Czy da się rozmawiać z obcymi?

ufo
2019-02-15
Czy da się rozmawiać z obcymi?

Wszechświat jest pełen planet, na których mogą żyć inteligentne istoty. Kontakt z nimi wydaje się jedynie kwestią czasu. Są naukowcy, którzy chcą to zrobić w naszym imieniu.

Na pierwszy rzut oka dr Sheri Wells-Jensen nie przypomina postaci granej przez Amy Adams w filmie Nowy początek z 2016 roku. Może dlatego, że znacznie częściej się uśmiecha i ma bardziej luzackie podejście do rzeczywistości. A mimo wszystko jest coś, co bardzo je łączy. Obie należą do wąskiego grona lingwistów, którzy na serio rozważają studiowanie języka istot pozaziemskich, aby z jego pomocą podjąć próbę komunikacji z obcymi.

Dla porządku dodam, że w filmie Nowy początek bardzo zdolna lingwistka Louise Banks rozszyfrowuje język obcych, którzy bazgrają na szybie czymś w rodzaju atramentu. Te bazgroły układają się w malownicze, postrzępione kręgi, będące rodzajem pisma. W jednym z wywiadów Wells-Jensen przyznała, że każdy lingwista, którego zna, chciałby być taką Louise Banks. Człowiekiem, który rozwikłał zagadkę języka istot nie z tego świata.

A jednak w jednym ze swoich tekstów badaczka przyznaje, że nie wie, czy moglibyśmy się nauczyć języka obcych. Nasze teorie języka opierają się bowiem na badaniach tego, co udało się nam poznać na Ziemi. I choć każdy ze znanych 7 tys. języków posiada swoje unikalne cechy, mają one też cechy wspólne, na przykład w każdym z nich są czasowniki i coś, co jest rzeczownikiem. Wszystkie mają określoną strukturę zdania oraz sposoby wyrażania przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

„Jeśli jesteś w stanie nauczyć się jednego z nich, jesteś w stanie nauczyć się każdego innego. Różnice między ludzkimi językami nie są na tyle duże, by to zmienić. I mamy nadzieję, że będzie to działało w obie strony, jeśli będziemy się w stanie nauczyć jednego języka, którego używa się na planecie obcych, będziemy w stanie nauczyć się ich wszystkich” – pisze w jednym ze swoich tekstów Wells-Jensen. (Rzecz jasna, przy założeniu, że na planecie Obcych będzie istniał jeden gatunek inteligentnych istot mówiących więcej niż jednym językiem).

Oczywiście w tym wszystkim pobrzmiewa teoria „gramatyki uniwersalnej”, stworzona przez znanego amerykańskiego lingwistę Noama Chomsky’ego, która zakłada, że wszystkie ziemskie języki naturalne posiadają zespół cech wspólnych. Stąd pojawiło się nawet jego stwierdzenie, że gdyby na Ziemi pojawił się Marsjanin, odniósłby wrażenie, że wszyscy ludzie mówią tym samym językiem.

● ● ●

Sposoby komunikacji z Obcymi są przedmiotem poważnych badań naukowych. Późną wiosną 2018 roku dr Sheri Wells-Jensen współorganizowała warsztaty „Język w kosmosie”, będące częścią International Space Development Conference w Los Angeles. Wśród zaprezentowanych materiałów znalazła się prezentacja, której współautorem był właśnie Chomsky. Pojawiło się w niej takie zdanie: „Ujmując to żartobliwie, język marsjański może nie być tak bardzo różny od języka ludzi”. (Spora zmiana w myśleniu Chomsky’ego, który powiedział kiedyś, że nie będziemy w stanie porozumieć się z Obcymi). Co przemawia za tym, że nasz sposób wypowiadania się o rzeczywistości może być jednak podobny do tego co mówią/piszczą/malują Obcy? Na to pytanie odpowiedzieli inni uczeni biorący udział w tych w warsztatach.

Lingwiści Bridget Samuels z University of Southern California i Jeffrey Punske z Southern Illinois University zasugerowali, że istnieją uniwersalne czynniki mogące powodować, iż różne istoty, żyjące pod różnymi słońcami mogą się ze sobą dogadać.

„W całym wszechświecie działają te same prawa fizyki. Na przykład nie ma zbyt wielu sposobów na transmisję sygnału, szczególnie na duże odległości” – tłumaczyli uczeni w jednym z wywiadów. Według nich, pewne aspekty rzeczywistości są stałe: fizyka, matematyka, logika. To implikuje, że istoty ewoluujące w jednym wszechświecie będą do siebie w pewien sposób podobne. A więc ich języki również.

Warto jednak podkreślić, że teoria uniwersalnej gramatyki wspólnej dla wszystkich mieszkańców naszego uniwersum spotkała się z krytyką nawet na imprezie, na której ją przedstawiono. Prof. Gonzalo Munevar z Lawrence Technological University zaprezentował szereg przykładów na to, że wiele ziemskich gatunków wykształciło mózgi działające na innej zasadzie niż nasze, trudno więc oczekiwać, aby umysły istot pozaziemskich funkcjonowały podobnie. Ćma o nazwie księżycówka amerykańska widzi światło ultrafioletowe, niektóre węże widzą ciepło, a pewne ryby wyczuwają pole elektryczne. „Inteligentne stworzenie, którego główny zmysł oparty jest na elektryczności, a nie na wzroku, będzie myślało w kompletne obcy dla nas sposób” – opowiadał prof. Munevar. Co więcej, według niego nie ma powodu, aby przypuszczać, że te istoty posługują się podobną do naszej matematyką lub zbliżonym językiem nauki.

● ● ●

Zanim jednak dojdzie do bezpośredniego spotkania z przedstawicielem obcej cywilizacji, wiele wskazuje na to, że pierwszy kontakt odbędzie się za pośrednictwem sygnału radiowego. Czyli bardziej będzie przypominał film Kontakt (oparty na powieści Carla Sagana), w którym ludzkość otrzymała z kosmosu sygnał z zaszyfrowanymi planami budowy dziwnego pojazdu, niż Nowy początek, w którym statki Obcych w jednym momencie pojawiają się w 12 miejscach na świecie. Być może na tym „radiowym” poziomie będziemy się mogli jakoś dogadać z kosmicznymi braćmi w rozumie.

Szukając sygnałów inteligentnego życia poza Układem Słonecznym, od kilkudziesięciu lat amerykańscy naukowcy prowadzą badania nasłuchowe w ramach licznych programów SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence). Opierają się one na tropieniu podejrzanych sygnałów radiowych lub świetlnych, które mogły zostać wyemitowane przez istoty pozaziemskie. W pewnym momencie część naukowców powiązanych z SETI uznała, że zwykły nasłuch im nie wystarcza. Tak narodziła się idea „active SETI”, sformalizowana ostatecznie jako niezależna organizacja naukowa o nazwie METI (Messaging Extra-Terrestrial Intelligence). Jednym z jej dyrektorów jest, co chyba nikogo nie dziwi, dr Sheri Wells-Jensen.

Celem istnienia organizacji METI, poza prowadzeniem badań i edukowania społeczeństwa w zakresie komunikowania się z obcymi, jest również próba zbadania wszystkich czynników, jakie mogą wpływać na pochodzenie, ewolucję, rozmieszczenie oraz przyszłość życia we wszechświecie. Zwłaszcza w kontekście tzw. równania Drake’a, próbującego określić liczbę istniejących w danym momencie w kosmosie cywilizacji technicznych, które są zdolne i chętne do międzygwiezdnej komunikacji. I co najważniejsze: stymulowanie różnego typu prac nad coraz sprawniejszym wysyłaniem w kosmos naszego ludzkiego „Halo, jest tam kto?”.

● ● ●

Idea METI, a więc celowego wysyłania wiadomości w kierunku pozasłonecznych układów planetarnych, co do których mamy niemal pewność, że kryją obiekty, na których potencjalnie mogłoby istnieć życie, ma jednak wielu przeciwników. „98 procent astronomów i innych badaczy SETI, w tym ja, uważamy, że METI jest potencjalnie niebezpieczny i stanowi zły pomysł. To jak nawoływanie w lesie, zanim się dowiesz, czy są w nim tygrysy, lwy, niedźwiedzie lub inne groźne zwierzęta” – powiedział w jednym z wywiadów Dan Werthimer z University of California w Berkeley, twórca programu SETI@home. Podobnie widział to Stephen Hawking. Według niego: „Jeśli obcy nas odwiedzą, rezultat będzie taki sam, jak wtedy, gdy Kolumb wylądował w Ameryce. Nie przysłużyło się to rdzennym Amerykanom”. Wysyłanie wiadomości do kosmicznych braci w rozumie było dla niego wręcz prowokowaniem niezbyt przyjaznych superzaawansowanych technologicznie cywilizacji. Prowokowaniem do ataku. Wśród krytyków idei METI jest również Elon Musk i znany amerykański pisarz, z wykształcenia astrofizyk, dr David Brin (autor trylogii Gwiezdny przypływ).

Warto jednak zdać sobie sprawę, że projektów METI było już co najmniej kilkanaście. Na polecenie Franka Drake’a, pierwszą wiadomość wyemitował radioteleskop Arecibo w Portoryko w 1974 roku. Ostatnia tego typu wiadomość została wysłana w kosmos w październiku 2017 roku. I o ile powszechnie uważa się, że wiadomość Drake’a była bardziej popisem możliwości technicznych niż realną próbą komunikacji (obiekt, do którego została skierowana, znajduje się 25 tys. lat świetlnych od Ziemi, na odpowiedź trzeba więc czekać 50 tys. lat), to ten ostatni sygnał dotrze do miejsca swojego przeznaczenia za niecałe 12,5 roku. System GJ 273 składa się z czerwonego karła i co najmniej dwóch planet, z czego jedna znajduje się w takiej odległości od swojej macierzystej gwiazdy, że może na niej istnieć ciekła woda.

W swojej wiadomości zamieściliśmy to, co zwykle: trochę informacji o naszej matematyce i nauce plus dawkę oryginalnej twórczości – 33 krótkie utwory muzyczne stworzone przez artystów w ramach barcelońskiego festiwalu Sonar. Jeśli na planecie GJ273b (bo tak na razie nazywa się ta potencjalna druga Ziemia) istnieje inteligentne życie, to odpowiedzi na naszą transmisję możemy się spodziewać w 2042 roku.
I wtedy może się okazać, że badania językowe dr Sheri Wells-Jensen do czegoś się przydadzą. Bo może jednak trafimy na dobrych Obcych. Takich, z którymi można się dogadać.

Tekst: Anna Piotrowska

Artykuł ukazał się w lutowym (02/2019) numerze miesięcznika PLAYBOY.

Fot: NASA

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska