Orgie władzy

Orgie władzy

Dlaczego mężczyźni sięgają po władzę – by zdobywać kobiety. Tyle że potencjalnych partnerek jest naprawdę wiele, a czas u władzy może szybko się skończyć. Dlatego rodzi się potrzeba hurtowego zaspokajania żądz – tym większa, im mniej pewna jest władza.

Chiński biznesmen, który zatrzymał się w Centrum Międzynarodowych Konwencji w Zhuhai nie musiał nawet bardzo się przysłuchiwać. Dobiegały go odgłosy seksu. Dzikiego seksu. I to ze wszystkich stron. Wyszedł z pokoju. Na korytarzu minęła go półnaga dziewczyna, która najwyraźniej zabłądziła... 


W 22-piętrowym hotelu zatrzymało się kilkuset Japończyków z firmy budowlanej z Osaki. Na kilku hotelowych pietrach urządzili sobie trzydniową orgię. Miejscowi sutenerzy spędzili 400 dziewczyn, które krążyły między pokojami, obsługując klientów. W końcu chińscy goście zawiadomili policję, że Japończycy zakłócają spokój. Z tego wywiązała się już prawdziwa afera i to nie dlatego, że w Chinach prostytucja jest zakazana. Całe zdarzenie miało bowiem miejsce we wrześniu ubiegłego roku, w 72. rocznicę najazdu japońskiego na Chiny, po którym nastąpiła 14-letnia krwawa okupacja. Gdy sprawę opisała prasa, wielu szczerze wzburzonych Chińczyków uznało, że Japończycy tą orgią znów chcieli ich upokorzyć. Bo już samo słowo orgie brzmi oskarżycielsko. Jest w nim atmosfera skandalu i łamania tabu, a dla  władzy oznacza kompromitację. 

Współczesne skandale

Najnowszy przykład pochodzi z Hiszpanii, gdzie politycy Partii Ludowej brali łapówki i uczestniczyli w wieńczących nielegalne biznesy orgiach, takich jak ta w miasteczku La Nucia, gdzie burmistrz, by przekonać urzędników do realizacji projektu urbanistycznego, zaprosił ich na „zarąbistą fiestę z pięcioma cudownymi dziewczynami z Europy Wschodniej”. Cała Hiszpania żyła tym skandalem.  A przecież jeszcze niedawno i u nas, po zeznaniach Anety Krawczyk, był skandal z orgiami w Samoobronie, który doprowadził do tego, że partii, która przez chwilę była w koalicji rządowej, dziś nie ma w sejmie. Podobne kłopoty ściągnął na siebie były czeski premier Topolanek, gdy hiszpańska gazeta „El Pais” wydrukowała zdjęcia z sardyńskiej rezydencji Silvio Berlusconiego Villa Certosa. 


Oprócz włoskiego szefa rządu, były na nich obnażone kobiety i Topolanek... nago... ze sterczącym członkiem. Sam zainteresowany najpierw twierdził, że te zdjęcia nie istnieją, a gdy je zobaczył, rozpoznał siebie, ale tłumaczył, że to fotomontaż. - Fotografia została zmanipulowana - bronił się. Chyba nikt mu nie uwierzył, a cała Europa zobaczyła jak się bawią szefowie państw. I choć opublikowano tylko 5 zdjęć (zrobionych było 700), dają wyobrażenie jak wyglądają imprezy w rezydencji Berlusconiego. Topolanek i tak miał szczęście, bo choć zdjęcia zrobiono rok wcześniej, ukazały się, gdy już nie był premierem. A 73-letni Berlusconi? Dla niego to tylko kolejny z długiej listy seksskandali. Jeszcze nie przebrzmiały plotki o orgiach na Sardynii, gdy okazało się, że prawdziwą jaskinią rozpusty jest rzymska siedziba premiera Palazzo Grazioli, dokąd sprowadzał luksusowe prostytutki. Jedna z uczestniczek imprez opowiadała prasie, że nocne zabawy u Silvia niejednego przyprawiłyby o natychmiastowy zawał. Zdradziła, że Berlusconi nakłaniał ją do seksu z innymi kobietami i to na łożu podarowanym przez Władimira Putina, co sprawie dodaje dodatkowej pikanterii.

 
Rzymskie orgie

Berlusconiemu skandal zbyt mocno nie zaszkodził, w każdym razie jego ugrupowanie wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Być może orgie nie robią na Włochach już wrażenia. To przecież w Rzymie odbywały się najbardziej wyuzdane imprezy. To tutaj cesarz Neron polecił przywiązać do słupów w amfiteatrze dziewice i młodzieńców chrześcijańskich, z którymi kolejno współżył na oczach publiczności. To tutaj Kaligula zapraszał do pałacu wybrane pary małżeńskie, z nich wybierał osoby (nie zawsze kobiety), z którymi kopulował w sąsiednich pomieszczeniach, po czym wracał do gości dzieląc się wrażeniami z seksu. To tutaj żona cesarza Klaudiusza Messalina robiła zawody z kurtyzaną, która przyjmie największą liczbę klientów. Wreszcie tutaj Kommodus zabawiał się z haremem 300 dziewcząt i 300 chłopców, codziennie urządzając w pałacu orgie i wykwintne uczty, które w swej dzikości i obsceniczności przewyższały nawet te urządzane przez Nerona. 

jednak w metodycznym podejściu do perwersji przewyższał wszystkich cesarz Tyberiusz, który przeniósł się na Capri, by cały czas poświęcić orgiom. Agenci w całej Italii wyszukiwali urodziwe dziewczęta i chłopców, porywali je, sprowadzali na wyspę i szkolili w najbardziej perwersyjnych praktykach seksualnych, by później prezentować je przed cesarzem i podniecać jego przytępiałe zmysły. Sypialnie w pałacu dekorowano specjalnie zamawianymi obrazami i rzeźbami przedstawiającymi wszelkie wyrafinowane formy kopulacji – wystarczyło, by Tyberiusz wskazał jaki rodzaj seksu chce zobaczyć i niewolnicy musieli to zrobić.  A skąd tak dobrze znamy opisy wszystkich orgii? Cesarze mieli wielu wrogów (choćby tych, którzy chcieli przejąć władzę), dbających, by takie skandale dotarły do obywateli – dziś powiedzielibyśmy: opinii publicznej. 

  
Różowy Biały Dom

Skoro mowa o stosunku opinii publicznej do władzy, to wszyscy politycy mogą jedynie zazdrościć Johnowi Kennedy'emu. Jacka (bo tak nazywali go znajomi) kochali wszyscy, a też nigdy nie narzekał na brak powodzenia u kobiet. Gdy został senatorem dziennikarze natychmiast obwołali go najprzystojnieszym członkiem Kongresu, a kobiet dosłownie zaczęły za nim szaleć. Deputowany Frank Thompson z New Jersey powiedział wprost: „Gdyby Jack wszedł do sali, w której byłoby 100 kobiet, co najmniej 80 byłoby gotowych natychmiast poświęcić honor i wszystko inne, by znaleźć się z nim w sypialni”.

W Waszyngtonie młody Kennedy wynajął z kolegą z Senatu George'm Samathersem apartament w hotelu Carroll Arms, gdzie nieustannie przyjmowali młode kobiety. - Jack lubił tam wpadać z dwiema młodymi sekretarkami. Lubił trójkąty - wspomina Smathers i wie co mówi. Pewnego razu gdy wraz z Kennedym i dwiema dziewczynami przebywał w garsonierze, zadzwonił telefon i wezwano Smathersa do Senatu. W połowie drogi uświadomił sobie, że to musi być pomyłka, bo izba zakończyła już obrady. Gdy wrócił zastał Kennedy'ego kochającego się z obiema kobietami naraz.


Takie informacje skrzętnie zbierało FBI – na wszelki wypadek. Zresztą Kennedy specjalnie się z tym nie krył. Na biurku senatora stała fotografia zrobiona na pokładzie jachtu, na której jego i kilku mężczyzn otaczał tłum nagich dziewczyn. Swych erotycznych podbojów nie ograniczył nawet na czas kampanii prezydenckiej. Szalał w Las Vegas w towarzystwie Franka Sinatry, a jeden z raportów FBI mówił, że "aktorki i tancerki z całego miasta kręciły się nieustannie w apartamencie senatora". Inny informator twierdził, że widział Kennedy'ego wraz z innym senatorem kochających się z dwiema kobietami w obecności "osób trzecich". Potem panowie zamienili się partnerkami i na nowo rozpoczęli miłosne igraszki.

 

A to nie wszystko. Nawet podczas jednego z bali z okazji zaprzysiężenia go na prezydenta, Kennedy wymknął się na kameralne party z udziałem Franka Sinatry i aktorek Angie Dickinson, Janet Leigh i Kim Novak. Wchodząc na inne przyjęcie – tego wieczoru – zapytał od razu: "Gdzie panienki?" A apartament zapchany był pięknymi dziewczętami i gwiazdkami Hollywood. Przybyła nawet córka jednego z europejskich ambasadorów. Przed Kennedym ustawiono 6 kobiet, a nowy prezydent wybrał dwie, by należycie uczcić zwycięstwo. Gdy prezydent wprowadził się z rodziną do Białego Domu, zatrudniono w nim dwie młodziutkie blondynki: 21- i 22-etnią. Agenci tajnych służb nazywali je biurowym rozrywkami Kennedy'ego. Formalnie pracowały dla sekretarza prasowego, a w rzeczywistości towarzyszyły prezydentowi w podróżach i były gotowe na każde wezwanie. Na miejscu nie były niezbędne, gdyż w Białym Domu Kennedy'ego odwiedzały niezliczone zastępy młodych kobiet. Jak wspomina jeden ze współpracowników: „Po prostu drzwi się nie zamykały. Kobiety biły się by dopiąć swego". By dać im szanse, prezydent często urządzał rozbierane party przy basenie.  Pewnego wieczoru na takiej imprezie, do JFK dołączył jego brat Bobby, jeszcze jeden mężczyzna i tłumek nagich dziewcząt. Zabawa trwała w najlepsze, gdy nadeszła wiadomość, że żona prezydenta Jackie, wraca, bo czegoś zapomniała... Wszyscy goście rzucili się do ubierania. Ale gdy Jackie zabrała swoje rzeczy i poszła, impreza szybko rozkręciła się na nowo. Dzisiejsi politycy mogą Kennedy'emu pozazdrościć jeszcze jednego – prasa wiedziała o wszystkim, lecz wolała zachować milczenie. Oczywiście cudzołóstwo polityka mogło skończyć jego karierę, jednak media wówczas wzdragały się przed pisaniem o takich sprawach. 

  
Państwowe haremy 

W systemach dyktatorskich o dyskrecję dbają służby specjalne. A wyszukiwaniem kochanek dla rządzących zajmują się całe grupy agentów. W Korei Północnej – jak pisze Nigel Cawthorne w „Życiu erotycznym dyktatorów” –  „całą organizację Zjednoczonego Demokratycznego Frontu Patriotycznego Korei przekształcono w olbrzymi system rajfurstwa. W całym kraju poszukiwano kobiet do zespołów pieśni i tańca, zespołów szczęścia oraz zespołów satysfakcji. W tych pierwszych dziewczęta grały i tańczyły podczas przyjęć, drugie zajmowały się masażem, a trzecie zapewniały spełnienie seksualne. W zespołach było ponad dwa tysiące kobiet, mieszkających w willach lub specjalnych pensjonatach rozsianych po całym kraju. Za rekrutację odpowiadało Generalne Biuro Ochrony. Specjalne oddziały selekcyjne dokonywały wyboru spośród dziewcząt przedstawionych przez lokalne struktury partii komunistycznej. Kobiety te musiały mieć około 20 lat i wzrost powyżej 160 cm. Wymagane było nieskazitelne zaplecze społeczne i ideologiczne. Corocznie dokonywano także rekrutacji wśród studentek szkół artystycznych w stolicy i na prowincji. Narodowej komisji sportu, zlecono by dostarczyła młode gimnastyczki mające stać się członkiniami zespołów szczęścia.

Poszukiwano też kobiet za granicą: w Hongkongu, Makao i na Bliskim Wschodzie. Niektórym z nich płacono, inne po prostu porywano. Dziewczęta podlegały półrocznemu treningowi. Po sześciu miesiącach służby w jednym z zespołów każda z dziewcząt otrzymywała rangę podporucznika w Generalnym Biurze Ochrony. Członkinie zespołów mieszkały w luksusowych apartamentach i jadały tylko najlepsze produkty, sprowadzane specjalnie dla nich z Japonii. Te, które dostąpiły zaszczytu odbycia stosunku z wodzem narodu, otrzymywały szwajcarski zegarek z wygrawerowanym na kopercie jego imieniem. Faworytki mogły liczyć na podarunek w postaci luksusowego auta. Mówiono, że traktowano je lepiej niż ministrów w rządzie Korei. Służba w zespołach trwała do dwudziestego piątego roku życia. Później dziewczęta mogły poślubić oficerów gwardii lub mężczyzn nagrodzonych odznaczeniami państwowymi”. 

 

Podobny system – choć na wiele mniejszą skalę – powstał w Argentynie czasów dyktatora Juana Peróna. Po śmierci żony – uwielbianej przez lud Evity, 56-letni prezydent zainteresował się nastolatkami.  Wybierano najładniejsze licealistki i umieszczano w luksusowych „ośrodkach rekreacyjnych”, gdzie służyły rozrywce wyższych oficerów armii. Dle Perona stworzono osobny ośrodek, gdzie spędzał czas w otoczeniu dziewcząt, obserwując, jak grają w koszykówkę lub pływają. Wkrótce jedna z nich została jego kochanką, a cały kraj mówił o haremie dyktatora i orgiach odbywających się za murami jego posiadłości. Choć większość plotek była zmyślona, część stronników prezydenta odsunęła się od niego, uważając że kala pamięć Evity. W 1955 r. argentyńska gospodarka leżała w ruinie, a opuszczony przez większość zwolenników Peron musiał oddać władzę.

Jeszcze gorzej skończył stalinowski zbrodniarz Ławrientij Beria. Gdy w 1938 roku został szefem wszechwładnego NKWD, Moskwa wkrótce zaczęła huczeć od plotek o czarnej limuzynie, do której wciągane są młode dziewczęta (echa tych plotek słychać było później u nas w miejskiej legendzie o czarnej wołdze). Beria był jednak bezkarny. Zmieniło się to dopiero po śmierci Stalina, gdy przegrał walkę o przewodnictwo w partii z Chruszczowem i dawni towarzysze postanowili się go pozbyć. Oskarżono Berię, że jest „imperialistycznym szpiegiem” i prowadzi „antypaństwową i antypartyjną działalność” – co było zestawem standardowym – oraz o pięciokrotny gwałt. W aktach znalazły się opisy orgii z udziałem nastoletnich dziewcząt uwięzionych w jego willi w Gruzji, a także zeznania tych, które zgwałcił w Moskwie. Podczas procesu jeden z podwładnych Berii wyznał, że jego zadaniem było wyszukiwanie na ulicach Moskwy atrakcyjnych kobiet i dostarczanie ich do mieszkania przełożonego, gdzie Beria je gwałcił. Potwierdził to personel amerykańskiej ambasady, mieszczącej się przy tej samej ulicy, co biuro Berii, i pracownicy niejednokrotnie widywali dziewczęta przywożone późno w nocy czarnymi limuzynami. W grudniu 1953 roku uznano go winnym postawionych zarzutów i natychmiast rozstrzelano. 

Seks polityczny

A jaki był finał nieszczęsnej hotelowej orgii w rocznicę napaści Japonii na Chiny, którą rozpoczęliśmy ten tekst? Pod presją oburzonych Chińczyków Pekin wystosował list do rządu japońskiego, nazywając całą sprawę „wstrętnym incydentem” i domagając się, by Japonia „wychowywała” swych obywateli. Co więcej prokuratura wysłała listy gończe za trzema japońskimi pracownikami firmy, która zorganizowała wycieczkę do Zhuhai. Jednocześnie sprawa trafiła do sądu. Dwunastu chińskich sutenerów zostało skazanych na kary do 15 lat więzienia, a dwaj pracownicy hotelu, którym udowodniono zorganizowanie seks-zabawy dostali dożywocie! Była to więc prawdopodobnie ostatnio orgia w ich życiu, a na pewno ostatnia z udziałem kobiet...

Natomiast dla wszystkich miłośników zabaw grupowych płynie z tego ostrzeżenie – nigdy nie wiadomo, kiedy seksualna perwersja stanie się sprawą polityczną. 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska