6 złotych zasad sekstingu: co ci wolno, a czego nigdy nie rób!

2016-10-10
6 złotych zasad sekstingu: co ci wolno, a czego nigdy nie rób!

Każda metoda na podryw jest dobra. Każda! Od spotkania, przez randkę w ciemno, po erotyczne sms-owanie, czyli seksting. Ta ostatnia rządzi się jednak swoimi prawami. Oto 6 przykazań: co wolno, a czego w żadnym wypadku.

Seksting ma dziś wiele form. To nie tylko wysyłanie sms-ów, ale także wiadomości na facebookowym Messengerze, korzystanie ze Snapchata, Signala i mnóstwa innych aplikacji. Ważniejsza od formy jest treść. Chodzi o podrywanie, podniecanie, erotyczną grę, w którą gra się za pośrednictwem smartfona. Wśród młodych ludzi doświadczenia z nią ma co piąta osoba. Jak tę grę wygrać?

 

1. Nigdy nie wysyłaj zdjęć swojego penisa!

 

Zasada jest jasna i nie ma się co nad tym rozwodzić. Nie wolno ci tego robić! Nawet gdybyś był przez nią podgrzany do czerwoności. Nawet gdyby ona wysłała ci swoje zdjęcia, całego ciała, w tym cipki. Możesz wysłać jej zdjęcia DOPIERO, kiedy ona wyraźnie tego ZAŻĄDA. I to najlepiej kilka razy, a wy byliście już w łóżku.

 

2. Nie zaczynaj za ostro

 

Nie powinieneś w drugiej wiadomości zamieszczać szczegółowego opisu, co jej zrobisz, w której minucie i jak się to skończy. Kobiety cenią sobie to, że podniecają mężczyzn, ale nie lubią napaleńców. Seksting to raczej gra, a nie pisanie szczegółowego scenariusza. Idź w tę podróż małymi kroczkami, dokładaj do ognia stopniowo, bo go zdusisz, jeśli będziesz to robić za szybko. Chyba nie chcesz jej przestraszyć opisem pozycji, które zamierzasz wypróbować? Oczywiście, jeśli robicie to po raz kolejny, zasady są inne. Ale też nie zaczynaj za ostro, bo możesz się nadziać na jej gorszy humor albo mocno zajęty dzień w pracy. Ty wystartujesz radykalnie, a zderzysz się ze ścianą. Po co ci to?

 

3. Nie nadużywaj podtekstów

 

Jeśli dopiero zaczynasz zabawę w seksting, uzbrój się w cierpliwość. To trochę jak ze spotkaniem w klubie, tylko przeniesionym do świata wirtualnego. Spotykasz dziewczynę, mówisz zawoalowany komplement, potem drugi, już bardziej wprost. Obserwujesz reakcję. No ale przecież nie w każdym zdaniu ją podrywasz, bo miałaby tego dosyć. Podobnie na ekranie telefonu. Wrzuć jeden-dwa fajne, inteligentne teksty. Ale nie dawaj jej do zrozumienia w każdej wiadomości, że chcesz ją zaciągnąć do łóżka. Myślisz, że ona tego nie wie?

 

4. Nie bądź jak belfer

 

Bądź erudytą, pokaż, że jesteś inteligentny. Ale bez przesady, nie w każdym sms-ie musisz popisywać się przeczytanymi książkami, obejrzanymi filmami i zwiedzonymi krajami. Daj jej trochę wytchnąć, raczej czytaj, co ona ma do powiedzenia. W żadnym wypadku nie egzaminuj jej, nie okazuj wyższości. Jeśli traktujesz ją jako głupszą (pewnie tak ci się tylko wydaje), to po co z nią pisujesz?

 

5. Nie przeklinaj

 

To, co uchodzi w rozmowie, zwyczajnie głupio wygląda w telefonie. Przekleństwa raczej nie są wskazane. Wykluczone są zwłaszcza bluzgi i tego typu ordynarne teksty (wierzymy, że nie przyszły ci one do głowy), ale także nadużywanie świntuszenia. To, co robicie w łóżku, w jaki sposób – za obopólną zgodą i akceptacją – do siebie mówicie, to oddzielna sprawa. Ale przenoszenie tego do sieci jest niewskazane. Wyjątek od reguły: jak w punkcie pierwszym, jeśli ona tego chce, to wolno i nawet trzeba.

 

6. Myśl, do kogo to wysyłasz

 

Większość małżeństw rozpada się przez zdrady elektroniczne: sms-y, maile i wiadomości na fejsie. Już nikt nikogo nie śledzi, nie gania za nim i nie szuka śladów szminki na kołnierzyku. Po prostu zagląda do jego telefonu. Jeśli więc sekstujesz „nielegalnie”, uważaj. A jeśli grasz ostro, zastanów się, czy osoba z którą to robisz, nie wykorzysta tego przeciwko tobie w przyszłości. Musisz mieć naprawdę zaufanie do partnerki, by grać z nią w tę grę.

 

Foto: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska