Więcej niż penis. My też mamy strefy erogenne!

2016-10-21
Więcej niż penis. My też mamy strefy erogenne!

Obiegowa opinia jest taka, że my mężczyźni mamy jedną strefę erogenną. Ta opinia działa na naszą niekorzyść, bowiem wierząc w nią, pozbawiamy się całej masy doznań. Warunek, żeby to zmienić jest jeden: dać sobie szansę, przełamać się.

Strefy erogenne to miejsca wrażliwsze niż inne na pieszczoty i stymulację. Kobiety mają całą masę stref erogennych. U nas, to fakt, penis i jego okolice są centralnym miejscem na mapie przyjemności. Jednak pieszczoty penisa (oralne i manualne) oraz penetracja, czyli stosunek płciowy, to dalece nie wszystko, co jest nam w stanie sprawić rozkosz.

 

Seksuolodzy twierdzą, że jesteśmy niewolnikami pewnych stereotypów dotyczących penisa. Za seks uważamy wyłącznie stosunek, za pieszczoty: pieszczoty penisa. Cokolwiek, co wykracza poza ten schemat, krępuje nas. Uważamy to za dziwne, a nierzadko niedopuszczalne. Wyśmiewamy to, obracamy w żart. Partnerki być może chciałyby spróbować pewnych rzeczy, bo dawanie nam rozkoszy to także ich rozkosz. Ale my im na to nie pozwalamy. Tymczasem spróbować warto, bo stref erogennych może nie mamy aż tak wiele, ale na pewno nie jedną.

 

Szyja/uszy

 

Kobiety uwielbiają pieszczoty szyi, uszu i karku. Na zasadzie wzajemności chcą nam je oddawać. I słusznie, bo nasza męska gruba skóra jest tam wrażliwsza. Tymczasem my traktujemy te próby jak łaskotki. Dajemy do zrozumienia, że „nie, dziękuję”, zatem po jakimś czasie one rezygnują. Tyle tylko, że uszy, szyja i kark są u nas podobnie wrażliwe. Dłuższe pieszczoty mogą (nie muszą) okazać się naprawdę podniecające.

 

Sutki

 

To niesamowite jak niesprawiedliwie siebie samych traktujemy. Za pieszczoty kobiecych sutków dalibyśmy wszystko, uwielbiamy to. One także, to wszak jedna z podstawowych form seksu. Tymczasem nasze zakończenia nerwowe w sutkach są równie wrażliwe i jest ich nie mniej niż u partnerek. Głaskanie, lizanie, ssanie i przygryzanie naszych sutków jest dla nas równie przyjemne, co dla kobiet, gdy my to robimy. Naprawdę nie ma sensu sobie tego odmawiać.

 

Odbyt

 

Najbardziej chyba kontrowersyjne miejsce na mapie męskiego ciała. Traktujemy własny tyłek nie tylko jako coś nieczystego, tabu, ale w ogóle nie dopuszczamy do głowy, że moglibyśmy być tam pieszczeni. Wynika to z biologicznych ograniczeń, lęku przed oskarżeniem o homoseksualizm, jeszcze miliona innych powodów. Prawda jest taka, że odbyt jest drugim najwrażliwszym miejscem na męskim ciele. Umiejętnie pieszczony przez darzoną zaufaniem partnerkę, może być źródłem niesamowitej przyjemności. Niewielu się pewnie odważy, ale niech wiedzą, że warto.

 

Krocze

 

Wiadomo: penis. Ale nie tylko. Zgadzamy się, że jest on najważniejszy, ale jeśli tylko jesteście gotowi na to, by było wam jeszcze przyjemniej, nie odmawiajcie partnerkom, jeśli chcą pieścić całe wasze krocze. To miejsce między odbytem, a penisem: tam skóra jest naprawdę wrażliwa, a wewnątrz znajduje się prostata, nasz męski skarb. Wprawne ręce kobiety mogą zdziałać cuda. Sama moszna również jest wrażliwa. Kobiety uwielbiają pieścić nasze klejnoty, zanim zaczną skupiać się na tym najważniejszym miejscu. Warto dać im szansę.

 

Foto: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska