Mundialowa analiza PLAYBOYA: polska grupa H

Mundialowa analiza PLAYBOYA: polska grupa H

Kolumbia, Senegal i Japonia – to rywale reprezentacji Polski w fazie grupowej piłkarskich mistrzostw świata w Rosji. Pierwsze reakcje na ten zestaw były umiarkowanie optymistyczne, jednak im bliżej turnieju, tym więcej wątpliwości.

Historia nie napawa optymizmem – to dopiero trzeci mundial biało-czerwonych w XXI wieku, a oba poprzednie miały podobny przebieg. Układ spotkań grupowych wyglądał tak: „mecz otwarcia”, „mecz o wszystko” i „mecz o honor”. W 2002 i 2006 roku przed ostatnią kolejką mogliśmy się pakować, bo w pierwszych dwóch spotkaniach okazywaliśmy się wyraźnie gorsi. Tym razem układ gier również wydaje się nieco zdradliwy – Polacy trafili na przedstawicieli trzech zupełnie różnych stylów.

K2 na drodze

Zaczniemy od spotkania z Senegalem – największą zagadką w grupie. Jest się kogo obawiać, bo liderzy zespołu w ostatnich miesiącach zaliczają stały progres. Kalidou Koulibaly – piłkarz Napoli – to jeden z najlepszych stoperów w słynącej ze świetnej gry obronnej lidze włoskiej. Pod względem klasy sportowej prezentuje dziś podobny poziom, co Kamil Glik – jest jednak wyraźnie młodszy i wciąż się rozwija. Ten potężnie zbudowany zawodnik (195 cm, 90 kg) imponuje niespotykaną na tej pozycji częstotliwością i czystością odbiorów. Oprócz tego świetnie gra głową i jest jednym z najbardziej bramkostrzelnych obrońców w lidze. Jeśli pokaże się z dobrej strony na mundialu, to latem za wielkie pieniądze może trafić do Anglii. W klubie Koulibaly ma pseudonim „K2”, a jedną porażkę w starciu z masywem o tej nazwie Polacy zdążyli już w tym roku zaliczyć.

O sile Senegalu najlepiej świadczy to, że ktoś taki wcale nie jest największa gwiazda tej reprezentacji. Na to miano zasługuje w tym sezonie Sadio Mané, który zalicza najlepsze miesiące w karierze. W barwach Liverpoolu zachwyca zwłaszcza w Lidze Mistrzów, gdzie w ćwierćfinale miał duży udział w wyeliminowaniu faworyzowanego Manchesteru City. Gdy Mané szykuje się do walki o finał najważniejszych europejskich rozgrywek, Kamil Grosicki – jego naturalny odpowiednik w reprezentacji Polski – ma problemy z wywalczeniem miejsca w podstawowym składzie w drugiej lidze angielskiej.

Największym wsparciem dla Mané w ataku może okazać się wszechstronny Keita Baldé, który latem 2017 roku trafił z Lazio do AS Monaco za ponad 30 milionów euro. Jego znaki rozpoznawcze to niekonwencjonalny drybling, świetne wyszkolenie techniczne i gorąca głowa. 23-latek wierzy, że już osiągnął poziom Cristiano Ronaldo i chociaż nie ma racji, to nikt nie zdołał mu tego jeszcze uświadomić. W Rzymie zdążył się pokłócić ze wszystkimi, aż w końcu odszedł z hukiem.

Senegalczycy nie zachwycają formą w meczach towarzyskich przed MŚ, ale nie można ich z tego powodu lekceważyć. Na mundial zakwalifikowali się dopiero po raz drugi w historii i warto, aby ich pamiętny pierwszy start służył za przestrogę. Wywalczony wtedy ćwierćfinał mistrzostw świata do dziś pozostaje największym sukcesem afrykańskiego futbolu.

 

Cały tekst znajdziecie w dodatku mundialowym do czerwcowego numeru PLAYBOYA.

Polecane wideo

Dodaj komentarz