MINI Via Baltica, czyli podróże triathlonowe dla każdego

2017-08-25
MINI Via Baltica, czyli podróże triathlonowe dla każdego

Triathlon to sport zyskujący na popularności z roku na rok. Ten niełatwy sport to mordercze połączenie pływania, jazdy na rowerze oraz biegu. Triathloniści zamiast narzekać, że jest ciężko, szukają optymalnych rozwiązań i wszelkich ułatwień. Wygodny strój startowy, szybki rower czy niezawodne buty biegowe to podstawa sukcesu. A żeby to wszystko pomieścić warto mieć przestronne, wygodne auto, a także trzymać się zasady „mniej – lepiej”.

Rejestrując się na zawody triathlonowe często wybieramy nowe i ciekawe miejsca, żeby przy okazji poznać kawałek świata. W tym roku na jeden ze startów wybraliśmy Ironman 70.3 Otepää. To zimowy kurort narciarski na południu Estonii. Na co dzień poruszamy się po mieście metrem lub małymi, miejskimi samochodami, więc przesiadka do MINI była dla nas sporym szokiem. Wzięliśmy ze sobą także nowego flagowca HTC – HTC U11.

 

MINI wcale nie taki mini

Najtrudniejszym bagażem jest bardzo delikatny rower czasowy, który do miejsca startu musi dotrzeć bez uszkodzeń. Pojemny bagażnik, ruchome kanapy oraz bardzo dużo miejsca w tylnej części zagwarantowały nam wygodę podróżowania. Wokół roweru ulokowaliśmy wszystkie torby, bez konieczności zmiany pozycji fotela kierowcy czy pasażera. Rower jechał więc bezpiecznie otulony naszymi bagażami (trzeba zaznaczyć, że spokojny o swój sprzęt zawodnik to znacznie lepszy towarzysz podróży i kierowca), a my z przodu nadal mieliśmy duży komfort prowadzenia i miejsce na nogi. 

 

 

Wnętrze jest przestronne. Projektantom udało się osiągnąć przyjemny efekt połączenia klasyki i nowoczesności. Bardzo spodobały nam się systemy wspierające kierowcę i niezwykle intuicyjne sterowanie komputerem pokładowym. Auto mapa otrzymała roboczo wdzięczne imię Halina i prowadziła nas bezbłędnie, rekomendując ciekawe drogi. Dzięki kamerom oraz asystentowi parkowania, MINI Cooper parkuje kopertą sam i robi to z gracją baletnicy. Po skończonym manewrze można wręcz wysiąść i dumnie ukłonić się zazdrosnym gapiom. System cruise control utrzymuje ustaloną prędkość i odległości od poprzedzającego samochodu. To przydatne przy dużym natężeniu ruchu na trasie, szczególnie jeśli najczęstszym mijanym znakiem jest zakaz wyprzedzania.

 

Można zaryzykować stwierdzenie, że spokój na pokładzie zapewniła klimatyzacja strefowa. Po jednej stronie 25 stopni, po drugiej 17. Po środku nie dało się odczuć różnicy temperatur, a możliwość dogodnego ustawienia ciepła czy zimna dla każdej ze stron zagwarantowała pogodne nastroje i brak burz między pasażerami. Miłym i poprawiającym nastrój akcentem jest możliwość zmiany koloru oświetlenia wnętrza. Niebieski i turkusowy przywołuje wspomnienia morza, żółty i pomarańczowy – słoneczne i ciepłe dni. Róż, fiolet i zieleń – kwietną łąkę. Po długich debatach najbardziej spodobał się nam energetyzujący kolor czerwony, doskonały na nocne trasy.

 

 

I teraz wyobraźcie sobie taką sytuację. Wychodzimy z domu obładowani torbami. Jedna osoba prowadzi rower, do tego dwie torby na ramionach i walizka. Druga osoba podobnie – obładowana jak wielbłąd. Z zawodów na zawody, coraz sprawniej udaje nam się spakować i wyjść zabrawszy wszystkie bagaże za jednym zamachem. Do tej pory ten obrazek wyglądał tak, że wszystkie torby trzeba było odłożyć na chodnik. I tu następuje dramatyczna scena łącząca nerwowe szukanie kluczyków w torebce z poirytowanym cmokaniem. Kto z nas nie przeżył tej pierwszej godziny podróży w absolutnej ciszy, z nosem w przedniej szybie, czy w przypadku pasażera – w smartfonie? Nic przyjemnego i nikt nie chce zaczynać wycieczki w ten sposób.

 

Tym razem nic takiego się nie stało. MINI wyposażony jest w elektrycznie sterowaną klapę bagażnika z dodatkową funkcją otwierania ruchem nogi pod tylnym zderzakiem. Z wielkim zdumieniem przyjęliśmy fakt, że będąc obładowanym bagażami, mając obie ręce zajęte, nie trzeba szukać kluczyków. Wystarczy machnąć nogą. To opcja warta specjalnych podziękowań dla projektantów. Już wiemy czego będziemy szukać przy zakupie kolejnego samochodu.

 

Mówi się, że dobre drogi zaczynają się za polskimi granicami. Jest w tym pewnie dużo prawdy, ale różnicę widać podróżując w kierunku zachodnim. Drogi krajów bałtyckich pozostawiają wiele do życzenia. Via Baltica – tak ma docelowo nazywać się droga łącząca wszystkie te kraje, na razie pozostawia wiele do życzenia. W przyszłości ma to być szeroka jak morze trasa. Póki co, to jednopasmówka wypełniona samochodami, głównie ciężarowymi. Często przeplatana ruchem wahadłowym i remontami, z raczej nierówną nawierzchnią. Właściwie łaty i koleiny to lokalny standard. Jednak auto, którym jechaliśmy doskonale trzymało się drogi. Nawet mimo średnich warunków jechało jak po sznurku, co jest zasługą m.in. wysokiego zawieszenia. Dzięki płynności prowadzenia i bardzo dynamicznemu przyspieszeniu MINI daje duże poczucie bezpieczeństwa podczas jazdy.

 

 

Trzeba też podkreślić zaskakująco niskie spalanie i dużą pojemność baku. W testowanym modelu zetknęliśmy się z ekonomicznym i wydajnym silnikiem 2.0 diesel o mocy 150 KM. Nawet przy masie własnej samochodu 1575 kg kierowca z szacunkiem odnosi się do ukrytego pod maską silnika, który doskonale sobie radzi przy wyprzedzaniu i miło mruczy przy przyspieszaniu. Zależnie od prędkości i rodzaju ruchu (miejski lub autostradowy) spalanie utrzymywało się na poziomie 4,9 l/100 km do 6,0 l/100 km. System oszczędnej jazdy green pozwala zoptymalizować zużycie paliwa i zwraca uwagę kierowcy kiedy zaczyna mieć za ciężką nogę. Do Estonii i z powrotem, jadąc spokojnie (jakość dróg i natężenie ruchu nie zawsze dawały możliwość, żeby poszaleć), przejechaliśmy na trzech tankowaniach i zostawiając jeszcze pół baku – zadowalający wynik.

 

Małe przyjemności, czyli kwestie kluczowe

Telefon to jeden z takich sprzętów, bez których nie możemy się obejść. Podczas podróży to jedno z kluczowych narzędzi, na którym polegamy na każdym kroku. Jak wspominaliśmy, pojechał z nami nowy flagowiec od marki HTC – HTC U11. Smartfon od premiery zbiera owacje na stojąco. Za doskonały aparat, przydatne funkcje i wygląd. Po kilku dniach spędzonych z tym urządzeniem możemy spokojnie potwierdzić. Ten model ma wszystko, czego potrzeba w biznesie i podczas triathlonowego roadtripu. Jest niezawodny, z dobrą, wytrzymałą baterią, wysoką wodoodpornością i bardzo intuicyjnym systemem operacyjnym.

 

 

Po starcie osobom towarzyszącym pozostaje kibicowanie i czekanie na finisz. Gdy zawodnicy zmieniają środek transportu, można spróbować zrobić im zdjęcie. Zazwyczaj jednak wszystko dzieje się szybko, a sportowcy tak gnają, że złapanie ostrości graniczy z cudem. W tym miejscu przydał się HTC U11. Jego funkcja “squeeze”, umożliwia momentalne “obudzenie” telefonu, włączenie aparatu i zrobienie zdjęcia poprzez lekkie ściśnięcie boków. Wbudowany aparat robi przepiękne fotografie, ma możliwość zapisu plików w formacie RAR, ale nawet automatyczne ustawienia dają gwarancję dobrze doświetlonych i ostrych obrazów. Możliwość “cykania” poprzez ściśnięcie gwarantuje, że złapiemy każdy zmęczony grymas nawet najszybszego zawodnika. Aż łezka kręci się w oku na myśl, że na kolejne wyjazdy zostawimy wysłużoną lustrzankę w domu. Jak to mówią: umarł król, niech żyje król. Aparat w HTC U11 to narzędzie znakomite i bezkonkurencyjne.

 

Osobom towarzyszącym organizatorzy nie zapewniają wielu rozrywek. Spora liczba ludzi wokół i głośny, nieprzerwany głos komentatora wykluczają relaks na łonie natury. I tu znów przychodzi z pomocą smartfon HTC. W zestawie, wraz z telefonem, producent dołącza słuchawki idealnie wyciszające szumy. Podczas konfiguracji, system dostosowuje każdą ze słuchawek, dzięki czemu słyszymy dźwięk spersonalizowany. Do tego dochodzą duży, jasny ekran, pojemna pamięć, i mamy kieszonkowe wsparcie asystenta triathlonisty. Dzięki HTC okazało się bowiem, że można położyć się nad jeziorem, słuchając ulubionej muzyki, relaksować się mimo hałasu i bezboleśnie doczekać końca zawodów.

 

Na koniec warto wspomnieć o kolorach, które projektanci zastosowali w smartfonach HTC U11. Szklana obudowa mieni się w słońcu różnymi barwami i przepięknie odbija chmury, od czasu do czasu ściągając zazdrosne spojrzenia osób doceniających piękno nowoczesnego wzornictwa.

 

 

Nowoczesne produkty, wyposażone w funkcjonalne technologie, które mogą nam pomóc, są na wagę złota. MINI Countryman Cooper S D ALL 4 i flagowy smartfon HTC U11 to właśnie takie narzędzia. Z ręką na sercu rekomendujemy je wszystkim lubiącym podróże, przygody i sport.

 

Wszystkie zdjęcia ilustrujące tekst zostały zrobione telefonem HTC U11 (z wyjątkiem tych, na których jest).

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska