Jeśli ona chce, żebyś był jak najgłębiej...

2016-09-02
Jeśli ona chce, żebyś był jak najgłębiej...

Bez względu na to, czy jesteś wyposażony przez naturę hojnie, czy skromnie, możesz wybrać taką pozycję seksualną, podczas której znajdziesz się w niej dużo głębiej. Z tego co wiemy, one – nawet jeśli są zdania, że rozmiar nie ma znaczenia – naprawdę to lubią. Oto pięć podstawowych pozycji do głębokiej penetracji.

Zanim zaczniesz wybierać, kilka drobnych uwag. Po pierwsze: nie kombinuj! Naprawdę nie ma sensu, żebyś zaczynał od łóżkowej akrobatyki, bo pozycje odpowiednie do głębokiej penetracji należą raczej do tych prostszych i bardziej oczywistych. Większość z nich zapewne znasz.

 

Po drugie: nie myśl tylko o sobie. Jeśli jesteś szczęściarzem i „masz dużego”, nie katuj partnerki wchodzeniem w nią zbyt głęboko. Ewentualnie pod warunkiem, że ona sobie tego wyraźnie zażyczy. Powód jest prosty: pochwa ma mniej więcej 10 centymetrów głębokości. Oczywiście, że jest rozciągliwa i jest w stanie przyjąć coś znacznie dłuższego (hmmm, tamtędy na świat przychodzą dzieci), ale rytmiczne i mocne uderzenia o jej dno mogą być bardzo bolesne. A na sprawianiu bólu chyba ci nie zależy.

 

Zatem do dzieła, wybór należy do ciebie (ewentualnie do was obojga).

 

1. Na pieska

 

Pozycja oczywista, ale dzięki swojej prostocie najbardziej skuteczna. Partnerka klęka na kolanach i opiera się na łokciach. Wypina pupę i... właściwie gotowe. Ty wchodzisz i możesz być naprawdę głęboko. Pomocne może być jej obniżenie się, przytulenie twarzą do prześcieradła, a nie podpieranie się na łokciach przez cały czas. Możesz to ułatwić naciskając ją delikatnie na kręgosłup, sugerując by obniżyła się. Pozycja ma jedną wadę: jej łechtaczka właściwie nie jest stymulowana. W pozycji na pieska grają rolę wyłącznie ruchy frykcyjne. Niektóre kobiety to uwielbiają, innym nie wystarczają one do osiągnięcia satysfakcji.

 

2. Pozycja na jeźdźca

 

Chyba numer 1 na liście najlepszych pozycji do tematu, który omawiamy. Dlaczego? Bo to ona decyduje, jak głęboko w niej jesteś. Unosi się nad tobą: wówczas penetracja jest naprawdę głęboka lub wykonuje ruchy poziome, o ile natura nie obdarzyła cię zbyt hojnie. Dodatkowym walorem tej pozycji są widoki oraz możliwość pieszczot piersi i pośladów. Także łechtaczka jest stymulowana skuteczniej, ale to jak ona się nią o ciebie ociera, należy raczej do niej.

 

3. Niewolnica

 

Ta pozycja ma wiele nazw, a potrzeba do niej tylko jednego rekwizytu: niezbyt wysokiego łóżka. Partnerka kładzie się na plecach, nogi opuszcza poza łóżko. Ty klękasz przed nią i wchodzisz, będąc na kolanach. Jeśli się pochylisz, możesz dodatkowo pieścić piersi wybranki. No i postarać się dostać jeszcze głębiej.

 

4. Pozycja siedząca

 

Również potrzebny ci będzie rekwizyt, tym razem krzesło. Najlepiej żeby było stosunkowo wąskie. Wówczas jej nogi będę mogły opadać na boki swobodnie, nic nie będzie przeszkadzało. Pozycja jest prosta i przyjemna: siadasz na krześle, a ona na tobie, tak jak w pozycji na jeźdźca. Plusem jest bliskość między wami, możliwość całowania się i pieszczenia piersi. Minusów właściwie brak, może poza jednym: to nie ty jesteś stroną aktywną.

 

5. Klasyk z nogami na ramionach


Zwykły „misjonarz” raczej nie sprzyja głębokiej penetracji. Ale jeśli zaczniesz od tego klasyka klasyków, a potem namówisz partnerkę, by zarzuciła ci nogi na ramiona, lub oparła stopy o klatkę piersiową, będziesz mógł w nią wejść tak głęboko, jak... pozwoliła ci na to natura. To właśnie w tej pozycji ryzyko sprawienia bólu partnerce jest największe, zatem musisz być ostrożny i wyczuwać jej nastroje. Największa zaletą tej konfiguracji jest to, że to ty rządzisz. A najmniejszą, że trudno stymulować podczas niej łechtaczkę partnerki.




Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska