Barack Obama dostanie własny program w Netflixie

2018-03-12
Barack Obama dostanie własny program w Netflixie

Były prezydent Stanów Zjednoczonych finalizuje rozmowy z Netflixem. Zostanie gwiazdą najpopularniejszego serwisu streamingowego. Co robi po upływie kadencji on i inni prezydenci?

Popularność Baracka Obamy jest ogromna. Była, kiedy był prezydentem, ale wciąż trwa. Obama bardzo umiejętnie kształtował swój wizerunek, pozując na „luzaka”, chociażby w popularnych programach rozrywkowych, a nawet umieszczanych na YouTube'ie filmikach.

Dystans do siebie pokazywał nie raz i być może właśnie dlatego dostanie swój własny program. Jak donosi „The New York Times” rozmowy są finalizowane. Jeśli wierzyć źródłom gazety (a można założyć, że wiadomość to pewniak), program będzie prowadził zarówno Barack, jak i jego uwielbiana w Stanach Zjednoczonych żona Michelle.

Gwiazda z misją

To nie będzie nic, co znamy z Netflixa. Były prezydent ma prowadzić moderowane rozmowy na temat rzeczy istotnych i ważkich, takich jak ochrona zdrowia, sprawy społeczne, klimatyczne i związane z problemem imigrantów. Kiedy i na jakich warunkach Obamowie zaczną pracować dla Netflixa, tego nie wiadomo.

Były prezydent, podobnie jak sporo jego poprzedników, angażuje się w życie społeczne. Chociaż do końca życia będzie dostawał pensję (nieco ponad 200 tys. dolarów rocznie, minus podatek). Na zarobki Obama narzekać nie musi, jak donoszą amerykańskie media, kontrakt na książkę ze wspomnieniami opiewa na 60 mln dolarów. To cztery razy więcej niż dotychczasowy rekordzista Bill Clinton, który za memuary zainkasował 15 mln dolarów.

Aktywni emeryci

Prezydenci Stanów Zjednoczonych są finansowo zabezpieczeni dopiero od 60 lat. Ustawa o byłych prezydentach, przyznająca im dożywotnią emeryturę, fundusze na bibliotekę własnego imienia i prowadzenie biura, weszła w życie w 1958 roku. Wcześniej prezydenci po upływie kadencji byli pozostawiani sami sobie. Thomas Jefferson musiał nawet sprzedać część majątku, by związać koniec z końcem.

Od kilkudziesięciu lat prezydenci angażują się w sprawy społeczne. Np. Harry Truman, który wydał rozkaz zrzucenia pierwszych bomb atomowych, pod koniec życia dołączył do wrogów energii i broni atomowej. Taką woltę przeszedł też George H.W. Bush (ojciec). Przez całe życie ten Teksańczyk był członkiem NRA (National Riffle Association of America – Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki), z której to organizacji wystąpił. Potem angażował się w działania na rzecz pokoju na świecie, choć sam podjął decyzję o pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej (inwazja na Kuwejt). Świat zaszokował tylko raz, kiedy z okazji 90. urodzin zdecydował się na skok ze spadochronem. Syn Busha – również prezydent George W. Bush jest znacznie mniej aktywny od taty. Właściwie tylko raz zrobił coś głośnego, angażując się w prawyborczą walkę brata Jeba o dominację Republikanów przeciwko Donaldowi Trumpowi.

Obama jak Carter?

Najbardziej aktywnymi prezydenci ostatnich dekad, poza Obamą, to Bill Clinton i najważniejszy aktywista, Jimi Carter. Ten ostatni dostał nawet Pokojową Nagrodę Nobla w 2002 roku. Bill Clinton napisał wspomnienia i wspierał swoją żonę Hilary w walce o prezydenturę.

Z kolei Jimi Carter zaczął działać w organizacjach charytatywnych, mediacjach i misjach pokojowych. Mediował na Bliskim Wschodzie, między Erytreą i Etiopią, w Zambii, Panamie i Sydanie. Negocjował na Bałkanach, w Haiti i na półwyspie koreańskim (spotkał się z Kim Ir Senem). Dopóki pozwalało mu zdrowie, był jednym z bardziej aktywnych amerykańskich dyplomatów.

Barack Obama nie ukrywał nigdy podziwu dla Cartera (obaj są Demokratami). Być może program dla Netflixa jest początkiem podobnej drogi 44. prezydenta.

Fot: Forum/Zuma Press

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska