Wysyłasz nagie zdjęcia lub pikantne SMS-y? To bardziej powszechne, niż myślisz

2017-08-14
Wysyłasz nagie zdjęcia lub pikantne SMS-y? To bardziej powszechne, niż myślisz

A jeśli masz wątpliwości co do tego, czy to normalnie, to możesz je porzucić.

Amerykański Instytut Kinseya, badający różne zjawiska mniej lub bardziej powiązane z seksem postanowił wziąć pod lupę sexting. Słowo to nie ma równie zgrabnie brzmiącego polskiego odpowiednika, ale generalnie chodzi o wymienianie się pikantnymi zdjęciami oraz wiadomościami tekstowymi głównie za pośrednictwem smartfonów.

 

Aby mieć pełen obraz sytuacji, naukowcy wykonali badanie na dużej próbie – wzięło w nim udział 140 tysięcy osób ze 198 krajów świata. Okazało się, że seksting jest o wiele powszechniejszym zjawiskiem, niż wielu mogłoby podejrzewać. Z badań wynika bowiem, że aż 67% biorących w nich udział przyznało się, że wysyłało i otrzymywało tego typu wiadomości. Wśród Amerykanów ten odsetek był jeszcze wyższy – wyniósł 74%! Swoje zdziałał rozwój technologii – względem analogicznego okresu sprzed pięciu lat mamy do czynienia ze wzrostem o 45%.

 

Amanda Gesselman z Instytutu Kinseya tak komentuje wyniki:

 

„Mamy do czynienia z nowym, ale przy tym całkowicie normalnym krokiem w seksualnej lub uczuciowej relacji pomiędzy dwojgiem ludzi.”.

 

Nie oznacza to jednak, że dwie trzecie populacji nagle zaczęło ochoczo fotografować swoje intymne części ciała – ogromną większość sekstingu stanowią wiadomości tekstowe. Większość Amerykanów przyznało, że po raz pierwszy spróbowało sekstingu  zanim jeszcze iPhone’y oraz smartfony z Androidem zyskały popularność.

 

Badania mówią też co nieco na temat aplikacji randkowych, takich jak popularny Tinder. Do korzystania z nich przyznało się około 20% biorących udział w ankiecie. W przypadku poszczególnych krajów wyniki są jednak skrajnie różne. W szukaniu swoich drugich połówek (przynajmniej na jakiś czas) przodują obywatele Szwecji – robi to około 50% z nich. W Wielkiej Brytanii odsetek ten wynosi około jedną trzecią, natomiast Rosjanie sprawiają w tej kwestii wrażenie konserwatystów. Do używania Tindera i jego odpowiedników przyznało się zaledwie 3% z nich.

 

foto: michaeljung / iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska