"To z miłości, siostro" - o honorowych zabójstwach w Turcji

2018-06-21
"To z miłości, siostro" - o honorowych zabójstwach w Turcji

Choć Turcja od lat stara się o wejście do Unii Europejskiej to zasady moralne i kulturowe tam panujące są dalekie od tych, które znamy. Specjalnie na Playboy.pl publikujemy fragment książki Witolda Szabłowskiego "Merhaba".

To z miłości, siostro

1.

Hatice zasłania ręką usta, jakby bała się, że słowa się z niej wysypią. Nie  chce mówić. Nigdy z nikim nie rozmawiała o tych sprawach. I nie zamierzała tego robić.

Tłumaczę, że przecież nic jej nie grozi.

Ale nie chodzi o zagrożenie. Hatice zwyczajnie nie wie, jak opowiedzieć o tym, przez co przeszła.

Bo jak opowiedzieć o ojcu? Na całym świecie ojcowie kochają córki.

Ojciec Hatice chciał ją zabić.

Jak opowiedzieć o matce? Matka powinna zasłonić córkę własnym ciałem.

A matka Hatice krzyczała do męża: „Kiedy wreszcie zabijesz tę dziwkę?!”.

Jak opowiedzieć o bracie, który przyszedł do jej domu z nożem?

O siostrze, z którą spała od dziecka w jednym łóżku, a która jej nie ostrzegła?

Gdyby jej mąż Ahmet nie był silnym człowiekiem, Hatice już by nie żyła.

Spotykamy się w ich  domu.  Umawiamy  się,  że  jeśli  nie  będą w stanie mówić, nie będę nalegał.

Hatice przyjmuje mnie w szarawarach w orientalne wzory. Na głowie ma chustę szczelnie zasłaniającą włosy. Ahmet ma sumiaste wąsy i flanelową koszulę w kratę. Mają po dwadzieścia dwa lata. Razem są od pięciu. Małżeństwo, jak większość w ich wiosce, było aranżowane. Ale są bardzo szczęśliwi.

Ich mieszkanie to dwa krzesła, tapczan i dywan na ścianie. Wię- cej się jeszcze nie dorobili. Dzieci nie mają. Mieszkają koło targu, na którym można kupić pistacje, arbuzy, ser i chleb. Ahmet tam pracuje, sprzedaje miód. Mają przyjaciół. Zaczęli nowe życie.

Stare skończyło się cztery lata temu, kiedy Ahmet poszedł do wojska. Hatice miała w tym czasie mieszkać z jego ciotką. Ciotka jest wdową, mieszka z synem, więc było idealnie. Kobieta na wscho- dzie Turcji nie powinna mieszkać sama. To niemoralne.

Problem w tym, że dzień po wyjeździe Ahmeta do drzwi Hatice zapukał drugi syn ciotki, Abdullah. Nie powinien tego robić. Hatice kazała mu odejść.

Odszedł, ale dzień później wrócił. Zaczął szarpać za klamkę.

– Otwórz, bo cię załatwię! – krzyczał.

Hatice stała jak słup soli. Nie wiedziała, co robić. Krzyczeć? Abdullah będzie udawał głupka. Nie przyzna się.  Powiedzieć ciotce? Na Allaha! Przecież nikt nie uwierzy kobiecie!

Hatice trzymała więc drzwi z całej siły i Abdullah zrezygnował.

A następnego dnia postanowił się zemścić.

2.

Diyarbakır wygląda z góry jak pita, na której wybrzuszyło się kilka pęcherzyków powietrza. Gdzieniegdzie przenikają ciemne, brązowe grudki. Gdy samolot zniża lot, widzę, że to kamienie, rozrzucone  tu, jakby wyrosły z ziemi.

Skraj tej równiny to  niebieskie nitki Tygrysu i Eufratu,  które wyznaczały granice starożytnej Mezopotamii. Tu tworzyła się pierwsza cywilizacja. Tu starożytni doszukiwali się ruin biblijnego Edenu. Tuż obok rodzili się patriarchowie: Abraham i Noe.

Sprawy, którymi się zajmiemy, zapewne pamiętają tamte czasy. Do miasta wjeżdża się przez mur z czarnej cegły. Zbudowali go Bizantyjczycy ponad tysiąc lat temu. Według przewodnika to dru-  gi, po chińskim, najcenniejszy mur świata. Powinny go zwiedzać tysiące turystów. Ale nie zwiedzają. Diyarbakır ma złą sławę. To stolica kraju, którego nie ma – Kurdystanu. I ludzi, którzy gotowi są  z bronią w ręku walczyć, by ten kraj powstał.

Jeszcze kilka lat temu miasto było  omijane  przez wielki biznes. Ale od kiedy Kurdowie przestali podkładać bomby, a armia ostrzeliwać okoliczne wioski, ludzie biznesu dotarli i tutaj. Miasto ma milion mieszkańców. Głównego deptaku nie powstydziłoby się dziś żadne miasto Europy. Nowoczesne sklepy, drogie restauracje. Co miesiąc więcej i więcej, bo demon konsumpcji już na trwałe zagościł w Diyarbakır. Tylko starzy mężczyźni z brodami patriarchów nie biorą w tym udziału. Siedzą w cieniu drzew pod meczetami i narzekają. Nie lubią telewizji, telefonów komórkowych, dżinsów, krótkich spódnic, szkół ani gazet. Nie lubią niczego, co wnosi zamęt w ich życie. Ani niczego, co próbuje zmieniać ich odwieczne zasady.

3.

Każdego roku na wschodzie Turcji zabijanych jest kilkadziesiąt młodych dziewczyn. Kolejne giną w nieznanych lub dziwnych okolicznościach. To ofiary honorowych zabójstw, tradycji, która każe krewnym zabijać kobiety, gdy splamią honor rodziny. 

Ayşe Gökkan, dziennikarka kurdyjskiej telewizji, pisze o honorowych zabójstwach książkę: – Kultura opiera się tu na dominacji mężczyzn. Każdy opór powinien być karany.

Ayşe Figen Zeybek z Kamer, organizacji, która próbuje zapobiegać przemocy w rodzinie: – Ta tradycja ma kilka tysięcy lat. Jest niepisana i bardzo płynna.  Czasem  nawet  zdrada  małżeńska  jest do wybaczenia. Innym  razem  dziewczyna  ginie,  bo  chce  chodzić w dżinsach.

  • Słucham?
  • Giną dziewczyny, które chcą być niezależne.  Przez  ostatnie lata bieda wygnała wiele rodzin ze wsi do Diyarbakır. To często jest tak, jakby przenieśli się tu ze średniowiecza. Zwłaszcza dla młodych dziewczyn to ogromny szok.
  • Czyli?
  • Trafiają w środek globalnej wioski. Komórki, internet, MTV. Widzą rówieśniczki, które mogą wychodzić z domu bez opieki mężczyzny. Które mogą ładnie się ubrać, zamiast chodzić non stop   w chuście i szarawarach. Które mają chłopaka jeszcze przed ślubem. I chcą żyć jak one.

W tym czasie ich ojciec też jest oszołomiony. Strzeżenie córki na wsi jest proste. W mieście – Allah wie, co jej może przyjść do głowy. A córka, zamiast siedzieć w domu jak jej matka, babka i prababka, przychodzi i mówi: chcę do kina, chcę na spacer, chcę nowe buty. Giną najczęściej najlepsze dziewczyny, najbardziej otwarte, najodważniejsze.

W dniu, gdy oglądałem z samolotu Mezopotamię, ojciec zabił córkę w Şanurfie. Dlaczego? Bo wysłała do radia SMS-a z życzeniami dla swojego chłopaka. Na antenie padły jej imię i nazwisko. Ojciec uznał, że splamiła swoje dziewictwo.

Dwa tygodnie wcześniej w miasteczku Silvan mąż zabił żonę. Rodzinie powiedział, że w momencie ślubu nie była dziewicą. Jej rodzice uznali, że musiał mieć rację.

4.

Gdy Abdullah dobijał się do drzwi Hatice, sto kilometrów dalej rozgrywał się inny dramat. W wiosce Yalım niedaleko Mardin – przepięknej, starożytnej fortecy – trzydziestopięcioletnia  Şemse Allak została zgwałcona przez pięćdziesięciopięcioletniego mężczyznę.

Ludzie mówią, że Şemse była trochę szalona. Sklepikarz z Mardin mówi wprost, że była opóźniona w rozwoju.

Ale może chodzić o inny rodzaj szaleństwa. Nauczycielka tkactwa, która ją znała, mówi, że Şemse nie chciała wyjść za mąż. Dlatego ludzie ze wsi uznali ją za wariatkę.

Gwałciciel nazywał się Halil Acil. Miał żonę i dwójkę dzieci. Mieszkał na obrzeżach wioski. Za jego murowanym szarym domem zaczynały się już pola pokryte setkami kamieni.

Şemse mieszkała z ojcem, matką i braćmi bliżej centrum, przy drodze, którą idzie się do meczetu. Wracając z pola drogą, która lekko pnie się pod górę, codziennie mijała dom Halila. Złe języki mówią, że Halil wcale jej nie zgwałcił. Że sypiali ze sobą od dawna,  a bajkę o gwałcie Şemse wymyśliła, gdy okazało się, że jest w ciąży. Oprócz plotek nic jednak nie wskazuje, że tak było naprawdę – ani śledztwo policji, ani organizacji kobiecych.

Nie wiadomo, czy Şemse podobała się  Halilowi.  Jedni  mówią, że kochał się w niej od dawna. Inni, że ją wykorzystał z nadzieją, że ujdzie mu to na sucho. Że nawet jeśli Şemse komuś powie o gwałcie, nikt nie uwierzy wariatce.

Gdy Şemse zaszła w ciążę, jej rodzina przyszła do Halila i powiedziała: „Masz się z nią ożenić albo zabijemy i ciebie, i ją”. Mężczyzna miał już żonę. Ale rodzina zaproponowała ślub przed imamem.

Przed państwowym urzędnikiem można poślubić tylko jedną kobietę. Przed sługą bożym – dwie albo trzy.

Halil chciał się zgodzić, ale rodzina Şemse zażądała dodatkowo kilku tysięcy tureckich lir. Halil tyle nie miał.  Bracia odeszli więc z niczym.

Ale i oni, i Halil wiedzieli, że to nie koniec. Kochająca rodzina zawsze broni honoru swoich córek.

5.

Korzeni honorowych zabójstw nie da się zbadać. Prawdopodobnie pochodzą z tradycji koczowniczo-plemiennych. Ojciec mógł dostać za dziewczynę posag, o ile była dziewicą. Jeśli nie była, mąż ją odsyłał. Nie dość, że sprowadzała wstyd na rodzinę, to do końca pozostawała na jej utrzymaniu. Dla koczowników liczba osób, które trzeba wyżywić, miała ogromne znaczenie. Pieniądze z posagu też. Prawdopodobnie, mówią naukowcy, właśnie dlatego koczownicy zaczęli zabijać swoje córki.

Zabijali też kobiety, które chciały się rozwieść – w takim wypadku posag musiał być zwrócony. Zabijali i te, które nie chciały się zgodzić na małżeństwo aranżowane przez rodzinę.

Ayşe Figen Zeybek z organizacji Kamer: – Tragiczna śmierć Şemse Allak poruszyła całą Turcję. Nad jej grobem, dość bezczelnie, ogłosiłyśmy nasz program. Każdej kobiecie, która się do nas zgłosi, dajemy gwarancję przeżycia.

  • I co?
  • Od 2003 roku uratowałyśmy kilkaset dziewczyn. Jeśli rodzina jest zdeterminowana, by zabić, szukamy schroniska w innym mieście. Wysyłamy tam dziewczynę i pomagamy zacząć nowe życie. Schroniska są ściśle strzeżone, bo niektóre klany angażują wielkie środki. Dwa lata temu córka jednego z szefów klanu uciekła z chłopcem. Gonili ją w dwadzieścia samochodów. Szukali we wszystkich dużych miastach.  Znaleźli,  ale  uciekła  przed  zabójcą  przez okno i dziś nikt nie wie, co się z nią dzieje.
  • Jak poznajecie, czy rodzina jest zdeterminowana?
  • Chodzi z nami psycholog. On ocenia, czy jeśli obiecają, że nie zabiją, to można im zaufać.
  • Obiecują?
  • To trudny proces. Nie można iść do domu i powiedzieć: „Podobno zamierzacie zabić córkę. Nie radzę!”. Najpierw zbieramy informacje. Jeśli rodzina jest religijna, idziemy z imamem. Jeśli ojciec pracuje w fabryce, prosimy o wsparcie dyrektora. Kiedyś pomagał nam lekarz, który leczył babcię. Innym razem zadzwonił z Ankary minister spokrewniony z jedną z rodzin. Wszyscy tłumaczą: Nie trzeba zabijać! Jest wiele innych rozwiązań!
  • Co na to rodziny?
  • Kilka dni temu byłam w Viranşehir, małej wsi pod Şanlıurfą. Rodzina kazała dziewczynie się zabić. Wuj wysyłał SMS-y: „Zabij się sama albo będziesz umierać w mękach”. Dlaczego? Bo miała w szkole chłopaka i on ją woził samochodem. Na wsi nie do pomyślenia.
  • I co?
  • Zawsze dziwnie się czuję, jak muszę się z rodziną targować o życie ich własnej córki. Ale mam już swoje triki. Tłumaczę, że też jestem stąd. Że moja córka też ma chłopaka i nie zamierzam jej zabić z tego powodu. Pokazuję zdjęcia w telefonie. Mówię, że jest dobra z matematyki, ale nie radzi sobie z tureckim. Tym razem ojciec załapał. Zaczął narzekać, że córka musi się uczyć tureckiego. Że całe zło przez szkołę, bo po co Kurdom ten turecki.
  • Ja zawsze próbuję obudzić w nich uśpionego rodzica. Pytam, ile córka ważyła po urodzeniu. Na co chorowała. Jakie pierwsze słowo powiedziała: mama czy tata. Jeśli obudzę rodziców, jesteśmy na prostej.
  • A tu? Udało się?
  • Obiecali, że nic jej nie zrobią. Córka przyrzekła, że już zawsze będzie wracać ze szkoły ze starszym bratem. Choć to jednak ryzyko. W zeszłym roku głośny był u nas przypadek kobiety o nazwisku Ayşegül Alpaslan. Mąż przy policjantach obiecał, że w życiu jej nie uderzy. Tydzień później zakatował ją na śmierć.

6.

Co to jest honor? Takie pytanie zadała mieszkańcom wschodniej Turcji profesor Yakın Ertürk z grupą wolontariuszy piszących raport dla Programu Narodów Zjednoczonych do spraw Rozwoju (UNDP). Raport zatytułowany Dynamika zabójstw honorowych w Turcji jest najbardziej kompleksowym opracowaniem na ten temat.

  • „Honor to powód, dla którego żyjemy. Bez niego życie nie ma sensu” – mówi młoda dziewczyna z Şanlıurfy.
  • „Twój honor to twoja żona” – mężczyzna, 25 lat, Stambuł. Mówiąc „żona”, użył słowa helalın: ktoś, do kogo masz prawo.
  • „Jak mówią starsi, najświętsze rzeczy dla mężczyzny to koń, kobieta i strzelba. Honor to powinność kobiety. Jeśli ona próbuje cię zdradzać, znaczy, że straciłeś swoją godność” – mężczyzna, 39 lat, Adana.
  • „Honor jest dla mnie wszystkim… Gdybym miał żonę, ona byłaby moim honorem. Moja siostra to też mój honor, podob- nie moje krewne – córka mojego wuja i mojej ciotki. Wszystko, co dzieje się wokół mnie i mojej rodziny, jest moim honorem” – mężczyzna, 24 lata, Batman.
  • „Honorowa kobieta powinna być przywiązana do domu i do swego męża. Nie może robić nic, co mogłoby wywołać plotki. Nie powinna opowiadać o rzeczach, które mają miejsce w jej domu. Nie może iść do matki i powiedzieć: »Mamo, mąż mnie bije«. Albo: »Chcę rozwodu«– kobieta, 25 lat, Batman.

Najlepiej istotę honoru oddał jednak młody człowiek ze Stambułu: „Kiedy słyszę »honor«, przychodzi mi do głowy wyłącznie kobieta. Nic innego”.

Liberalny dziennikarz z Ankary: – Dla nich honor leży między kobiecymi nogami.

Profesor Ertürk zauważa, że największy radykalizm w karaniu kobiet deklarują niewykształceni mężczyźni w wieku szesnastu – dwudziestu lat.

7.

Wszystko zaczyna się od plotki. Opowiada mi o tym kurdyjski reży- ser Mehmet Sait Alpaslan, autor filmu i sztuki o śmierci Şemse Allak. Plotka pojawia się nagle. Może ją wywołać zwykłe spojrzenie albo uśmiech, kiedy drogą przechodzi mężczyzna. Ale czasem nie trzeba powodu. Wystarczy, że ktoś powie słowo, a ktoś inny dołoży drugie. Plotka jest najpierw jak sokół: krąży wysoko nad głowami. Z tej wysokości nie może zaszkodzić. Czasem odlatuje i niebezpieczeństwo mija.

Ale czasem zniża lot. Idzie do ludzi, żywi się ich żółcią, żalem, biedą i zazdrością. Źli ludzie karmią ją, aż nabierze sił, by wejść do wioski. Wchodzi jak łowca. Ofiara jeszcze nic nie wie, ale wyrok już zapadł. Plotka, klątwa, sztylet. Zabójca naostrzył nóż.

Nieważne, czy jest prawdziwa. Kto by miał głowę, żeby to spraw- dzać. Ważne, że kala honor.

Plotka jest dużo ważniejsza niż prawda. Prawda nie wyzwala.

Ważne jest tylko to, co mówią.

Trudno mi spacerować po Diyarbakır z tą wiedzą. Chodzę po bocznych ulicach. Dzieci mają tu dziurawe buty, a ich matki całe dnie spędzają, siedząc na gankach i plotkując. Nic  się nie dzieje. I nagle na horyzoncie pojawia się zielony punkt. Rośnie, ale nie zamienia się w żadną znajomą sylwetkę. Głowa szuka odpowiedniego słowa. I znajduje: yabancı, cudzoziemiec.

Najpierw dopada mnie tłum dzieci. Coś mówią, krzyczą. Proszą  o cukierki i dolary, ale bardziej dla śmiechu niż z nadzieją, że coś im dam. Bo coś się dzieje. Bo wreszcie można czymś zabić nudę.

Ich matki są młodziutkie, przed dwudziestką. Uśmiechają  się. Im też się nudzi. Chętnie by zagadały. Ale w tym mieście to mężczyzna musi odezwać się pierwszy.

Czy mam odpowiedzieć na uśmiech? Chciałbym. Lubię takie spotkania. Ale tak właśnie rodzi się plotka.

Potem ktoś może powiedzieć, że jedna z kobiet zbyt często albo zbyt szeroko  się  do  mnie  uśmiechała. Albo że patrzyła na mnie o pięć sekund za długo. Jakkolwiek absurdalnie zabrzmiałby zarzut, może kosztować kogoś życie.

Może to przesada, ale mam wrażenie, że mój uśmiech może ko- goś zabić. Opuszczam więc oczy i idę swoją drogą.

8.

Plotka krążyła nad głową Hatice jak jastrząb. W centrum każdej tureckiej wioski jest mała herbaciarnia, gdzie mężczyźni  spędzają całe dnie. Abdullah szepnął tam kilku osobom,  że żona  Ahmeta jest dziwką.

– Tylko wyjechał, a już mnie zaprosiła! Spałem z nią. Dziś też będę z nią spał!

W wioskach, gdzie całymi dniami nic się nie dzieje, mężczyźni lubią takie historie. W regionach, gdzie cnota jest ważniejsza niż życie, ludzie wyjątkowo chętnie słuchają historii niecnotliwych.

Koledzy Abdullaha cmokali z podziwem: – Çapkın seni, abi!  Ale  z ciebie, bracie, podrywacz!

Potem opowiedzieli o tym swoim znajomym. Oni opowiedzieli swoim.

Po kilku tygodniach cała wioska nie mówiła o niczym innym. Przez cały ten czas niczego nieświadoma Hatice noc w noc musiała tarasować drzwi własnym ciałem, żeby Abdullah nie wszedł do jej pokoju.

9.

Nigdzie na świecie brat tak nie kocha siostry, dzieci rodziców, a rodzice dzieci. Tak mówią o sobie z dumą tureccy Kurdowie. Jak to możliwe, że ojcowie zabijają córki, a mężowie żony? Z miłości.

Aytekin Sıır, profesor psychiatrii z uniwersytetu w Diyarbakır, przeprowadził na ten temat badania. Odwiedził w więzieniu pół setki sprawców honorowych zabójstw. Większość spędzi za kratkami resztę życia. Wszystkim zadał te same pytania.

Profesor Sıır: – Honorowe zabójstwo to nie jest zbrodnia w afekcie, kiedy facet zastaje żonę z innym, chwyta za pistolet i strzela. To bardzo przemyślany proces. Najpierw zbiera się starszyzna rodu, bo  to się dzieje w strukturach klanowych. Mówi, co zaszło, i podejmuje decyzję. Potem wyznacza egzekutora. Ojciec czy mąż często się z wyrokiem nie zgadza. Ale ze starszyzną się nie polemizuje, bo można oberwać. Zdarzało się, że mąż, który nie chciał zabić żony, ginął razem z nią.

– Kim są zabójcy?

– To ktoś z bliskiej rodziny. Dla większości to pierwsze zabójstwo w życiu. Często są w szoku po tym, co zrobili.

– Co mówią?

– Że zachowali się właściwie. Że za pokalanie honoru rodziny karą jest śmierć. Cała społeczność utwierdza ich w przekonaniu, że mieli rację. Jako ci, co bronili honoru, mają wysoką pozycję nawet w hierarchii więziennej. Jedno z pytań w naszej ankiecie brzmiało:

„Co byś dziś powiedział swojej żonie/siostrze/córce?”. Większość rozklejała się w tym momencie. Do tej pory mówili o niej „ta kobieta”. Teraz mieli się zwrócić osobiście. Mówili: „Powiedziałbym, że ją kocham. Że zrobiłem to, co musiałem. I że wiem, że mnie  rozumie”.

– Jak tłumaczą to, co zrobili?

– Rozmawiałem z bratem, który zabił siostrę, bo miała chłopaka w liceum. Normalny facet, na wolności marzył, że zostanie kierowcą. Pytam, czy naprawdę karą za licealną miłość powinna być śmierć. On na to: „Ona pokalała mój honor. Honor jest dla mnie najważniejszy. Honor to wszystko, co mam”. Myślę, że to dziś główna przyczyna tych zabójstw. W wioskach, gdzie nie ma pracy, pieniędzy ani przyszłości, ludzie mają tylko honor. Ci, którym się powiodło – mają biznes, pieniądze, perspektywy – rzadko zabijają.

10.

Halil wiedział już, że gwałt nie ujdzie mu na sucho. Że gra idzie o życie. Starał się o wsparcie imama. Jedni mówią, że imam odmówił. Inni, że najpierw odmówił, ale potem posłał po Halila i braci Şemse i próbował ich pogodzić.

Plotka w tym czasie pożywiała się w domach wieśniaków z Yalım. Ludzie mówili, że to Şemse sprowokowała Halila. Że kobieta, która w jej wieku nie ma męża, na pewno jest dziwką. A skoro jest dziwką, musi ponieść karę.

Plotka była już silna jak lew. Rodzina Şemse spotkała się potajemnie i zdecydowała, że kobieta musi zginąć. Tak przynajmniej mówią dziś ludzie w Yalım.

Ale Halil zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał.

11.

Jak mają się honorowe zabójstwa do islamu? Czy Koran nakazuje zabijać niewierne żony?

Odpowiedzi szukam w związku zawodowym imamów okręgu Diyarbakır. Wysoki jak brzoza szef związku Zahit Gifkuran tłumaczy, że jeśli ktoś podejrzewa żonę o zdradę, musi udać się do domu z czterema godnymi zaufania mężami. Jeśli złapią kochanków na gorącym uczynku, sąd wymierza dożywotnią karę domowego aresztu.

– W Koranie nie ma słowa o karaniu śmiercią – mówi imam Gif- kuran. – To bardzo stare tradycje, spotykane również wśró druzów albo jezydów. Islam z nimi walczy – mówi. Więcej nie ma nic do dodania, więc nasza rozmowa zbliża się ku końcowi. Tylko starutki imam siedzący  w rogu sali chce coś dodać. Nazywa się Süleyman Baznabaz i niemal całe życie pracował w małej wiosce niedaleko Diyarbakır.

– Każda kobieta wie, że może do mnie przyjść, jeśli czuje się zagrożona – mówi. – Jeśli jest w niebezpieczeństwie, próbuję rozmawiać z jej rodziną. Czasem wystarcza interwencja kogoś trzeźwo myślącego, by powstrzymać zbrodnię. Jeśli rodzina jest religijna, zawsze mnie posłucha.

– Co hodża ma na myśli?

– Podam przykład. Dziewczyna uciekła z chłopcem. „Zabijemy ją!”, woła ojciec. A ja pytam: „Dlaczego jej za niego nie wydacie?! Jego rodzina da wam dużo pieniędzy i trochę ziemi. Honor uratujecie, a za kilka lat wszyscy o tym zapomną. Wasz syn nie pójdzie do więzienia za zabójstwo”. I oni się zgadzają. Inny wypadek: chłopiec wykorzystał dziewczynę bez jej zgody.

– Zgwałcił?

– Tak się mówi. Miała trzynaście lat, rodzina chciała ją oszczędzić, ale cała wioska już o tym mówiła. Mówię: „Wydajcie ich za siebie! Chłopiec nie pójdzie do więzienia. Dziewczyna też wyjdzie ze sprawy honorowo”.

– Wydać? Za gwałciciela?!

– Synku, ja jej w ten sposób uratowałem życie. I wiesz, co się okazało?

– Słucham, hodża?

– Oni się bardzo pokochali. Ona przychodzi do mnie i mówi:

„Hodża, ależ jestem szczęśliwa”. Zapomniała już o tym, co było.

– A czy bywa, że mediacja nie skutkuje?

– Był taki przypadek. Dziewczynę wykorzystał syn wuja, zaszła w ciążę. Zaprosiłem ją pod mój dach do czasu, aż się dogadają. Mieszkała pół roku ze mną i moją żoną. Powiedziałem rodzinie, że zezwalam na wzięcie drugiej żony. Że muszą tylko dogadać sprawy posagu. Chłopiec chciał ją wziąć, choć nie musiał. Był z bardzo bogatej rodziny. Jego ojciec mógł zapłacić odszkodowanie.

– I co się stało?

– Pierwsza żona zrobiła straszną awanturę. Pokaleczyła sobie twarz i powiedziała, że prędzej umrze. Rodzina dziewczyny nie chciała czekać, aż dziecko się urodzi. Włamali się do mojego domu, porwali ją i utopili.

Witold Szabłowski „Merhaba. Reportaże z tomu Zabójca z miasta moreli i osobisty słownik turecko-polski” (GW Foksal) Premiera: 6 czerwca

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska