Nowa kampania Nike rozwścieczyła Donalda Trumpa. Dlaczego?

2018-09-06
Nowa kampania Nike rozwścieczyła Donalda Trumpa. Dlaczego?

Sprawa jest dużo poważniejsza niż to, że prezydent USA prawdopodobnie preferuje Yeezy. Colin Kaepernick i Nike dolali oliwy do ognia.

W ciągu zaledwie 2 lat od pierwszego przyklęknięcia w trakcie amerykańskiego hymnu Colin Kaepernick stał się nową ikoną walki z rasizmem. Za swój protest przeciwko brutalności policji i pogłębiającym się podziałom rasowym futbolista zapłacił wysoką cenę – naraził się konserwatywnej części narodu, dla której rasistowskie incydenty nie stanowią problemu, a jego kariera w NFL właściwie dobiegła końca po tym, jak nieskutecznie próbował znaleźć pracodawcę w lidze. Teraz Nike zdecydowało się zaprosić Kaepernicka do nowej kampanii, w której zawodnik przekonuje: „Uwierz w coś. Nawet jeśli oznacza to poświęcenie wszystkiego”.

Płonące buty symbolem podziałów

Co zrozumiałe, nie wszystkim w podzielonej Ameryce taka kampania przypadła do gustu. Producent obuwia podjął ryzyko, za które zapłacił chwilowymi spadkami notowań na giełdzie, nawoływaniem do bojkotu przed radykalną prawicę i gniewem Donalda Trumpa. W mediach społecznościowych przeciwnicy Kaepernicka wrzucają filmy z płonącymi butami Nike, inni piszą „wyobraźcie sobie kraj, w którym reklama butów wzbudza większe dyskusje niż strzelanina w szkołach”, a prezydent zapowiada rychły koniec marki, mający nastąpić na skutek bojkotów jego wyborców.

Nike przetrwa. To Trump ma problemy

Wybór Kaepernicka na twarz kampanii w zależności od światopoglądu można traktować jako cyniczny (od tego zarzutu nie stronią nawet ci, którym z postawą futbolisty jest po drodze) lub odważny, jednak giełdowe wyniki mówią jasno – przypuszczenia Trumpa się nie sprawdzą, a sneakerhedzi mogą spać spokojnie. Choć wtorkowy spadek notowań Nike o ponad 3 proc. z pewnością nie poprawił humoru Phila Knighta, to szerszy obraz sytuacji producenta daje informacja o 28 proc. wzroście w skali roku i zyskach przekraczających nawet te optymistyczne prognozy.

Strach Trumpa

Przyszłość marki maluje się w jasnych barwach – w przeciwieństwie do kariery samego Trumpa, oskarżonego niedawno przez swojego byłego prawnika, Michaela Cohena, m.in o współpracę z Rosjanami i płacenie gwieździe filmów dla dorosłych, Stormy Daniels, za milczenie na temat relacji łączących ją z prezydentem. Co więcej, Bob Woodward, dziennikarz znany z ujawnienia afery Watergate, przygotował książkę o kulisach działania amerykańskiej administracji pod rządami Trumpa – i po ujawnionych fragmentach, a także wściekłej reakcji prezydenta na ukochanym przez niego Twitterze, trudno spodziewać się, by zaplanowana na 11 września premiera „Strachu” korzystnie wpłynęła na wizerunek coraz bardziej skompromitowanego polityka.

Tekst: Łukasz Łachecki

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska