Burt Reynolds: mistrz kierownicy uciekł

2018-09-07
Burt Reynolds: mistrz kierownicy uciekł

W wieku 82 lat zmarł Burt Reynolds, jeden z najprawdziwszych playboyów świata. Przypominamy historię faceta, który wracał właśnie na sam szczyt.

Miał zagrać w nowym filmie Quentina Tarantino, nie zdążył.

Był kimś wielkim. Bohaterem kina znanym z takich przebojów jak Uwolnienie (1972), Mistrz kierownicy ucieka (najbardziej kasowy film 1977 roku) czy Wyścig Armatniej Kuli (1981).

Zarzucano mu, że grał wyłącznie w filmach gloryfikujących przemoc, zresztą coś w tym było – jego wizerunek pasował do nich jak ulał.

Występował u boku takich gwiazd jak Raquel Welch, Farrah Fawcett, Roger Moore czy Jon Voight. Grywał w pokera z Elvisem Presleyem, spędzał czas z samą Marilyn Monroe. Kobiet zazdrościli mu wszyscy – na długiej liście kochanek miał takie gwiazdy tamtych czasów, jak choćby aktorkę Sally Field (bardzo bolesne rozstanie – ponoć Burt kochał ją do końca), piosenkarkę Dinah Shore (wszyscy mieli do niej słabość, łącznie z Frankiem Sinatrą!), tenisistkę Chris Evert czy pierwszą damę muzyki country Tammy Wynette.

U szczytu kariery zarabiał jakieś 10 milionów dolarów rocznie i nie miał problemu z tym, by wydawać je szerokim gestem. Miał prywatny samolot, helikopter, kolekcję sportowych aut, 150 koni i kilka malowniczych nieruchomości, w tym słynną „Valhallę”, posiadłość położoną w ustronnym miejscu na Florydzie, około 20 kilometrów od miejsca, w którym dorastał (sprzedał ją dopiero przed trzema laty). Jedni go kochali, inni nie cierpieli. Dla tych pierwszych nagrał nawet album muzyczny (jego poziom łaskawie przemilczmy). W gronie tych drugich był m.in. Marlon Brando, który mówił o nim: „Jest uosobieniem wszystkiego, co sprawia, że chce mi się rzygać. Jest uosobieniem wszystkiego, co w aktorach obrzydliwe. To człowiek, który modli się w świątyni swojego własnego narcyzmu”. Żeby oddać sprawiedliwość Reynoldsowi, dodajmy, że panowie nigdy nie poznali się osobiście.

Futbolista i Indianin

Reynolds urodził się w 1936 roku, jako syn miejscowego szefa policji. W jego żyłach płynie mieszanka krwi holenderskiej, szkockiej, irlandzkiej, angielskiej i Indian z plemienia Czirokezów. To właśnie ona, wraz z zawadiackim wąsem, sprawiła, że aktor wyglądał jak ideał męskiej urody lat siedemdziesiątych. Reynolds już od najmłodszych lat cieszył się ogromnym powodzeniem u kobiet. Dowód? W swoich książkowych wspomnieniach, wydanych pod tytułem But Enough About Me, aktor przytacza smakowitą anegdotę. Miał dwadzieścia jeden lat, kiedy spotkał sporo starszą od siebie, dojrzałą kobietę o pięknym głosie, obniżonym zapewne przez whisky. Wpadł jej w oko na tyle, że zaprosiła go do wspólnego spędzenia nocy. Młodziak nie zgodził się, pewnie przez nieśmiałość, i dopiero po jakimś czasie zrozumiał, co się stało: nie poszedł do łóżka z samą Gretą Garbo!

Pierwotnie wcale nie chciał być aktorem, ale futbolistą. A właściwie już nim był, bo jako młody zawodnik zapowiadał się świetnie – dostał stypendium sportowe i wszystko wskazywało na to, że będzie z niego kawał klasowego gracza, aż jego harmonijnie rozwijającą się karierę przerwał wypadek samochodowy. Po rekonwalescencji wprawdzie udało mu się wrócić na boisko, ale nie był już sobą i grał dużo gorzej niż przedtem. W końcu zdecydował się porzucić sport na dobre.
Przez jakiś czas był zagubiony: pracował m.in. na zmywaku, jako kierowca czy jako ochroniarz w nocnych klubach. Po latach wspominał, że jego jedynym bliższym kontaktem z show-biznesem był w tamtym czasie epizod, gdy ktoś zaproponował mu 150 dolarów za skok przez szklane okno w transmitowanym na żywo programie telewizyjnym (oczywiście się zgodził). W końcu Reynolds postanowił, że zajmie się aktorstwem. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Zaczął od teatru, gdzie stopniowo piął się w górę, aż doszedł do bardzo dobrze przyjętego debiutu na Broadwayu. Nęciły go jednak role ekranowe. Pomogła mu aparycja. Nie chodzi nawet o to, że przystojni aktorzy mają lepiej. Reynoldsowi w początkach kariery przydały się indiańskie korzenie – wygląd sprawiał, że oferowano mu role Indian w masowo wtedy powstających westernach.

W końcu w 1961 roku zadebiutował na srebrnym ekranie, występując w jednej z głównych ról w dramacie Dziecko Anioła. Prawdziwy przełom w karierze przyszedł jednak dopiero po ponad dziesięciu latach za sprawą Uwolnienia, hitowego filmu, w którym męska przygoda ze spływem kajakowym w roli głównej niepostrzeżenie zamienia się w walkę o przetrwanie. Po latach aktor stwierdził, że tak dobrze nie bawił się przy kręceniu żadnego innego filmu w swojej karierze. Powód był prosty – dziś do nakręcenia podobnych scen na wodzie zostaliby zatrudnieni kaskaderzy. Wtedy Reynolds z kolegami po prostu robili dzień przerwy w zdjęciach i sami uczyli się wszystkiego, co reżyser chciał pokazać. Na pewno nie było to bezpieczne, ale właśnie stąd cała zabawa.

Historia upadku

Fakt, że Reynolds jest dziś w nieco innym miejscu niż Robert De Niro czy Clint Eastwood, to kwestia szeregu pechowych zbiegów okoliczności oraz złych wyborów.
Po pierwsze: do upadku aktora przyczyniła się kontuzja nabyta podczas kręcenia kaskaderskiej sceny do filmu Gorący towar (nie było warto – Reynolds dostał za niego nominację do Złotej Maliny). Aktor złamał szczękę, co sprawiło, że na całe tygodnie wypadł z biznesu i wszystkie pokarmy przyjmował przez słomkę. Co gorsza, pojawiły się komplikacje, przez które musiał tonami jeść środki przeciwbólowe i w krótkim czasie schudł prawie dwadzieścia kilogramów. Prasa brukowa prześcigała się wtedy w domniemaniach, donosząc, że aktor choruje na AIDS.

Innym powodem był fakt, że Burt Reynolds, delikatnie mówiąc, nie miał nosa do ról. Po przebojach przyszły filmy – jak sam stwierdził – przeznaczone dla więźniów i pasażerów samolotów, czyli tych, którzy nie mogą wyjść z seansu, kiedy tylko zechcą. Oprócz Gorącego towaru były jeszcze takie „dzieła”, jak Mistrz kierownicy ucieka 3 albo Gliniarz do wynajęcia.

Z drugiej strony lista propozycji, które aktor odrzucił, plasuje go w czołówce najgorzej wybierających aktorów wszech czasów. Weźmy tylko te największe: Reynolds nie przyjął oferty, by zagrać Hana Solo w Gwiezdnych wojnach. Odrzucił także m.in. rolę Jacka Nicholsona w Locie nad kukułczym gniazdem, rolę Richarda Gere’a w Pretty Woman czy nawet rolę Bruce’a Willisa w Szklanej pułapce (choć akurat Bruce’a Willisa poważa tak bardzo, że nie żałuje). Mało? W 1969 roku, kiedy z serią filmów o przygodach Jamesa Bonda pożegnał się Sean Connery, Reynolds mógł wcielić się w postać słynnego agenta 007! Podobno zrezygnował, twierdząc, że „Bond nie może być Amerykaninem”. W ten sposób zrobił miejsce dla Rogera Moore’a, który – jak wiemy – został agentem 007 na całe lata.

Wreszcie Reynolds po prostu zawsze robił wiele, by nie traktowano go poważnie. Słynny występ na nagiej rozkładówce magazynu Cosmopolitan w 1972 roku to jeszcze nic, chociaż niektórzy mężczyźni już od tamtego czasu patrzyli na niego krzywo (choć taki np. Freddie Mercury przyznawał, że Reynolds to dla niego ideał męskiej urody). Nie pomagały mu też gwiazdorzenie i chimeryczne zachcianki, połączone z wydawaniem ogromnych pieniędzy na prawo i lewo ani dziesiątki chybionych inwestycji (pierwsza z brzegu: aktor przez chwilę miał własny klub nocny).

Życie Reynoldsa wiele razy stawało się głównym tematem tabloidów. Na przykład jego rozstanie z drugą żoną, Loni Anderson, to jeden z najgłośniejszych rozwodów w historii Hollywood. Co gorsza, sami zainteresowani brali we wszystkim udział, oczerniając się wzajemnie na łamach prasy. Doszło do tego, że ówczesna ulubienica brukowców, księżna Diana, wysłała Reynoldsowi kartkę, w której dziękuje mu za to, że przejął po niej miejsce na pierwszych stronach gazet.

Wesołe jest życie staruszka?

Reynolds wypadł z siodła i właściwie już nigdy się nie otrząsnął. Aktor ma dzisiaj osiemdziesiąt dwa lata i na zmianę boryka się z problemami finansowymi i zdrowotnymi. Przez cały czas gra, choć rzadko w filmach, które zapadają widzom w pamięć. Największy jego zryw miał miejsce w 1996 roku, kiedy to wystąpił u boku Demi Moore w uwielbianym przez polskie telewizje Striptizie. Rok później ukazał się film Boogie Nights, kapitalny obraz Paula Thomasa Andersona opowiadający o wzlocie i upadku gwiazdora porno. Reynolds wcielił się w nim w pamiętną rolę producenta filmów pornograficznych Jacka Hornera, za którą został nominowany do Oscara i nagrodzony Złotym Globem w kategorii „Najlepszy aktor drugoplanowy”. Podobno Andersonowi nie było łatwo go namówić – Reynolds najpierw siedem razy odrzucił tę rolę, niechętnie przyjmując ją dopiero za ósmym. Zresztą bardzo prawdopodobne, że aktor do tej pory nie wspomina udziału w Boogie Nights najlepiej. Dziesięć lat po zakończeniu zdjęć podzielił się z prasą opinią o ludziach z branży filmów dla dorosłych, których poznał podczas kręcenia filmu: „Nie podobało mi się to doświadczenie. Kiedy poznałem tych ludzi, miałem ochotę założyć gumowe rękawiczki, a potem natychmiast się wykąpać”. Niestety wszystkich, którzy sądzili, że świetna rola u Andersona pozwoli aktorowi powrócić w chwale, czekało rozczarowanie. W następnym filmie młodego reżysera – Magnolii – Reynolds nie zgodził się wystąpić, a spośród wszystkich ról, które przypadły mu w następnych latach, najczęściej wspomina się o podłożeniu głosu bohatera gry GTA: Vice City. Można lepiej.

Pod koniec życia Reynolds spróbował jeszcze raz. W ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych głośno było o filmie The Last Movie Star, w którym zagrał rolę główną. Wcielił się w nim w swoje alter ego – podstarzałego aktora, który wciąż próbuje pogodzić się z faktem, że najlepsze dni ma już za sobą, że upadł i już nigdy nie będzie taką gwiazdą, jak w przeszłości. Film spotkał się z ciepłym przyjęciem i przypomniał widzom o Reynoldsie, ale przecież dramat o staruszku, który najlepsze ma już za sobą, nie sprawiłby, że aktor znowu zostałby gwiazdą. Cóż, prawdę mówiąc nie sprawiłaby tego nawet rola u Tarantino, choć to bardzo dobrze dla Burta, że został zaangażowany do najbardziej oczekiwanego filmu 2019 roku. 

A jednak nie posypią się nagrody.

Burt Reynolds i jego daty

1936

W Lansing w stanie Michigan przyszedł na świat Burton Leon Reynolds Jr.

1957

Reynolds decyduje się skończyć z futbolem, choć jeszcze nie wie, czym zastąpi sport.

1961

Ukazuje się film Dziecko anioła – debiut Burta Reynoldsa na srebrnym ekranie.

1972

Do kin wchodzi film Uwolnienie, a wraz z nim kariera Burta Reynoldsa wchodzi na nowy poziom. Aktor utrzyma się na szczycie przez mniej więcej dekadę.

1997

Pamiętna rola w Boogie Nights, czyli ostatni raz, kiedy Reynoldsa naprawdę doceniono.

Fot: FORUM/Zuma Press

Tekstu ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika Playboy.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska