Włodek Zientarski i Rafał Jemielita: spór o moto i eko

2018-08-08
Włodek Zientarski i Rafał Jemielita: spór o moto i eko

Mówią, że czeka nas era samochodów z wtyczką. To oznacza wojnę – jedni chcą być motoeko, ale reszta wciąż woli ryczące tłumiki, palenie gumy i jazdę 300 km/h. Kto ma rację? W Ringu Playboya i Antyradia spierają się Włodzimierz Zientarski i Rafał Jemielita.

PRO

Włodek Zientarski

Kończy się era ropy, ale mamy etap przejściowy – hybrydy. Dla mnie to krok naprzód. Długi krok.

O tym, że ropa się kończy, napisano całe rozprawy naukowe, powieści i kryminały. Ropa zawładnęła światem, ale ten od niej powoli ucieka. Hybrydy nie są złe, co pokazało ostatnie 20 lat. Najpierw nikt ich nie chciał, a teraz oferuje każdy szanujący się producent. Hybryda jest rodzaju żeńskiego, więc – na pewno zaraz napiszesz, że coś ci buczy (!) – zakochałeś się w niewłaściwej kobiecie. Przejechałem 20 tys. kilometrów hybrydą ładowaną z wtyczki i nic mi nie hałasowało, za to spalanie – zresztą bez nadużywania kontaktu w garażu – wyszło może 4,5–5 litrów na setkę. Twoje V8 tak nie potrafią, no, może jak kluczyk wyrzucisz przez okno! Elektryczne auta są fajne (zwłaszcza gdy ktoś dziennie nie pokonuje większego dystansu niż 200 km), ale temat wciąż rodzi pytania, np. dlaczego w domu za prąd na 100 km płacę 8 zł, a w szybkich ładowarkach ulicznych – dwadzieścia kilka, a więc prawie jak za benzynę. No i jeszcze ta światowa polityka... Taka Rosja siedzi np. na złożach ropy, czyli szybko z niej nie zrezygnuje. Chcą dyktować własne warunki i to się szybko nie zmieni, czyli ja... wierzę w etap przejściowy.

KONTRA

Rafał Jemielita

Po co mi samochód na prąd, gdy można mieć duuużo cylindrów i jeździć z wielką przyjemnością ?

To nie jest tak, że nie szanuję Matki Ziemi! Jeśli ktoś z was spotka mnie wyrzucającego w lesie śmieci, możecie mnie od razu zastrzelić. Ale chodzę – jak widać – żywy, bo śmieci przykładnie wyrzucam do kosza. Do kominka nie wrzucam starych opon, ze zużyciem wody nie przeginam i jeszcze segreguję śmieci (choć i tak, czego kompletnie nie rozumiem, wrzucają je później do jednej śmieciarki). Nie wierzę za to w eko-brednie, którymi mamią nas producenci aut, sorry. Hybryda jest może fajna, ale denerwuje mnie buczenie skrzyni biegów i fakt, że na dłuższej trasie oszczędność jest niewielka. Taksówkarz w mieście może i jest szczęśliwy, ale ja – gdybym miał hybrydę i mieszkał dajmy na to pod miastem – już mniej. Trzeba przecież za takie auta zapłacić więcej, a gdy oszczędności malutkie, to i sens zakupu moim zdaniem żaden. Wolałbym samochód elektryczny, bo przynajmniej ma kopa. Uważam jednak, że niektóre pomysły to przegięcie. Taki Jaguar i-Pace ma 400 koni i aż 2 elektryczne silniki. Jeździ więc fantastycznie, ale kierowcy wpuszcza w uszy sztucznie wygenerowany dźwięk V8. To się nazywa HIPOKRYZJA, eko-hipokryzja.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska