Szybciej, wyżej, mocniej... długo jeszcze?

2019-03-15
Szybciej, wyżej, mocniej... długo jeszcze?

Historia sportu to dzieje nieustannego postępu. Ale czy można rozwijać się bez końca? To tylko jedno z wyzwań, z którymi całe środowisko będzie musiało zmierzyć się w najbliższej przyszłości.

Rozwój profesjonalnego sportu od lat jest ściśle związany z postępem technologicznym. W służbie bicia rekordów bywały wykorzystywane kosmiczne technologie przyszłości, ale również niedopuszczone do powszechnego użytku wynalazki farmakologiczne podejrzanego pochodzenia. Przez lata ukształtował się dość uniwersalny wzór: w drodze do zwycięstwa wszystkie chwyty są dozwolone, a zwycięzców się nie sądzi.

Najlepiej pokazał to w ostatnich latach przykład Lance’a Armstronga. Pomiędzy kolejnymi sukcesami ten amerykański kolarz zdążył zostać ambasadorem walki z rakiem. Stopniowo stawał się kimś więcej niż „tylko” sportowcem, więc jego kolejne wygrane w morderczym Tour de France przyjmowano bez zdziwienia. Idylla nie trwała jednak wiecznie.

Najpierw przed szereg wystąpił jeden z jego kolegów. Potem kolejny. Centymetr po centymetrze mur milczenia zaczął pękać. Sam zainteresowany długo próbował walczyć z oskarżeniami, ale zanim się obejrzał, na placu boju był już sam. W końcu przed kamerami przyznał się, że uczestniczył w jednym z najbardziej wyrachowanych programów dopingowych, jakie kiedykolwiek widział świat zawodowego sportu.

Nie wszyscy wybierają tę drogę. Wielu do końca idzie w zaparte, a niektórzy w ogóle nie widzą w dopingu nic złego. Co jakiś czas pojawiają się głosy, by zalegalizować wszystko, bo sportowa rywalizacja od zarania dziejów jest w pewnym sensie wyścigiem zbrojeń. W ekonomii możliwość nieustannego wzrostu gospodarczego została zakwestionowana już wiele lat temu, ale sport jeszcze zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że progres nie będzie trwał wiecznie.

Cały czas broni się głównie technologicznym rozwojem, który wciąż pozwala śrubować najlepsze wyniki w niemal wszystkich dyscyplinach. To wpływa na postępującą komercjalizację sportu, która w pewnym sensie zabija ducha olimpijskiej rywalizacji zgodnego z filozofią barona Pierre’a de Coubertina. Uważał on bowiem, że istotą igrzysk nie jest zwycięstwo, ale sam udział i coś, co nazywał „dobrą walką”.

Nowy wymiar sportu

Dziś najlepsze wyniki bywają poprawiane w różnych okolicznościach. W pływaniu żaden z 40 rekordów na długim basenie nie liczy sobie więcej niż 10 lat i oczywiście nie jest to przypadek. W 2008 roku do powszechnego użytku weszły stroje poliuretanowe, w których wykorzystano zaawansowaną technologię stworzoną przez NASA w trakcie prac nad budową kosmicznych wahadłowców.

Mniejsze lub większe rewolucje dotyczą praktycznie każdej dziedziny sportu. W kolarstwie, w tak zwanej godzinnej jeździe na czas, pierwszy rekord z 1893 roku został wyśrubowany już o blisko 20 kilometrów. Dzisiejszy rower wyścigowy i jego protoplasta sprzed ponad 120 lat to praktycznie dwie różne maszyny, które łączy tylko to, że mają dwa koła.

Skoczkowie narciarscy w trakcie ostatnich stu lat poprawili rekord długości lotu o prawie 200 metrów.Umożliwiły to głównie rozwój infrastruktury i sprzętu, ale również postępująca specjalizacja samych sportowców. Sprinterzy różnią się budową ciała od kulomiotów i od samego początku trenują określone partie mięśni. Ten mechanizm widać we wszystkich dyscyplinach.

Kluczowe w tym wszystkim są biologiczne predyspozycje jednostek. Gen ACTN3 ma decydujący wpływ na to, czy nasze mięśnie kurczą się szybko, czy wolno. Jeśli szybko, to daje to lepsze perspektywy do uprawiania dyscyplin, w których liczy się nagle uwalniania energia – na przykład w sprincie lub w podnoszeniu ciężarów. Jeśli mięśnie kurczą się wolno, to możemy być lepiej predysponowani do sportów wytrzymałościowych. W kolejnych latach możemy się spodziewać poszerzenia tej wiedzy, która może zacząć odgrywać jeszcze większą rolę przy selekcji sportowców w bardzo młodym wieku.

Podejrzane rekordy

Sprawa lekkoatletycznych rekordów i bez tego wydaje się wystarczająco skomplikowana. Większość najlepszych wyników wśród kobiet i mężczyzn pochodzi wprawdzie już z XXI wieku, ale kilka z nich ma już ponad 30 lat. Za tymi najstarszymi ciągnie się dopingowa smuga. Juergen Schult (rzut dyskiem) i Marita Koch (400 metrów) trwale zapisali się w historii, jednak po latach okazało się, że sukcesy sportowców z NRD były efektem usankcjonowanego przez państwo systemu dopingowego.

Do dziś nie brakuje opinii, że sztucznie nawożonym plonem była także Jarmila Kratochvilova. Rekord świata na 800 metrów pobiła, mając 32 lata. Nawet dziś takie wyczyny po prostu się nie zdarzają. Choć biegi również przeszły rewolucję sprzętową, to do jej kosmicznego wyniku nie zdołał zbliżyć się nikt. Nawet dominująca od lat na tym dystansie i budząca kontrowersje z zupełnie innego względu Caster Semenya.

Wszystkie te okoliczności sprawiły, że w 2017 roku pojawił się pomysł swoistego „wyzerowania” rekordów. Z zainteresowaniem o tej inicjatywie wypowiadał się nawet Sebastian Coe – prezydent Światowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF). Punktem granicznym miałby zostać uznany 2005 rok. Od tego momentu zaczęto na stałe przechowywać próbki krwi i moczu sportowców i można je zbadać w każdej chwili. Nawet wiele lat po występie.

„Nowe” rekordy miałyby być już ponad wszelką wątpliwość czyste. Poza przywróceniem sportowi wiarygodności, możliwość poprawiania najlepszych wyników z pewnością przyciągnęłaby także nowych sponsorów i reklamodawców. Jest jednak problem natury etycznej, bo zrównałoby to rekordy „czystych” sportowców z tymi, za którymi ciągną się dopingowe podejrzenia.

Dodatkowe wspomaganie towarzyszy sportowcom już od czasów starożytnych, ale jego zakres rozwija się wraz z technologią. Pierwsze poważniejsze testy antydopingowe pojawiły się w latach sześćdziesiątych. Mimo upływu lat zagadnienie wciąż sprawia wrażenie walki z wiatrakami. Od 1999 roku na straży walki z dopingiem stoi Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) – niezależna fundacja, która powstała z inicjatywy Międzynarodowego Komitetu Olimpij-skiego (MKOl).

Organizacja już kilka lat temu wskazała, że największym problemem w niedalekiej przyszłości może być doping genowy. Jego założeniem jest transfer genu do organizmu w celu zwiększenia wydolności. W terapii genowej celem jest leczenie choroby. W przypadku próby stworzenia sportowca idealnego ważniejsze byłoby po prostu poprawienie w ten sposób niektórych parametrów.

Wróżenie z fusów? Tylko do pewnego stopnia. Walka z dopingiem to w końcu wyjątkowo nierówne zawody, bo niektóre niedozwolone techniki stają się możliwe do wykrycia wiele lat po tym, jak zaczęły być wykorzystywane. Tak działało na początku XXI wieku laboratorium BALCO, w którym powstał tetrahydrogestrinon, niewykrywalny steryd anaboliczny, którym szprycowały się gwiazdy amerykańskiego sportu.

„Historia igrzysk jest pełna korupcji, przykrywek i niedozwolonych środków” – przyznał Victor Conte, założyciel BALCO. Ostatecznie poszedł na współpracę ze śledczymi, a dziś znowu działa w sporcie jako dostarczyciel suplementów.

O skali problemu z dopingiem najlepiej świadczy fakt, że sięgają po niego nawet emeryci. Latem 2018 roku przyłapano na tym 90-letniego kolarza torowego. Zawodnik, który pobił rekord świata w swojej kategorii wiekowej, wzrost poziomu androgenów tłumaczył spożyciem zakażonego mięsa.

4K zamiast stadionu?

Przyszłość sportu to nie tylko doping nowej generacji. Nieodłączną częścią sportowego widowiska są i nadal będą widzowie. Kiedyś uczestniczyli w akcji, jedynie oglądając ją na żywo. W kolejnych latach rozwój telewizji i internetu pozwolił rozpowszechnić sport na masową skalę. Dziś każdy może cieszyć się rywalizacją najlepszych atletów świata w domowym zaciszu w technologii 4K. Łatwo więc sobie wyobrazić scenariusz, w którym subskrypcja, pozwalająca na oglądanie meczów ulubionej drużyny z dowolnego ujęcia, zastąpi całosezonowy stadionowy karnet. W ostatnich miesiącach prężnie zaczęła działać także platforma DAZN, która podbija kolejne kraje. Dzięki niej widz za stałą miesięczną opłatę zyskuje dostęp do szerokiego katalogu wydarzeń sportowych transmitowanych na żywo.

Losy sportu w największym stopniu zależą jednak od pieniędzy. Niemal na każdym kroku potwierdzają to wydarzenia ze świata piłki nożnej – najbardziej komercyjnej dyscypliny drużynowej XXI wieku. Mistrzostwa świata od lat organizuje ten, kto najwięcej zapłaci. Jeśli Katar wykłada miliardy dolarów, to przeszkodą przestają być nawet upały i wyzyskiwanie pracowników budowlanych. Okazuje się, że zasady gry można zmienić, a mundial ten jeden raz może odbyć się zimą.

Postępująca komercjalizacja wkrótce może bezpowrotnie zmienić oblicze futbolu, jaki znamy obecnie. Pod koniec 2018 roku dziennikarze zaangażowani w projekt Football Leaks ujawnili plany powołania piłkarskiej „superligi”. Siedem najlepszych klubów świata (między innymi Real Madryt i Bayern Monachium) miało od miesięcy prowadzić tajne dyskusje na temat stworzenia zamkniętych rozgrywek dla elity. Kluby miałyby opuścić swoje rozgrywki ligowe, rujnując przy okazji Ligę Mistrzów w obecnym kształcie. Wszystko dla jeszcze większych pieniędzy.

Takie secesje mogą się stać sportową codziennością – podobnie jak rozwój elektronicznej rozrywki. Czy granie w gry komputerowe może być już niedługo traktowane na równi z klasyczną sportową rywalizacją? Międzynarodowy Komitet Olimpijski od dawna zastanawia się nad tą kwestią. Wiadomo, że e-sportu nie zobaczymy jeszcze na igrzyskach w Paryżu w 2024 roku, ale wiele wskazuje na to, że cztery lata później będzie to już całkiem możliwe.

„Nie możemy i nie powinniśmy ignorować wzrostu tej gałęzi przemysłu” – podsumował dyplomatycznie Thomas Bach, przewodniczący MKOl. Czyli najważniejsi ludzie sportu zastanawiają się już nie nad tym, czy dołączyć e-sport do programu igrzysk, ale kiedy i na jakich zasadach to zrobić. Za to z programu olimpijskiego niedługo mogą zniknąć zapasy i boks – jedne z najbardziej zasłużonych dyscyplin w historii. Czy właśnie tak będzie wyglądać przyszłość sportu?

Tekst: Kacper Bartosiak

Tekst ukazał się w marcowym numerze miesięcznika Playboy

Fot: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska