Do piekła i z powrotem. Najlepsze piłkarskie comebacki

Do piekła i z powrotem. Najlepsze piłkarskie comebacki

Najgorsze, co można zrobić w sporcie, to poddać się mentalnie przed zakończeniem rywalizacji. Historia niejednokrotnie dowodziła, że przy odpowiedniej dawce determinacji można uciec spod topora i rozstrzygnąć rywalizację na swoją korzyść.

Ci, którzy 10 kwietnia 2018 roku spośród dwóch meczów ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów wybrali do oglądania spotkanie pomiędzy Manchesterem City a Liverpoolem, z pewnością nie mogli narzekać. Obie drużyny zagrały na miarę swoich możliwości, fundując kibicom spektakl pełen szaleńczego tempa i zwrotów akcji. Odrobienie straty trzech bramek z pierwszego spotkania z pewnością było w zasięgu drużyny Pepa Guardioli i chociaż ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem „The Reds”, to nikt, kto obejrzał go do końca nie narzekał na brak wrażeń.

O ile jednak odrobienie strat przez City było typem wielu kibiców, to udana remontada Romy w starciu z Barceloną istniała wyłącznie w głowach najzagorzalszych rzymskich kibiców. Messi i spółka wygrali pierwszy mecz 4-1 i mogło się wydawać, że rewanż jest jedynie zbędną formalnością, którą należy odbębnić i na spokojnie przygotować się do spotkania w kolejnej rundzie. Rzymianie od pierwszych minut meczu pokazywali jednak, że nie mają zamiaru składać broni i zrobią wszystko, aby odrobić stratę trzech bramek. Pierwsza bramka dla Romy padła w szóstej minucie, gdy po fantastycznym podaniu Daniele De Rossiego Bośniak Edin Dzeko pokonał Marca-Andre Ter Stegena. W 58. minucie arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy, który na bramkę zamienił De Rossi. Kapitan Romy zdecydowanie zrehabilitował się za mecz sprzed tygodnia, w którym strzelił bramkę samobójczą. Do awansu Roma potrzebowała jeszcze jednego gola, a ten padł po strzale głową Kostasa Manolasa. W tym momencie Stadion Olimpijski w Rzymie po prostu oszalał, a wraz z nim komentujący ten mecz Carlo Zampa.

A także osoba odpowiedzialna za twitterowe konto Romy:

Chociaż wyczyn piłkarzy ze stolicy Włoch jest z całą pewnością imponujący, to nie jest pierwszym tego typu przypadkiem w historii piłki nożnej. Oto kilka innych sytuacji, w których drużyny przed pierwszym gwizdkiem skazywane na pożarcie wychodziły ze starcia obronną ręką.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska