Jak horrory wpływają na naszą psychikę?

2018-05-21
Jak horrory wpływają na naszą psychikę?

Lubicie się bać? Jeśli tak, to na pewno zainteresuje was mechanizm powstawania strachu. Dlaczego kochamy horrory, na to i inne pytania odpowiada Adam Dębowski, psycholog.

Jak oglądanie horrorów wpływa na psychikę człowieka?

Adam Dębowski: Na osoby, które oglądają i lubią oglądać horrory, czy thrillery, tak naprawdę mają one pozytywny wpływ. Część osób ma po obejrzeniu filmu pozytywne emocje, ponieważ lubi się bać lub ciekawi je jak został przedstawiony „ten zły”. Dla innych osób będzie to nawet głębsze doświadczenie, które będzie je rozwijało i wzmacniało.

Nie znamy tak naprawdę przypadków, które byłyby potwierdzone, żeby film wpłynął destrukcyjnie na psychikę człowieka. Film jest w stanie wywołać emocje, ale nie jest w stanie wpłynąć na to, że ktoś komuś zrobi krzywdę. Oczywiście znane są historie, gdzie dziecko uważając się za Supermana skoczyło z balkonu, albo że morderca, zapytany czemu zabił, powołał się na film grozy. Ale są to pojedyncze przypadki, które nie powinny nas niepokoić, ponieważ psychika człowieka jest znacznie bardziej złożona. 1,5-godzinny film nie jest w stanie zmienić psychiki, przekonań, wartości człowieka i wpłynąć bezpośrednio na jego zachowanie.

Czy horror jest w takim razie w stanie wywołać silne emocje, które mogłyby być kropką nad „i” dla niektórych osób?

Adam Dębowski: Wierzę, że tak. Dlatego na pewno osoby zaburzone lub o bardzo wrażliwej psychice lub w stanach depresyjnych nie mogą oglądać horrorów. Ale nie dlatego, że mogłoby „zamienić” się w zabójcę. Głównie dlatego, że mogą one wzmocnić ich negatywne wyobrażenia o sobie, świecie, innych ludziach. Psychika ma kilka warstw. Jedną z nich jest warstwa wypartych obaw, lęków, które każdy człowiek w sobie nosi. Nazywamy je archetypami. Są to głęboko zakorzenione wzorce psychologiczne, które ma każdy człowiek na ziemi.

Widać to po małych dzieciach, które w okresie 4-10 lat mają przeróżne koszmary, nie zawsze związane z tym, co oglądały w telewizji albo w bajce. Czarownice, węże, ciemne postaci, ktoś goniący i łapiący, śmierć itp. Wielu z nas przez to przechodziło. Horrory wykorzystują te głęboko zakorzenione lęki.

Może pan podać jakiś przykład?

Adam Dębowski: Jednym z najlepszych filmów, a bardziej serii filmów, który balansuje na granicy thrillera i horroru jest seria „Obcy” Ridleya Scotta. Postać Obcego stworzona przez reżysera i charakteryzatorów jest jedną z najlepiej oddających wyobrażenie stwora, który mógłby nas przerażać. Dlaczego jednak miliony ludzi to oglądają, skoro powinniśmy unikać zagrożenia? Ponieważ takie filmy oprócz swojego kunsztu aktorskiego, efektów specjalnych i odkrywania przed nami nieznanej przygody w kosmosie, daje nam przeżyć strach w bezpiecznych warunkach. Czyli oswajamy go. Stephen King, czy Alfred Hitchcock podobno uważali, że zamiast zadawać ból, oglądamy go na filmie. Można więc powiedzieć dla niektórych osób film grozy ma wydźwięk terapeutyczny.

Na czym taka terapia filmami grozy mogłaby polegać?

Adam Dębowski: Jednym z najważniejszych celów terapii jest nazwanie problemu, jego źródła, uświadomienie sobie czego się boimy, co ukrywamy. Horrory, thrillery mogą nam pozwolić zobaczyć na ekranie, z dystansu, to, czego się obawiamy podświadomie, ale nie umiemy tego wyrazić, dotknąć. Oglądanie morderstwa Dextera, czy Hannibala Lectera nie oznacza, że siedzi w nas zabójca. Ale każdy z nas w podświadomości ma w sobie dobre i złe cechy, altruistyczne i egoistyczne. Ma w sobie miłość oraz nienawiść. Większość z nas nie dopuszcza do siebie tego, że mogłoby kogoś skrzywdzić. Ale tak naprawdę nigdy nad tym głęboko się nie zastanawialiśmy. Nie rozmawialiśmy z nikim przez wiele godzin o tym, czy siedzi w nas ciemna strona mocy. Horror to ujawnia. Wzmacnia. Po co? Z biznesowego punktu widzenia, aby wywołać emocje, których nie mamy w normalnym życiu - a emocje najlepiej sprzedają. Z psychologicznego punktu widzenia - aby oswoić, aby nawet uwolnić się od obaw, które w sobie nosimy.

Dlaczego Bracia Grimm tworzyli swoje baśnie, które pierwotnie były brutalne? Ponieważ poprzez bajkę jesteśmy w stanie opowiedzieć przykre i złe rzeczy w sposób bardziej przystępny. W ten sposób jesteśmy w stanie siebie nauczyć, zrozumieć bardziej niż w normalnych warunkach. I to jest kolejny nieoczywisty powód dlaczego oglądamy mocne filmy. Ponieważ jest to proces samorozwoju, samopoznania. Większość traktuje to jako rozrywkę. I tak też jest. Ale dla części z nas, film jest jednym z małych sposobów na to, aby poznać swoje reakcje, zobaczyć, czym się kierujemy, co jest dla nas ważne.
W komedii romantycznej wzruszymy się, pośmiejemy, ale gdzieś tam z tyłu głowy dowiemy się czegoś o sobie np. o tym, jaki bohater jest nam bliski i dlaczego. W sensacji będziemy ciekawi, czy Bruce Willis przeżyje, ale z tyłu głowy mężczyzna będzie myślał, że może chciałby być też taki „męski”, albo nie. W horrorze stykamy się z podświadomymi, niezwanymi lękami. Gdzieś z tyłu głowy oswoimy… no właśnie, ciekawe co każdy z nas oswaja - warto zadać sobie to pytanie przy kolejnym takim filmie.

Czy są badania, które potwierdzają wpływ oglądania horrorów na psychikę ludzką?

Adam Dębowski: Badania na wielu uczelniach polskich i zagranicznych potwierdzają ważną prawdę: nasze ciało nie widzi różnicy między tym, co się dzieje realnie, od tego co sobie wyobrażamy lub widzimy na filmu. Kora wzrokowa umieszczona z tyłu głowy w obszarze płata potylicznego odpowiada za tworzenie tzw. wewnętrznej reprezentacji, czyli wyobrażenia w naszej głowie. W 1993 badacze tacy jak Antonio Damasio stworzyli pojęcie neuronów dyspozycyjnych, które decydują o tym, w jaki sposób nasza głowa „wyświetla” nasze wyobrażenia. 

Co to oznacza w codziennym życiu?

Adam Dębowski: Potrafimy czuć silny strach, gdy widzimy Obcego, który chce zabić głównego bohatera, tak samo, lub prawie tak samo, jak gdybyśmy to my byli zagrożeni. Mózg wysyła do nadnerczy informację o zagrożeniu i następuje wydzielanie m.in. adrenaliny. Badacze z Uniwersytetu w Wollongong zaobserwowali, że bojąc się wydzielamy pot, ale co kluczowe w ich badaniu część osób bardziej pociła się oglądając film z przemocą niż w przypadku, gdy widzieli ją na żywo. Emocje płynące z filmu były większe. Badania z Uniwersytetu w Amsterdamie wykazały, że nasze mięśnie podczas horrorów cały czas pracują, napinają się. Muzyka budująca nastrój jest znaczącym bodźcem dla naszych reakcji. Wiedzą o tym kompozytorzy tacy jak Jerry Goldsmith (Obcy: 8 pasażer Nostromo) czy James Horner (Obcy-Decydujące starcie). Dźwięki są tak projektowane, aby ich częstotliwości oraz rytm pobudzała nasze zwierzęce instynkty, które ukryte są w tzw. mózgu gadzim, czyli pierwotnym mózgu człowieka, odpowiedzialnym za reakcję: walcz albo uciekaj.

Co się dzieje w psychice człowieka podczas oglądania tego typu filmów?


Adam Dębowski: Oprócz oczywistych reakcji jak obawy, napięcie, wyzwalać się może także przyjemność. Okazuje się, że tak jak sportowcy ekstremalni uzależniają się od adrenaliny, jak od narkotyku, tak samo część osób uzależnia się od adrenaliny, która wydzielana jest podczas oglądania horrorów. Uważa się, że konstrukcja psychiczna niektórych osób od młodego wieku na silną potrzebę niebezpiecznych doznań. Takim osobom wydziela się dopamina (czyli hormon szczęścia, przyjemności) po tym jak, zostanie wydzielona adrenalina lub kortyzol (hormon stresu). Jeśli organizm nauczy się tego, że po doznaniu niebezpieczeństwa lub stresu, odczuwa się przyjemność, będzie chciał tego jeszcze więcej. Inne osoby nie doznają czystej przyjemności, ale ogromne uczucie ulgi (czyli silne rozluźnienie i poczucie spokoju, że zagrożenie minęło). Po okresie napięcia, gdy niebezpieczeństwo, zagrożenie znika, pojawia się potężne rozluźnienie, które wprowadza człowieka w stan zawieszenia, stan bez myśli, stan medytacji. Ciało odpuszcza napięcia w mięśniach, umysł nie ma przestrzeni na generowanie myśli. Ten stan nazywamy „tu i teraz” lub „mindfullness”. Jest to niezwykle ważny dla człowieka stan, ale dla większości trudny do osiągnięcia. W chwili, gdy po scenie pełnej grozy, okazuje się, że my jako widzowie żyjemy, powstaje rozluźnienie, które widzowie znają jako „ufff”. W tej sekundzie mózg gadzi czuje, że przetrwał i mówiąc po ludzku cieszy się. Jednocześnie wysiłek emocjonalny związany z przeżywaniem przerażających scen był tak duży, że nie ma zasobów na to, aby myśleć o pracy, czy zastanawiać się nad planami na wakacje. Umysł jest wyciszony. 



Czy strach jest zawsze taki „sam”?

Adam Dębowski: Na strach składają się 4 elementy główne:

emocjonalny - czyli pojawiające się uczucia różnej maści, które każdy opisze inaczej: obawa, przerażenie, panika, paraliż, chęć schowania się

poznawczy - czyli nasze myśli, które pojawiają się w głowie, które „mówią nam”: nic się złego nie stanie albo oooo maaatko, jak ja się boję

somatyczny - czyli reakcja fizjologii na emocje np. potliwość rąk, zaciśnięte pięści, ścisk żołądka

behawioralny - czyli reakcja ciała opierająca się o instynktowne zachowanie: walcz, uciekaj lub stań w bezruchu

W przypadku, gdy nasze życie nie jest realnie zagrożone, nie będziemy uciekać, ani walczyć. Ale oglądając emocjonalny film będziemy mieć emocje, odczucia w ciele, ale też myśli, które albo będą nas uspokajać albo będą nas nakręcać. Jeśli nasze myśli po obejrzeniu filmu wyjaśnią nam, że to wszytko film, że już wszystko ok, zaśniemy spokojnie. Ale jeśli nasze myśli będą wciąż „w filmie” idąc do drugiego pokoju o 23:49, spojrzymy w ciemny przedpokój i będziemy mieć wrażenie, że coś zaraz wyskoczy. Wtedy wolimy włączyć światło, aby nasza wyobraźnia nie wytwarzała kolejnego horroru, gdy będziemy kłaść się spać.

A jeśli chcecie się przestraszyć, to telewizja Metro emituje filmy z serii "Obcy" w maju, w każdą niedzielę, o godz. 20.00.

Źródło: Telewizja Metro.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska