Prawdy i mity o seksie cz. I

Prawdy i mity o seksie cz. I

Na nurtujące pytania nie tylko mężczyzn odpowiada doktor Monika Łukasiewicz, aby w łóżku było nam przyjemniej

1. Jestem uzależniony od seksu, a więc to wszystko tłumaczy

…tłumaczy, tylko czy ja na pewno jestem uzależniony? O uzależnieniu od seksu mówimy wtedy, kiedy aktywność seksualna i erotyczne zainteresowania całkowicie dominują nad innymi sferami życia. Chory zdaje sobie sprawę ze swojego problemu, czuje się sfrustrowany, ale nie może tegozmienić. Prawdziwe uzależnienie od seksu dotyczy 3–6 proc. populacji z wyraźną przewagą mężczyzn. Zjawisko nie jest częste, ale pod płaszczykiem uzależnienia łatwiej jest zdradzać, a niewierność tłumaczyć brakiem kontroli. Mężczyzna nie ma poczucia winy, deklaruje gotowość poddania się leczeniu, a kobieta opiekuje się chorym partnerem. Sytuacja jest wygodna nie tylko z punktu widzenia mężczyzny, ale również kobiety. Dużo łatwiej pogodzić się bowiem ze zdradą partnera, jeżeli kryje się za nią erotomania, niż przyznać się do problemóww związku czy niedopasowania seksualnego. Mit uzależnienia od seksu jest jak widać bardzo wygodnym mechanizmem obronnym obojga partnerów. Często świadomie lub nieświadomie wolimy jednak wierzyć w mity niż zmierzyć się z prawdziwą zdradą, bo przecież uzależnienie wszystko tłumaczy…

2. Kobiety z małymi piersiami są bardziej aktywne w łóżku

Zupełny mit i nieprawda. Aktywność w łóżku zależy od potrzeb seksualnych i poziomu libido danej kobiety. Nie wykazano zależności między wielkością piersi a częstością inicjowania kontaktów seksualnych. Na pożądanie i aktywność seksualną wpływają natomiast wolny czas, relaks, otwartość wobec seksu, sprzyjające warunki otoczenia i sytuacji oraz właściwe stężenie testosteronu, postrzeganie atrakcyjności partnera i dotychczasowe doświadczenia seksualne. W ciągu ostatnich lat zauważono, że kobiece libido jako takie uległo znacznemu wzrostowi i zbliża się do poziomu libido u mężczyzn. W Polsce swoje libido jako wysokie ocenia 40 proc. kobiet.

 
3. Bez dobrego seksu dobry związek jest niemożliwy

Aż tak kategorycznie bym nie powiedziała. Wiele bowiem zależy od potrzeb i oczekiwań obojga partnerów. Często najlepsze związki rozpadają się z powodu braku dopasowania seksualnego, mimo że charaktery partnerów bywają wręcz idealne. Niestety jednak czasem jest zupełnie odwrotnie i dobry seks niekoniecznie warunkuje dobry związek. Niedopasowanie seksualne dotyczyć może dysproporcji budowy narządów zewnętrznych (dość rzadko) albo (znacznie częściej) związane jest z poziomem libido, reaktywnością seksualną czy rodzajem i czasem pieszczot. Jedni lubią seks rano, inni wieczorem, jedni szybko przechodzą do rzeczy, inni potrzebują długiej gry wstępnej. Niekiedy problemem może być seks oralny. Mężczyzna oczekuje takich pieszczot, a kobieta ze względów estetycznych lub stereotypów kulturowych nie jest w stanie się przemóc. Ciągłe namawianie i zmuszanie partnera do dostosowania się do naszych potrzeb seksualnych powoduje frustracje, kłótnie, narastanie kompleksów, a w konsekwencji może zakończyć się rozpadem związku. Jedyne związki, w których seks nie ma żadnego znaczenia, to związki ludzi aseksualnych. Aseksualizm, być może w przyszłości nowa orientacja seksualna, to całkowity brak pociągu do partnera zarówno tej samej, jak i przeciwnej płci. AS-y, bo tak siebie nazywają, czerpią przyjemność z bycia ze sobą, rozmawiania, czytania czy odczuwania własnej bliskości. W takim związku satysfakcja seksualna nie ma żadnego znaczenia. Ale co się dzieje, gdy osoba aseksualna spotka seksualną? Wtedy właśnie pojawia się problem, ale to zupełnie inna historia.

 

4. Najlepszy orgazm to orgazm równoczesny

Wspólne przeżywanie szczytowania stało się ideałem sztuki miłosnej. Do terapeutów zgłasza się wiele par, które proszą o specyfiki przyspieszające lub opóźniające orgazm. Wszystko po to, żeby zgrać się z partnerem. Statystyki mówią, że w USA orgazmy równoczesne przeżywa 28,5 proc. badanych związków. Nie jest to jak widać niemożliwe. U części par związane jest to z podobną reaktywnością obojga partnerów, a czasem partnerzy umieją na siebie trochę „poczekać”. Taka umiejętność wymaga treningu, doświadczenia i kontrolowania swoich reakcji seksualnych. Niektórzy twierdzą również, że orgazm równoczesny najłatwiej można osiągnąć w pozycji 69. Jeżeli danej parze zależy na współgraniu, znane są odpowiednie techniki pozwalające na dostrojenie swojej reaktywności do reaktywności partnera. Czy to jest jednak konieczne? Owszem, orgazm przeżywany równocześnie daje silne poczucie zjednoczenia i dopasowania seksualnego oraz wzmacnia więź z partnerem. Z drugiej strony wiele związków ceni sobie oddzielne przeżywanie orgazmu. Zaletą może być wtedy przyjemność wynikająca z obserwacji partnera, wydłużenie czasu trwania stosunku czy możliwość osiągnięcia orgazmów wielokrotnych przez partnerkę. Orgazm równoczesny jest modelem sztuki miłosnej, zależnym od potrzeb i oczekiwań partnerów. Razem czy osobno powinno być więc wyborem, a nie miłosnym obowiązkiem.


5. Większy penis = większa satysfakcja

Gdyby satysfakcja seksualna zależała tylko od rozmiarów członka, to podręcznik seksuologii miałby kilkanaście stron, a jego głównym tematem byłaby falloplastyka, czyli chirurgia plastyczna penisa. Tak prosto oczywiście nie jest. Wielkość członka ma głównie znaczenie dla panów, z których co drugi chciałby być hojniej obdarowany przez naturę. Kompleksy rodzą się często z braku informacji na temat właściwych wymiarów (przeciętna długość to 13,6 cm) oraz z nierealnych oczekiwań opartych na filmach pornograficznych. Panie bowiem, w odróżnieniu od mężczyzn, nie widzą problemu i większość kobiet zadowolona jest z rozmiarów członka swojego partnera. Również badania naukowe potwierdzają opinię kobiet. Według pionierów seksuologii wielkość penisa nie wpływa na satysfakcję seksualną pań, a ważniejsza od wielkości jest właściwa stymulacja seksualna. Kobieca pochwa dostosowuje się bowiem do wymiarów członka, a strefy najbardziej wrażliwe znajdują się w odległości 2,5 do 7,5 cm od wejścia do niej. Ruchy frykcyjne są również niezależne od długości i obwodu penisa. Dla większości kobiet, jeżeli już oczywiście zwracają uwagę na rozmiar, dużo ważniejszy od długości jest obwód. Szczególnie ma on znaczenie podczas stymulacji punktu G i pobudzania łechtaczki. Długość penisa natomiast ma znaczenie tylko przy stymulacji szyjki macicy i tylnego sklepienia pochwy. Ale od czego są odpowiednie pozycje seksualne, skracające dystans do szyjki… Można wypróbować pozycję na pieska, pozycję z nogami partnerki na jego ramionach albo pozycję na węża. Jak widać, nie ma sensu tak wielkiej wagi przykładać do wielkości członka i demonizować problem, którego z reguły nie ma. Większość kobiet twierdzi bowiem, że najważniejsze jest dobre dopasowanie. I raczej wątpię, czy mają na myśli tylko właściwy rozmiar penisa swojego partnera.

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska