„Szkoda, że w Polsce nie powstają rzeczy całkowicie unikatowe” – wywiad z duetem PRO8L3M

2018-06-01
„Szkoda, że w Polsce nie powstają rzeczy całkowicie unikatowe” – wywiad z duetem PRO8L3M

Ich płyty sprzedają się w błyskawicznym tempie, a promujące je utwory biją rekordy popularności w internecie. Hiphopowy duet PRO8L3M zdradza nam, kogo ceni w branży, opowiada o oglądaniu porno i o tym, jak specjalnie do klipu kupili BMW.

PLAYBOY: W kontekście nowej płyty mówi się sporo o inspiracjach rave’em, ale chciałem też zapytać o wasze klasyczne, hip-hopowe korzenie i pierwsze rapowe zainteresowania.

STEEZ: Zamiłowanie do rapu jest jedną z rzeczy która scementowała naszą przyjaźń, a zaczęło się od tego, że przechodziliśmy razem okres fascynacji  amerykańskim rapem na początku lat dwutysięcznych. W Polsce wtedy słuchano więcej klasycznego rapu z lat 90., który też znaliśmy, co w jakiś sposób ukształtowało nas, i to, że w naszej muzyce dosyć naturalnie negujemy prosty podział na trueschool i newschool.

OSKAR: Te wpływy starej szkoły wynikają m.in. z tego, że gdy zaczynaliśmy słuchać tej muzyki to nie było innego rapu niż ten dziś uznawany za klasyczny. Teraz rap brzmi inaczej, bo dzieciaki po prostu nie znają tego, od czego zaczynaliśmy.

PLAYBOY: Jak wam się podoba polski rap obecnie?

STEEZ: Ubolewam nad tym, że nie powstają rzeczy całkowicie unikatowe, że robi się rzeczy „na modłę”, ale też często podoba mi się to, co się dzieje w polskiej „nowej szkole”, nie chcę brzmieć jak stary dziad narzekający na młodych.

PLAYBOY: A kogo konkretnie z kolegów po fachu cenicie?

STEEZ: Sokół, Włodi, Siwers, lubię oldschoolowe rzeczy, z nowszych podobają  mi się m.in. Żabson i nowe rzeczy od Taco i Quebo.

OSKAR: Lubię mocne, uliczne rzeczy ale przede wszystkim rap od ludzi, którzy mają coś do powiedzenia.

PLAYBOY: Który moment był dla was przełomowy, jeśli chodzi o dotarcie do większej publiczności?

OSKAR: Mixtape „Art. Brut” był chyba największym przełomem. 


STEEZ: Pierwsza epka rozeszła się bokiem, undergroundowo, ale później wypuściliśmy klip do „Tori Black” i w 2 dni zeszła reszta nakładu „C-30-C39”. Zaczęły się podsumowania roku i w wielu z nich się pojawialiśmy jako coś świeżego.

PLAYBOY: Co w ciągu 5 lat zmieniło w waszym podejściu do koncertowania?

OSKAR: Ja po prostu zacząłem grać koncerty, z akcentem na „grać”. Wcześniej to było tylko darcie japy, a teraz to już nie są pijackie akcje. To znaczy czasami są, ale to już po występie (śmiech).  

STEEZ: Lepiej rozumiemy się na scenie, poruszamy się po niej sprawnie. Dużo rzeczy wychodzi spontanicznie i później wchodzą do repertuaru patentów. Dlatego potrzebowaliśmy czasu i doświadczenia, żeby się dotrzeć.

PLAYBOY: Dlaczego na waszych płytach nie ma gości?

OSKAR: Mieliśmy gości, ziomków z Dobrego Towaru. Zepsuli nam ten kawałek.  (śmiech)

STEEZ: Lubię to, że to jest takie estetycznie nietknięte. Choć nie wykluczamy sięgnięcia po gości z i spoza rapu.

PLAYBOY: U Mesa był Dawid Podsiadło, u Kękę Andrzej Grabowski. A wy jaki byście kierunek wybrali?

STEEZ: Nie mam pojęcia, wydaje mi się, że wielu raperów podchodzi do tego w sposób koniunkturalny. Możemy sobie zaprosić chłopaków z Dobrego Towaru, którzy nie są w ogóle popularni, ale mają coś do powiedzenia i przede wszystkim wspólnie razem niejedno przeżyliśmy.  

OSKAR: Nie znam się na zapraszaniu gości, bo ani jednego nigdy nie zaprosiłem, ale dla mnie decydujące jest najpierw zrobienie kawałka, o którym mógłbym pomyśleć – „ty, tu pasuje ten i ten gość”. Być takim producentem wykonawczym, który wychodzi z pomysłem a gość to potrzebny element układanki. Bo takie podejście, „zróbmy sobie coś we czterech” nie ma dla mnie sensu.

PLAYBOY: Ile czasu zajmuje wam praca nad albumem?

OSKAR: Mi się wydaje, że optymalnym czasem powstawania jest...

OSKAR, STEEZ: Pół roku.

OSKAR: Wtedy rzeczy, które wymyśliłeś, są świeże, nie zdążysz się znudzić, a 5-6 miesięcy to i tak jest wystarczająco dużo.

PLAYBOY: „Art. Brut” było inspirowane polskim pop-rockiem z lat 80., „”Ground Zero” – rave’em. Czy macie już jakiś pomysł na kolejne gatunkowe nawiązania?

STEEZ: Te płyty były mixtape’ami nie bez powodu – różnią się charakterem od regularnych albumów, jest tam dużo sampli, to inna formuła, i myślę że jeszcze kiedyś wrócimy do podobnych rozwiązań.

PLAYBOY: Płyty, których najczęściej słuchaliście w ostatnich miesiącach?

STEEZ: Katowałem Charli XCX, „Pop 2”, kawałek „Backseat” otwierający płytę jest genialnie wyprodukowany, mógłbym słuchać w kółko.

OSKAR: Od lat lubię i teraz wróciłem do „Klausa Mittfocha”. Z rapowych rzeczy najbardziej podobał mi się wspólny mixtape 21 Savage i Offseta.

PLAYBOY: W waszych tekstach pojawia się mnóstwo odniesień do popkultury, więc zapytamy też o filmy, które zrobiły na was ostatnio wrażenie.

STEEZ: „Good Times” – od samej ścieżki dźwiękowej do tego filmu mam ciary.

OSKAR: „Sicario” to był świetny film. Bardzo mi się też podobało „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”.

PLAYBOY: Często nawiązujecie do serialu „Black mirror”. Scenariusz którego odcinka ma największą szansę spełnić się w rzeczywistości?

OSKAR: Odcinek z tym gościem, który stworzył swoją wirtualną rzeczywistość podobną do Star Treka (USS Callister – 1. odcinek 4. sezonu – przyp. red). Tam jest postawione ciekawe pytanie – czy jest moralne trzymanie czyjegoś klona w wirtualnej rzeczywistości?

STEEZ: Z „Black mirror” jest tak, że wiele motywów stamtąd jest realnych, ale tam są one wyolbrzymione do granic absurdu. Ale niektóre z nich już są obecne, jak na przykład ten system oceny obywateli w Chinach.

PLAYBOY: Jakie macie wspomnienia z PLAYBOYEM?

OSKAR: Kiedyś dostałem od dziewczyny roczną prenumeratę PLAYBOYA. Pamiętam, że bardzo mi się podobała jedna okładka, ale nie pamiętam kto na niej był – wiem, że dziewczyna miała na sobie coś czerwonego.

STEEZ: Mi się wbiła w pamięć okładka z Shazzą.

PLAYBOY: Czyją sesję chcielibyście zobaczyć w PLAYBOYU?

OSKAR: Nie znam się na polskich gwiazdach.

STEEZ: Teraz to się nie orientuję ale pamiętam, że w 2005 myślałem, żę Dżemma (Weronika Rosati – przyp. red.) mogłaby się rozebrać.

PLAYBOY: Wyobrażacie sobie stworzyć kawałek, oparty o jakiś sampel discopolowy?

STEEZ: Tam nie ma z czego czerpać. Brzmienia w disco polo są strasznie przaśne. Nawet jeśli weźmiesz jakiś kawałek, spróbujesz go spowolnić albo zrobić cokolwiek, to nadal będzie prymitywne. Poza tym nie wyobrażam sobie przesłuchać kilku tysięcy kawałków, żeby wybrać coś do zsamplowania, bo chyba bym oszalał.

OSKAR: Na szczęście dla twórców disco polo wielu ludzi oczekuje bardzo mało od muzyki. To ma być jakaś tam nutka, która sobie leci w tle i opowiada co najwyżej o tym, że „mała znów zarosła” – chociaż to jest akurat dość śmieszne.

PLAYBOY: Jeden z waszych kawałków nosi tytuł „Tori Black” (pseudonim gwiazdy porno – przyp. red.). Jaki jest wasz stosunek do pornografii?

OSKAR: Ja oglądam. Każdy ogląda, a ja nie mam problemu żeby się do tego przyznać. Dopóki nikomu nie dzieję się krzywda i nikt nie jest wykorzystywany, to wszystko jest w porządku.

STEEZ: Ja też, nie mam nic do pornografii. Wszystko jest dla ludzi. A tak przy okazji – polecam dokument o Rocco Siffredim, jest na Netfliksie.

PLAYBOY: Przypominacie sobie jakieś zabawne sytuacje związane z koncertami albo planami zdjęciowymi do klipów?

OSKAR: Na potrzeby klipu do „Tori Black” kupiliśmy BMW E36 za grosze od jakiegoś Ukraińca. Jechałem nią na plan i odpadł kolektor dolotowy. Zrobiliśmy nowy dolot z rury od odkurzacza, ale średnio się trzymał (śmiech). Padła też pompa paliwa. Chłopie, co tam się działo…

STEEZ: Na szczęście Oskar miał kumpla z identycznym samochodem, więc jakoś udało się doprowadzić zdjęcia do końca.

PLAYBOY: Często poruszacie temat samochodów. Czym jeździcie na co dzień?

STEEZ: Mamy auto, którym jeździmy na koncerty – BMW E39. To jest nasza sztandarowa maszyna.

OSKAR: Ja mam Audi A4, ale oprócz tego mam jeszcze dwa motocykle. Kiedyś miałem jeszcze Lanosa dla beki.

PLAYBOY: A jaki samochód chcielibyście mieć?

OSKAR: Gdybym miał teraz kupować, to chciałbym coś wygodnego. Na przykład Lexusa LS albo Mercedesa klasy S.

STEEZ: O rany, trudno powiedzieć. Kupiłbym najchętniej ze 3 różne, ale to jeszcze nie ten moment, żeby zacząć kolekcjonować samochody. Jaram się autami z lat 90. – np. Mercedesem  R129 i Alpiną B12.

PLAYBOY: Zbliżają się wakacje. Polecicie jakieś miejsce na wyjazd?

OSKAR: Sri Lanka. Jakiś czas temu objechałem całą wyspę skuterem, było kozak. Trzeba mieć trochę zapału, żeby to zrobić, ale warto.

 

TEKST: Michał Miernik, Łukasz Łachecki

FOTO: Ada Zielińska

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska