Japończycy mają problem

Japończycy mają problem

Japonia to dziwny kraj, tak było, jest i zapewne nigdy się nie zmieni. Nie wiadomo czy to ta ziemia, może jej ustawiczne trzęsienia, albo ogólnie może po prostu chodzi o to plemię. Jakby zapytał klasyk – ale o co się rozchodzi? Uspokajamy, nie o Fukushimę. Kolokwialnie rzecz ujmując, Japończycy nie chcą się “bzykać”. Pszczoły niestety, przy okazji tego zapylania, raczej ich nie wyręczą.

Na tej zasadzie niedługo kraj “kwitnącej wiśni” może się zmienić w państwo “oklapłego kwiatka”. Gdyby tylko koncern Nintendo przewidział tak wielki sukces gry Pokemon Go. Możliwe, że  zareagowałby dodatkowo na problemy rodaków, umożliwiając umieszczanie dziwacznych stworków, nie tylko w danych obiektach, ale również na poszczególnych partiach ludzkiego ciała. Na szczęście dla Japończyków jeszcze nie jest za późno, sugerujemy aby dodatek do gry nazywał się - Pokemon Go-Go. Może to w jakiś sposób rozrusza daleko-wschodnią demografię.

 

Polacy mają za mało dzieci, rząd z racji tego prężnie wziął się do działania startując od tego roku z programem “500+”. Nie myślcie, że wyspiarskie władze pozostawił sprawę samą sobie. W obawie przed gwałtownie starzejącym się społeczeństwem, i co za tym idzie załamaniem systemu emerytalnego, jak “grzyby po deszczu” powstają coraz to nowe inicjatywy mające nakłonić Japończyków do “działania”. Gdyby pani premier Szydło, objęła schedę po japońskim szefie rządu Shinzo Abe, zapewne wszystkie te pomysły ochrzczono by roboczo jako program “sex+”. Nawiasem mówiąc, uważamy że problem ten szybciej by rozwiązała grupa Hindusów, być może nie są oni najmocniej wyposażeni, ale za to skorzy do działania.

 

W Polsce mamy programy inicjacji zawodowej, w Japonii za to są programy inicjacji seksualnej. I to dla różnych grup wiekowych, bowiem Japończycy zmagają się z problemem który był głównym tematem filmu Judda Apatow 40-letni prawiczek. Steve Carell wcielił się tam w rolę mężczyzny… nie mającego odpowiedniej śmiałości względem pań. Japońska sytuacja bynajmniej nie jest komedią, jednostkowo przedstawiony problem w filmie, w kraju samurajów jest czymś dosyć powszechnym.

 

   

 

A więc mamy kursy na których panowie po 40, zachowujący daleko idącą wstrzemięźliwość seksualną, malują nagie panie. Wszystko po to aby zaznajomić się, choć odrobinę, z płcią przeciwną. Są też sztucznie aranżowane spotkania dla samotnych oraz pogadanki rodem ze szkół podstawowych. Rezultaty ponoć odbiegają od wstępnych założeń, Japończycy tanimi sztuczkami nie dają się namówić do “spółkowania”. Inna sprawa, jeśli mężczyźni stoją tam przed wyborem - małżeństwo, a życie w celibacie. Wtedy fakt, że wybierają to drugie, nie wydaje się być czymś specjalnie dziwnym.

 

Kryzys relacji damsko-męskich, a co za tym idzie demograficzny, niektórzy widzą w spowolnieniu gospodarczym, z jakim karaj zmaga się od początku lat 90. minionego wieku. Analogia jest dosyć prosta, dekadę wcześniej kiedy gospodarka gnała cała naprzód, Japończycy nie tylko chętniej zakładali rodziny, ale również mniej przejmowali się konwenansami. Dzieci przychodzące na świat przed ślubem, bądź poza związkiem małżeńskim, nie były wielką rzadkością. Co ciekawe społeczne piętnowanie takich przypadków było wtedy znacznie rzadsze, niż ma to miejsce obecnie.    


W kraju w którym na ulicach stoją automaty z używanymi, ponoć niepranymi, elementami żeńskiej garderoby intymnej, niema komu nie tylko płodzić, ale nawet baraszkować pod pościelą.  Być może gdyby więcej Japonek wyglądało jak nasza Playmate z czerwca 2004 roku - Hiromi Oshima, której galerię prezentujemy poniżej, japońscy panowie byliby mniej wstrzemięźliwi. Według badań jeśli nie zmienią swoich nawyków, za około 40 lat populacja ich kraju może się uszczuplić nawet o ⅓.

 

fot: instagram.com; istocphoto.com

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska