Fest kuchnia!

2019-02-21
Fest kuchnia!

Pamiętacie te amerykańskie komedie, w których znajomi z dzieciakami przyjeżdżają na letni obóz? W samym centrum Warszawy jest takie miejsce, w którym odbywają się imprezy. Tu się je i spotyka, żeby rozmawiać i żartować.

Kiedy wchodzimy do Fest w warszawskim Porcie Czerniakowskim, jest prawie tak, jak na planie filmu. Powiedzmy takich "Pulpetów" z Billem Murrayem! Drewno. Wejście do knajpki po schodach. Obok rzeka. A w środku lokalu przestrzeń sprawiająca, że od razu czujemy się tam jak w domu. Jest ciepło, przyjaźnie i rodzinnie.

Jedyne, czego brakuje, to biegającego dookoła z gwizdkiem w ustach wspomnianego Billa Murraya. Tak, Fest, choć znajduje się niemal w centrum Warszawy, zapewnia wrażenia jak z innego świata. I to nie tylko – nazwijmy je – estetyczno-lokalizacyjne. To, co możemy zjeść, to także rzeczy niespotykane. A już na pewno niespotykanie smaczne. Wchodząc na patio, mijamy wędzarkę, dzięki której mięso (ale też i warzywa) zyskują wyjątkowy smak.

– To nasza wariacja na temat amerykańskiego barbecue – mówi Beniamin Bielecki, szef Fest (a także założyciel restauracji Bibenda na ul. Nowogrodzkiej 10). W karcie są wędliny i mięso, gigantyczne kanapki z szarpaną wieprzowiną oraz żeberka. Fest to kuchnia homemade – domowa! Gdyby ktoś chciał kupić smaczną i wyjątkową wędlinę, pieczywo czy kiszonki, to na miejscu jest też Fest Sklep.

– Wierzę, że tępy i prawie jednakowy smak wędlin przemysłowych się znudził i że ludzie szukają czegoś innego, nowego – kończy Bielecki.

Jeśli zatem szukacie miejsca czy to na firmową imprezę, czy na spotkanie z przyjaciółmi, a nie macie czasu na wyjazd z Warszawy i trzeba wam urozmaicenia – wpadajcie do Fest. To miejsce, które nie dość, że przeniesie was z metropolii na sielską prowincję, to jeszcze dzięki daniom z nutą dymu sprawi, że wasze podniebienia będą za tą restauracją tęsknić. Wiemy, co mówimy. Sami nie możemy się doczekać powrotu do Fest...

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska