Kilka sposobów na dobrą rozgrzewkę

2016-08-16
Kilka sposobów na dobrą rozgrzewkę

11 sekunda meczu o 3 miejsce Mistrzostw Świata w 2002, pomiędzy gospodarzami Koreą a Turcją. Hakan Sukur przejmuje piłkę, zdobywa gola i wprowadza w konsternację miejscową publiczność. Każdy mężczyzna ma  w sobie trochę z prawdziwego napastnika, takiego o którym się mówi, że jest „łasy” na bramki.

11 sekund wystarczy mu aby zabrać się do rzeczy, nie zważając na przeciwności. Jeśli jednak od czasu do czasu zależy wam na uznaniu waszej partnerki zapoznajcie się z poniższym tekstem. Summa summarum nawet tym najbardziej zapatrzonym w siebie, zawsze choć odrobinę zależy na uznaniu „publiki”.

 

Na początek, jak głosi stara maksyma wojenna, musimy rozpracować wroga. Jest on z innej planety, a co za tym idzie jego tok rozumowania przebiega „odrobinę” inaczej. Jednak wszystkie panie, albo chociaż znaczna większość, ma podobne przywary. Może nie każdą da się zadowolić w ten sam sposób, jednak są pewne prawidła sztuki których wypada się trzymać.

 

Co do uniwersalnych „sztuczek”, panie lubią rozbudowaną, oczywiście w miarę rozsądku, grę wstępną. Gdy większość panów chce od razu „zarzucić wędkę”, partnerki oczekują chociaż tych kilku minut zabawy przed. Żeby posłużyć się terminologią motoryzacyjną, akurat w tym wypadku pod maską kobiety mają diesela, który trochę wolniej osiąga zadaną temperaturę pracy.

 

Jeśli odpowiednio wcześnie zabierzemy się do roboty, rozgrzejemy naszą wybrankę, na tyle aby podczas właściwej akcji, funkcjonowała już na właściwych obrotach. Musimy wiedzieć „karma” zawsze wraca, choćby dlatego warto się przyłożyć.

 

Nasz „rozruch” rozpocznijmy od masażu. Stopy - niektórych fetysz, innych może nie specjalnie kręcą, a przynajmniej nie tak jak inne partie damskiego ciała. Niech na chwilę będą naszym punktem zaczepienia. Masujemy je delikatnie, kolistymi ruchami, głównie skupiając się na palcach i kostkach. Łydki to już pociągłe, powtarzalne ruchy w górę i w dół, i tak po kolei, spokojnie przechodzimy do wewnętrznej strony ud, które możemy masować całując jednocześnie.

 

Pamiętajmy aby odpowiednio się przyłożyć do wykonywanych czynności, tutaj jakość jest najważniejsza, nie ilość. Jeśli odpowiednio wykonamy „pańszczyznę”, nie będziemy musieli na nią poświęcać nie wiadomo jak dużo czasu.

 

Plus intuicja to jedno, ale powinniśmy pytać naszą niewiastę na co ma konkretnie ochotę, nie tylko podczas stosunku, lecz również podczas gry wstępnej. Kiedy już robimy co nam przykazano, bądźmy pewni że właśnie o to naszej pani dokładnie chodziło.

 

Skoro uda mamy już „zaliczone”, kolejny etap wydaje się być w zasadzie oczywisty. Oczywiste jednak dla wszystkich nie jest, jak powinni zabrać się za stymulację łechtaczki. Nie rzucamy się na nią jak bankier na oszczędności staruszki, dzika ekstaza i łowczy instynkt może później. Kiedy mówimy o oralnych pieszczotach, liczy się odpowiednie wyczucie, właściwa intensywność, oraz świadomość tego żeby repertuar był w miarę bogaty. Ssijmy delikatnie, całujmy robiąc miedzy poszczególnymi fazami drobne przerwy. Dajmy również krążeniu zrobić swoje. Językiem spróbujmy wyznaczać w okół “guzika” delikatne kółka, po czym zabierzmy się ponownie za obrany przez nas wcześniej cel, tym razem pomagając sobie również palcami. Gdy stymulujemy ten obszar ustami, językiem, wykonujmy na przemiennie ruchy w górę i w dół oraz na boki.  Możemy zwiększać stopniowo intensywność, byle by tylko nie przeholować.

 

Mówiliśmy o konkretnym miejscu, nie zapominajmy jednak o waginie jako o całości, która jest mocno unerwiona, odpowiednio ukrwiona itd. Ssijmy wargi sromowe, również z odpowiednią intensywnością, tak aby nasza pani nie musiała później udawać się na waginoplastykę. Niech nasz język penetruje jej zakamarki, odpowiednio się wiercąc, świdrując i temu podobne.



Mało osób wie, że najlepszym sposobem na stymulację tzw. punktu G, jest metoda manualna. Ma ona swoje minusy, pośród których największym jest dosyć jednostronna przyjemność, ale jak już mówiliśmy na wstępie „ostatni będą pierwszymi”. Jeśli jednak mamy już dosyć altruizmu w naszym wykonaniu, a ona dalej chce odnaleźć w sobie to szczególne miejsce, nic prostszego. Usadówmy się za nią i przy okazji pozycji - na pieska, łapiemy nasza partnerkę odpowiednio zdecydowanie oburącz za biodra, plecy ramiona partnerki wędrują w dół, pośladki wyeksponowane w sposób zdecydowany. I bierzemy się do dzieła, pracując symultanicznie, oddalając i zbliżając do siebie nasze ciała. Towarzyszą temu intensywne ruchy, dynamiczne ale nie specjalnie gwałtowne.

 

Dzięki temu obopólnemu wysiłkowi, szczęśliwie dobrniemy do wyznaczonego celu. Na koniec, pamiętajmy żeby inicjatywy pań co do zbliżenia, bądź jakichś zabiegów mających nam umilić trudy życia, odpowiednio nagradzać, i to nie jedynie dobrym słowem. Co do rozgrzewki, jest ona gwarancją udanego występu dlatego nigdy jej nie zaniedbujmy, satysfakcja po obu stronach gwarantowana.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska