PLAYBOY na ekranie, czyli o filmach z króliczkiem

2018-09-12
PLAYBOY na ekranie, czyli o filmach z króliczkiem

W gronie najwspanialszych produkcji w historii Hollywood (ale także tych cieszących się złą sławą) są i takie, których życie rozpoczęło się na łamach PLAYBOYA. Oto ich historie.

Hollywood tonie w adaptacjach, sequelach, prequelach i nowych wersjach starych filmów, ale my nie możemy na to narzekać, bo PLAYBOY wielokrotnie stanowił dla scenarzystów materiał źródłowy. Filmy, które wykiełkowały z opowiadań i artykułów opublikowanych na naszych łamach, pojawiały się na przestrzeni pięciu dekad. Jeśli chodzi o gatunki, to były one tak różne, jak science fiction, horror, film sportowy czy... sami nie wiemy, jak zaklasyfikować motocyklowy film z Charlie Sheenem. Oto nasze ulubione kinematograficzne klasyki, które powstały na podstawie historii opublikowanych w PLAYBOYU.

Wbijając czarną bilę

The Hustler Waltera S. Tevisa, czyli opowiadanie o wyruszającym na niebezpieczne łowy młodym bilardziście spodobało się filmowcom bardziej niż się spodziewaliśmy. Towarzyszące mu ilustracje Richarda Tylera podkreślały to, jak bardzo jego bohater, Saul Willis, chciał zmienić swoje życie, ale opowiadanie Tevisa skrywa ryzykowną – i w tym wypadku zabójczą dla bohatera – wiarę, że rozpoczęcie wszystkiego od początku ma moc, aby całkowicie zmienić daną osobę.

W filmie z 1961 roku zmieniono nazwisko bohatera na Eddie Felson i pozostawiono go przy życiu, chociaż obciążono przerażającymi konsekwencjami. Paul Newman sięgnął po cały swój zapas rezygnacji i smutku, by wykreować niezapomnianą postać, ale po latach przyznał się do niepowodzenia. W 1983 roku powiedział PLAYBOYOWI, że „pracował zbyt ciężko i pokazał zbyt mało” – typowy lament idola, który nie zdobył Oscara. W 1986 roku Newman znowu wcielił się w Szybkiego Eddiego w filmie Kolor pieniędzy i tym razem Oscara dostał.

Co tak bzyczy?

Klasyczne opowiadanie urodzonego w Paryżu brytyjskiego pisarza George’a Langelaana Mucha (najpierw opublikowane w PLAYBOYU w czerwcu 1957 roku) przedstawia czytelnikom naukowca, który przez przypadek miesza swoje geny z genami muchy i zmienia się w połączenie człowieka i insekta. Niepokoje narratora dotyczące rozwoju technologii, tajnych rządowych spisków i cielesnych transformacji mogły odzwierciedlać niepokoje samego autora: podczas drugiej wojny światowej Langelaan był szpiegiem i poddał się operacji twarzy, aby jego wygląd mniej rzucał się w oczy.

Pierwsza filmowa adaptacja opowiadania z 1958 roku zapadła widzom w pamięć głównie dzięki scenie, w której człowiek-mucha woła „Pomocy!” na widok głodnego pająka. Obraz trzymał się z daleka od trudnych tematów obecnych w prozie Langelaana, bagatelizując pytania o przerażające skutki uboczne eksperymentów naukowych. Wyjątkowo makabryczne, ale i niespodziewanie czułe podejście pisarza do tego tematu dużo trafniej obrazuje mroczny film Davida Cronenberga z 1986 roku z Jeffem Goldblumem w roli głównej. Obrzydliwy i posępny klimat tej wersji przywodzi na myśl jedno zdanie z opowiadania Langelaana: „Nieważne, jak okropne są rezultaty twojego eksperymentu lub wypadku, ty wciąż żyjesz, jesteś człowiekiem, masz mózg... i masz też duszę”.

Uśmiech!

Ray Russell, pierwszy redaktor PLAYBOYA od prozy, nie tylko wybierał do magazynu najlepsze opowiadania, ale i czasami sam je pisał. Najbardziej znany przykład to Sardonicus, opowiadanie grozy, które Stephen King nazwał „najlepszą nowoczesną opowieścią gotycką, jaką kiedykolwiek napisano”.

Jest to błyskotliwa historia o lekarzu, którego odwiedza była miłość, aby poprosić go, żeby wyleczył jej męża z permanentnego uśmiechu, będącego wynikiem paraliżu. Opublikowane w styczniu 1961 roku opowiadanie doskonale pasowało do stylu producenta i reżysera Williama Castle’a, który zaliczał film Mr. Sardonicus do swoich najlepszych dzieł. Castle, król chwytów charakterystycznych dla kina klasy B, ciekawie zareagował na prośbę wytwórni Columbia o szczęśliwsze zakończenie. W chwili, kiedy film dochodzi do punktu kulminacyjnego, reżyser we własnej osobie pojawia się na ekranie, by dać widowni okazję do zadecydowania o losie Sardonicusa. Kciuk w górę oznacza życie, a kciuk w dół – śmierć. Potem Castle zaczyna liczyć „głosy” i po chwili z uśmiechem mówi: „Bez litości? Niech tak będzie”. Większość historyków kina jest zgodna co do tego, że reżyser nigdy nie nakręcił „miłosiernej” wersji, pewien, że tłum wybierze potępienie. Pomysł – tak samo jak opowiedziana historia – wywołuje i chichot, i dreszcze.

Coraz bliżej święta

Popularny świąteczny film Prezent pod choinkę na pewno nie jest wierną adaptacją swojego pierwowzoru, czyli opowiadania Jeana Shepherda. Ale pisarz wiedział, że szczegóły jego słodkiej i głupiutkiej historyjki na temat dzieciństwa spędzonego na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych łatwo będzie zaadaptować do innych realiów – to dlatego opowiadanie pokochało tak wielu czytelników. Było więc czymś całkowicie naturalnym, że film z 1983 roku, który był częściową adaptacją opowiadania opublikowanego w grudniu 1965 roku w PLAYBOYU (i którego zresztą Shepherd był współscenarzystą) na szczegóły opowiadania nie będzie zwracał większej uwagi. W każdym razie zarówno opowiadanie, jak i film traktują o zmaganiach ze Świętym Mikołajem z centrum handlowego. W filmie pominięto jednak obecny w opowiadaniu lament nad czasami kryzysu, w których owo centrum handlowe było „całymi piętrami pięknych i nieosiągalnych skarbów”.

Współczesna lektura literackiego pierwowzoru Shepherda jest przyjemnie nostalgicznym doświadczeniem, które pozwala także docenić pracę współscenarzysty i reżysera Boba Clarka. Mimo że wcześniej był on krytykowany za niewybredną sekskomedię Świntuch, bardzo dobrze poradził sobie z opowieścią o utracie niewinności.

Strach w fotelu pasażera

Richard Matheson, mistrz suspensu i horroru, lubił się przyglądać słabościom naszej cywilizacji, a potem, w oparciu o swoje obserwacje, pisał niepokojące i dające do myślenia teksty. Spośród dziewięciu opowiadań, które opublikował w PLAYBOYU, aż dwa zostały zekranizowane.

Pierwsze pojawiło się w czerwcowym numerze PLAYBOYA z 1970 roku. Było to opowiadanie zatytułowane Button, Button. Intryga jest prosta. Para otrzymuje ofertę: ma dostać 50 tys. dolarów za naciśnięcie guzika. Haczyk: jeśli go nacisną, umrze nieznany im człowiek. Matheson napisał to opowiadanie, używając jednozdaniowych akapitów, które jakby zapowiadają bezwzględną, wbijającą w ziemię konkluzję. Autor wywraca do góry nogami wszystko, co bierzemy za pewnik. Niestety, wyreżyserowana przez Richarda Kelly’ego adaptacja zatytułowana The Box: Pułapka z 2009 roku niepotrzebnie komplikuje sprawę (dodając NASA, obcych i tunele czasoprzestrzenne). W efekcie jest tylko marną podróbką oryginalnego tekstu.

To jednak nie wszystko: spokojnie można bowiem stwierdzić, że bez PLAYBOYA Steven Spielberg nie byłby tym, kim jest. Czytanie opublikowanego w kwietniu 1971 roku opowiadania Mathesona Duel było „jedną z rzadkich sytuacji, gdy wziął do rąk PLAYBOYA, nie patrząc na obrazki”, jak zdradził Spielberg w wywiadzie, którego nam udzielił. W swoim reżyserskim debiucie, zatytułowanym Pojedynek na szosie, Spielberg nieco rozcieńczył opowiadanie Mathesona o pewnym tchórzu ściganym przez zabójczego kierowcę ciężarówki i zrobił z niego trwający 74 minuty spektakl na wysokich obrotach, bez którego film Szczęki nigdy by nie powstał.

Dobry glina, zły glina

Sformułowania: „śpiewający Burt Reynolds” i „Charlie Sheen na motocyklu” brzmią trochę jak opisy dziwacznych filmów o policjantach, którzy postanowili działać na przekór swoim typowym zasadom postępowania, ale obie adaptacje daleko odeszły od swoich drukowanych
w PLAYBOYU pierwowzorów.

Opowiadanie The Best Little Whorehouse in Texas (pol. Najlepszy mały burdelik w Teksasie) Larry’ego L. Kinga przebyło krętą drogę na srebrny ekran. Najpierw, w kwietniu 1974 roku, tekst pojawił się w PLAYBOYU, później King pomógł w przerobieniu go na musical, który stał się przebojem na Broadwayu, a następnie sprzedał prawa do ekranizacji Universalowi. Film z 1982 roku zasłynął cukierkowymi brzmieniami i nie miał w sobie nic z obecnego w opowiadaniu gniewu ery Watergate – dlatego King się nim brzydził. Twierdził też, że Burt Reynolds nie nadawał się do roli szeryfa Eda Earla Dodda, czemu zresztą zjadliwie dał wyraz na łamach PLAYBOYA.

Jeszcze bardziej powierzchowny był film Poza prawem (1993), oparty na opublikowanej w lipcu 1981 roku przez Lawrence’a Lindermana opowieści o policjancie, który infiltrował gang motocyklowy Hell’s Angels. Prawdziwy Dan Black stracił rodzinę, uzależnił się od spida i parę razy uczestniczył w napadach rabunkowych. Dla porównania – grany przez Charlie’go Sheena Dan Saxon cierpiał z powodu koszmarów, dopinał sobie włosy i nie udało mu się zapobiec morderstwu.

Black zgodził się być konsultantem przy filmie, ale cóż – gdy wychodził na prostą po swoich przejściach z gangiem motocyklowym, z pewnością napotkał większe trudności niż Charlie Sheen, który w ostatniej scenie filmu jak gdyby nigdy nic po prostu zdejmuje koszulę i odchodzi w stronę pustyni.

Nasz człowiek w Iraku

Mark Boal jest bez wątpienia autorem jednych z najbardziej poruszających artykułów o wojnie w Iraku. Opowiadał w nich głównie o tym, że maczyzm często okazuje się zgubny.

W opublikowanym w maju 2004 roku artykule Death and Dishonor napisał o brutalnym zabójstwie żołnierza Richarda Davisa. Opieszałość urzędników w wyjaśnieniu sprawy Davisa pchnęła jego ojca, emerytowanego sierżanta sztabowego, do przeprowadzenia własnego śledztwa. Na podstawie opowiedzianej przez Boala historii w 2007 roku powstał film W dolinie Elah, który nieco mniej skupiał się na frustracji i manipulowaniu faktami, a bardziej na ustępstwach, na które trzeba iść w armii. Niemniej sam film i nagrodzona Oscarem rola Tommy’ego Lee Jonesa, pokazały, że było warto – udało się pokazać, jak szybko mała nieuczciwość może pozbawić wszelkich zasad.

Boal sam napisał scenariusz do filmu The Hurt Locker. W pułapce wojny, opierając go na swoim artykule z września 2005 roku pt. The Man in the Bomb Suit. Tekst ukazywał zjawisko niebezpiecznego uzależnienia żołnierzy od adrenaliny i wstrząsów emocjonalnych. Pełen napięcia oscarowy scenariusz do Hurt Lockera (który niespodziewanie zdobył też statuetkę dla najlepszego filmu) przekazuje to samo szerszej publiczności. Świetna robota!

Napisy końcowe

Poza tym, że wszystkie wymienione przez nas filmy wiążą się z PLAYBOYEM, mają jeszcze jedną wspólną cechę: zgłębiają temat amerykańskich wartości, sprawdzają, na czym są one oparte i albo starają się je podważyć, albo badają, jak one ewoluują. Bo w końcu, jak beznamiętnie stwierdza czarny charakter z filmu The Box. Pułapka: „Wszystko ma swoje konsekwencje”.

A na koniec, nasze ulubione „role epizodyczne”:

PLAYBOY przez dekady pojawiał się na srebrnym ekranie. Najczęściej po to, żeby wywołać śmiech, kojarzyć się z seksem, umacniać poczucie heteroseksualności i wyrażać męskość. Magazyn z pewnością stał się ofiarą stereotypów i zaszufladkowania, ale i tak fajnie jest zobaczyć w kinie starego przyjaciela. Łap za popcorn!

Zwariowana noc (1987)

PLAYBOY gra w tym filmie kluczową rolę. Opiekunka do dzieci, która wygląda jak playmate, desperacko chce się wydostać wraz ze swoimi podopiecznymi poza Chicago, a później wrócić na przedmieścia.

Doktor Strangelove (1964)

Pilot B-52, major T.J. „King” Kong, spokojnie przegląda PLAYBOYA z czerwca 1962 roku, nie wiedząc, że za chwilę rozpęta się nuklearne piekło. Okładka jest prawdziwa, ale rozkładówka już nie.

Kevin sam w domu (1990)

Zanim mały Kevin stanął do walki z dwoma złodziejami w pustym domu swoich rodziców, w „prywatnych rzeczach” swojego brata znalazł PLAYBOYA z lipca 1989 roku.

Powrót do przyszłości (1985)

W jednej z wyciętych scen doktor Brown znajduje w walizce PLAYBOYA z 1985 roku. „Okazuje się, że przyszłość wygląda o wiele lepiej” – stwierdza.

Czas Apokalipsy (1979)

W arcydziele Coppoli obecny jest nie tyle konkretny numer magazynu, co króliczki. To zresztą same fakty – nasza centrala wysyłała dziewczyny do Wietnamu, by w ten sposób dodawać otuchy żołnierzom.

Na sprzedaż (2010)

Alkoholik decyduje się wystawić wszystko na sprzedaż. Prawie wszystko. „Myślę, że z tym się jeszcze wstrzymam” – mówi dzieciakowi, który przypatruje się jego egzemplarzom PLAYBOYA.

Forrest Gump (1994)

Podczas pobytu w wojsku Forrest przegląda (nieprawdziwego) PLAYBOYA z lipca 1966 roku i zatrzymuje się na swojskiej piękności Jenny ze skromnego pictorialu „Dziewczyny z Południa”.

W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (1969)

Zawsze uprzejmy James Bond robi sobie chwilę przerwy, by rzucić okiem na PLAYBOYA z lutego 1969 roku i docenić rozkładówkę naszej playmate Lorrie Menconi.

Tekst: Nick Rogers

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska