łapska. Co takie ręce mogłyby robić z twoimi biodrami? Wyobraź sobie. Zresztą nie musisz – wystarczy popatrzeć na mecz. Bramkarze to jedyni chłopcy na boisku, których dłonie interesują kamerę, zauważyłaś? Na przykład kiedy gmerają sobie gdzieś przy pępku... Na pierwszym miejscu od lat wymieniane są te same nazwiska. – Spójrz na „Wasyla”. Ta dzikość w oczach, wielka szczęka, szeroka szyja, broda. Jego miny. I tatuaż na przedramieniu – coś, co zawsze mnie u mężczyzn podniecało. Totalnie mój typ, choć wolałabym go nie wkurzyć. Jest trochę jak Majami z nowego Pitbulla – zachwyca się Basia.

– Artur Boruc to też armata. Cholernie męski. Żałuję, że zgolił brodę bo wyglądał rewelacyjnie. Taki totalny facet. Nigdy nie wiesz co mu strzeli do łba, testosteron zawsze bierze górę – mówi Basia. – Kocham zdecydowanie na boisku. Ale nie chamstwo, co też się niektórym zdarza. Moim zdaniem tak ratują się słabi – podobnie jak w życiu. – Byłam raz na stadionie. Oczywiście widać znacznie mniej niż w telewizji. I nie się można napić normalnego piwa. Doping dopingiem, ale ja wolę mecze oglądać na kanapie. Wychwytuję więcej szczegółów – uśmiecha się Ola. – Myślę, że media niesprawiedliwie zrobiły z piłkarzy laleczki. Piszą o nich jakby byli dziećmi: ciuszki, dziewczyny, papierosek wypalony tak, żeby trener nie widział. Nikt nie jest ciekawy reszty? Szkoda, bo wyglądają na niegłupich chłopaków. – Krychowiak jest intrygujący – dodaje. – Nie wiem, dlaczego czepiają się jego ciuchów. Trzeba mieć jaja, żeby ubierać się inaczej. Cenię niepokornych na boisku i poza nim. Maciej Rybus ma na przykład urok młodszego brata. Wygląda, jakby lubił narozrabiać, ale zna granice. Zauważyłaś, że często wystawia język, kiedy celuje w piłkę? Kamil Grosicki tak samo. Zresztą, obaj grają chyba na pozycji pomocników. Zauważyłam, że mnie i koleżankom najczęściej podobają się właśnie pomocnicy i obrońcy. Ale jest przecież także Arkadiusz Milik. – Urodził się, kiedy byłam już nastolatką. Załamka! Gość w moim typie, lubię chłopaków z wąskimi ustami. Z punktu widzenia klasycznego kanonu urody, to on jest chyba najprzystojniejszy w reprezentacji. Obok Łukasza Piszczka, który bywa wręcz zbyt ładniutki i wygląda na pewnego siebie. Pewnie żadna mu nie odmówi. Ale ma żonę, wiem – cenzuruje się Ola. – I jeszcze Łukasz Szukała. Nie przepadam za kozią bródką, ale ten wzrost! To jeden z chłopaków, którzy najlepiej prezentują się na murawie, w akcji. Zziajany facet to seksowny facet. Każdy zresztą, nie tylko piłkarz.

Zadziorne spojrzenie: to zawsze działa. – Brałabym Kubę Błaszczykowskiego. To taki „dobry łobuz”. Szczęsnego złapali na paleniu – więc też ma punkt za nieposłuszeństwo – ocenia Basia. – I zobacz, jak oni noszą garnitury: nie wyglądają jak lalusie albo ludzie korporacji. Jest w tym jakaś zabawa, świadomość swojego ciała. – Oni są po prostu bardzo zgrabni. Brzuchy, klatki, ramiona – wszystko się zgadza. Muszą być w formie, to ich praca – rozmarza się Justyna. – Nie znoszę tylko jak po meczu zdejmują koszulki i się prężą, spuszczając spodenki do granic możliwości. Ciekawe kiedy któremuś te gatki po prostu spadną.

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska