Carlsberg kończy 170 lat! Świętowaliśmy razem z nim

2017-09-14
Carlsberg kończy 170 lat! Świętowaliśmy razem z nim

170 lat to słuszny wiek – jest co świętować! A już tym bardziej, że Carlsberg to nie tylko jeden z najbardziej znanych browarów na świecie, ale też – o czym nie każdy wie – prawdziwa instytucja, zwłaszcza dla mieszkańców Kopenhagi. Ale nie tylko dla nich.

Znane na całym świecie piwo w zielonej jak chmiel butelce – Carlsberg. Wszyscy je kojarzymy. Ale ilu z nas wie, jak wiele historii stoi za tą marką? No właśnie... 170 urodziny browaru to dobra okazja, żeby zmienić ten stan rzeczy, tym bardziej, że firma ułatwiła nam to, zapraszając wysłannika PLAYBOYA do Kopenhagi z okazji hucznych obchodów.

 

Zaczęło się w sposób doprawdy niecodzienny – od hologramu. Nie Kurta Cobaina, ani nie Tupaca Shakura, ale niemal legendarnego założyciela browaru Jacoba Christiana Jacobsena. Jak nietrudno się domyślić, człowiek, który 170 lat temu założył browar Carlsberg od dawna nie żyje... a jednak tego dnia przemówił do licznych zgromadzonych, w dodatku kreśląc wizje przyszłości. Atrakcją numer jeden kopenhaskiej imprezy okazało się przemówienie hologramu J.C. Jacobsena. Całość zrobiła wrażenie na tyle duże, że pozostałe wystąpienia na konferencji TEDx – traktujące o edukacji i codziennej spontaniczności – choć same w sobie bardzo fajne, nie zrobiły aż takiego wrażenia, jak spotkanie z „duchem” Jacobsena.

 

Ten jegomość to właśnie Jacob Christian Jacobsen

 

Tym bardziej, że facet rzeczywiście był nie byle kim – nie tylko browarnikiem, ale również założycielem laboratorium Carlsberga i działającej prężnie do dziś Fundacji Carlsberga – jednej z pierwszych fundacji korporacyjnych na świecie, starszej od Fundacji Nobla. Był wizjonerem i świetnym biznesmenem, który zarobionymi milionami dzielił się ze społeczeństwem – wspierał m.in. naukę, sztukę i kulturę. To w laboratorium Carlsberga, do dziś ściśle współpracującym z Duńską Akademią Nauk, wynaleziono metodę rozmnażania czystych kultur drożdży dolnej fermentacji, co zrewolucjonizowało browarnictwo, bo w końcu pozwoliło na warzenie piwa o wysokiej i, co najważniejsze, powtarzalnej jakości. Trzeba bowiem wiedzieć, że wcześniej zanieczyszczone kultury drożdży, które odpowiadają za fermentację i tworzenie alkoholu w piwie sprawiały, że piwo chorowało, czyli psuło się, a cała praca browarników szła na marne. Również w laboratorium Carlsberga została wynaleziona skala pH, która – uwierzcie! – przydaje się dużo częściej niż tylko w reklamach TicTaków.

 

Słynne słonie w browarze Carlsberg

 

Ale zaraz – skąd właściwie nazwa „Carlsberg”? Otóż od imienia syna J.C. Jacobsena – Carla. Gdy podrósł, nie zawsze dogadywał się z ojcem. Klasyczny konflikt pokoleń. Przywiązanemu do tradycji Jacobowi Christianowi na początku przeszkadzało na przykład, że Carl skrócił proces produkcji. Panowie pogodzili się ostatecznie, zaś po Carlu zostało coś więcej niż jego browar Ny Carlsberg. Choćby jedna z obowiązkowych atrakcji turystycznych Kopenhagi – Ny Carlsberg Glyptotek, położone w centrum miasta muzeum sztuki. Carl Jacobsen był bowiem nie tylko piwowarem, ale również mecenasem sztuki i kolekcjonerem.

 

Wróćmy jednak do obchodów 170-lecia browaru. Tego samego dnia, którego przemawiał hologram Jacobsena, na uczestników czekały jeszcze inne atrakcje. Przede wszystkim degustacja nowych piw. A konkretniej – nowych rodzajów lagera, na razie niedostępnych w sprzedaży. Pierwszy to lager z zielonego, ledwo dojrzałego jęczmienia o delikatnie słodkim smaku i aromacie ściętej trawy, drugi – lager uwarzony z jęczmienia wyrosłego na jednym polu (single malt!), zaś trzeci... coś dziwnego. Lager, który jest czerwony, mimo, że nie ma w sobie żadnego barwnika ani owocowych dodatków. Red Lager, bo tak się nazywa, został uwarzony ze specjalnej odmiany jęczmienia z Nowej Zelandii. Niecodzienne doświadczenie – cały czerwony, a smakował jak normalny lager!

 

Red Lager. Naprawdę czerwony

 

Tego wieczora odbyła się także uroczysta kolacja dla wszystkich zaproszonych gości. Wszystkie podane potrawy zostały przygotowane z użyciem składników używanych zwyczajowo do produkcji piwa. I wszystkie były popijane różnymi rodzajami piwa warzonego w browarze Carlsberg, dobieranym tak, by podkreślały smak potraw. Co ciekawe, wśród jedzących i pijących gości był niejaki Mads Mikkelsen.

 

Kolekcja robi wrażenie

 

Następnego dnia gości czekała jeszcze konferencja z prezesem Fundacji Carlsberga Flemmingiem Besenbacherem i oczywiście zwiedzanie browaru. Z naciskiem na znajdujące się w nim Muzeum Carlsberga. A w muzeum, oprócz wiedzy na temat historii piwa, historii Carlsberga i technologii warzenia piwa, czekały także atrakcje takie jak największa na świecie kolekcja nieotwartych butelek z piwem. Uwierzycie, że jest ich tam ponad 20 tys. i razem zajmują dużą komnatę? Widok robi wrażenie tym bardziej, że dumnie stoją tam butelki piw pochodzące z całego świata. Jak się domyślacie, nie zabrakło polskich akcentów!

 

fot. materiały promocyjne / Radek Pulkowski

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska