"Potrzebuję wiary w siebie" - mówi John Travolta

2018-10-09
"Potrzebuję wiary w siebie" - mówi John Travolta

John Travolta wita mnie słowami: „Na pewno dziwi się pan, dlaczego chciałem się spotkać w tym miejscu”. Żart, którym rozpoczyna rozmowę, nie jest oryginalny. Wszyscy wiedzą, że na Festiwalu w Cannes promuje biograficzny film „Gotti”. Ale może to wcale nie miał być żart?

PLAYBOY Wygląda pan prawie tak samo jak w słynnym Grease.

TRAVOLTA Jestem starym człowiekiem i ciągle staram się to ludziom uświadamiać. A teraz przychodzi pan i mówi coś przeciwnego!

PLAYBOY Bo to jest aż przerażające, że niemal się pan nie zmienił.

TRAVOLTA Dokładnie. Przerażający to odpowiednie słowo, by mnie opisać. Ale serio, powiedziałbym, że to moje filmy zachowały młodość. Każde pokolenie odkrywa je na nowo.

PLAYBOY Grease i Gorączka sobotniej nocy są kultowe, tak jak Pulp Fiction. Miał pan plan, by jako gwiazda filmowa zostać nieśmiertelnym?

TRAVOLTA Czy można coś takiego zaplanować? W przypadku Grease mogłem podejrzewać, że będzie sukces, ponieważ był to wielki hit na scenie. Co najwyżej miałem nosa do trendów. Już jako dzieciak miałem obsesję na punkcie pop kultury.

PLAYBOY Nadal jest pan tak cool jak kiedyś?

TRAVOLTA Nie wiem dokładnie, co to znaczy być cool.

PLAYBOY Grał pan w filmie zatytułowanym Be Cool.

TRAVOLTA OK, to jest rodzaj filmowego bycia cool. Ale każdy interpretuje to po swojemu i nic to nie mówi o tym, jaki jesteś naprawdę.

PLAYBOY Jak opisałby się pan dziś?

TRAVOLTA Powiedziałbym, że jestem zrelaksowany

PLAYBOY Ma pan swój sposób na relaks?

TRAVOLTA Otaczam się ludźmi, którzy nie wywołują u mnie niepotrzebnego stresu. Potrzebny stres jest w porządku, to znaczy: mam problem i muszę go rozwiązać. Ale trzeba też sprytnie unikać stresu w momentach, gdy nic nie wnosi.

PLAYBOY Wydaje się, że panu nikt nie odważyłby się grać na nerwach.

TRAVOLTA Ma pan pojęcie, z jak absurdalnymi problemami nieustannie muszę się mierzyć? Zastanawiam się wtedy: „Dlaczego myślicie, że mogę coś z tym zrobić?”. Podam głupi przykład. To jest mniej więcej tak, jakbym ja powiedział do pana: „Catering jest naprawdę dramatyczny. Coś powinien pan z tym zrobić”. Pan odpowiada: „Ale ja tylko przeprowadzam wywiad. Co mnie to obchodzi?”. „Ależ oczywiście, że pana obchodzi. Niech pan spróbuje tej kawy. Jest za zimna”. Najpierw byłby pan trochę skonsternowany, ale gdyby zdarzało się to częściej, po prostu nie chciałby pan już mieć tego problemu. Stąd moja rada: kogoś, kto ma dużo spraw na głowie, nie konfrontuj z czymś, co mu przysporzy jeszcze więcej pracy, lecz wymyśl rozwiązanie.

PLAYBOY W przeciwnym razie staje się pan agresywny?

TRAVOLTA Rzecz jasna, czasem się zdenerwuję. Ale zawsze pojawia się pytanie: potrzebnie czy nie? Jeśli masz powód, konfrontacja jest jak najbardziej właściwa.

PLAYBOY Czy w Hollywood miał pan ten uzasadniony stres?

TRAVOLTA Jako przykład podam mój film Gotti, w którym gram rolę tytułowego gangstera. Potrzebowaliśmy siedmiu lat, czterech obsad, czterech scenariuszy i czterech reżyserów, żeby go nakręcić. To cud, że w ogóle udało się go ukończyć. Dlaczego było tak trudno? Ponieważ w Hollywood nikt nie dotrzymuje słowa. Wielokrotnie pojawiały się obietnice finansowania i raz po raz były łamane. Pracowałem przy tym filmie z synem Gottiego i on przez całe lata nie spotkał się w mafii z czymś takim. Uznał więc, że branża filmowa jest jeszcze bardziej kryminalna od tej, którą zna. Ale przewidziałem rozwój wypadków, dlatego nie zrażałem się i nie poddawałem.

PLAYBOY Przed Pulp Fiction można było odnieść wrażenie, że chce pan rzucić pracę. Odmawiał pan udziału w lukratywnych projektach i jeździł po całym świecie.

TRAVOLTA Nigdy nie zrezygnuję z aktorstwa, to sprawia mi zbyt dużą przyjemność. Ale kiedy byłem młody, chciałem też cieszyć się życiem. Żebym na starość nie musiał sobie robić wyrzutów, że coś mi przepadło. Czekałem więc, aż osiągnę pewien etap w karierze, a potem wyruszyłem odkrywać świat. Tak, odmówiłem udziału w Oficerze i dżentelmenie, bo właśnie wtedy chciałem nauczyć się latać. Latanie było i jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Jest dla mnie niemal jak religia.

PLAYBOY Gdy uczył się pan latać, nie wiedział pan jeszcze, jaką to wywoła ekstazę.

TRAVOLTA To było marzenie z dzieciństwa. Dorastałem w pobliżu lotniska LaGuardia. Każdego dnia obserwowałem przelatujące nade mną samoloty. Miałem prawdziwą obsesję na tym punkcie. Gdyby nie to, że w mojej rodzinie było wielu aktorów i piosenkarzy, prawdopodobnie zostałbym pilotem. Spełniłem więc to marzenie w inny sposób. (W posiadłości na Florydzie Travolta ma pięć samolotów i pas startowy – przyp. red.).

PLAYBOY Czy jako pilot miał pan trudną sytuację na pokładzie?

TRAVOLTA Wiele lat temu zdarzyło się coś takiego. Miałem wtedy problem z elektroniką. Byłem kompletnie zrelaksowany i myślałem tylko o tym, czego nauczyłem się na kursie. Dzięki temu wylądowałem w całkowicie kontrolowany sposób. Ale tamta sytuacja to absolutny wyjątek.

PLAYBOY Jest pan też zrelaksowany, gdy w filmie trzeba strzelić komuś w głowę, jak w słynnej scenie z Pulp Fiction?

TRAVOLTA Wyraziłbym to inaczej: nie czuję się z tym komfortowo. Jeśli strzelasz komuś w głowę i krew tej osoby pryska ci na twarz, to nie jest śmieszne. Ale nie o to chodzi. Są sceny, w których nie powinienem czuć się dobrze. Potrzebuję tylko wiary w siebie, aby móc je zagrać. Muszę być pewny, że dam radę. Tak samo jest z tańcem. Gdy słyszysz rytm, po prostu musisz mu się poddać z wiarą, że wszystko pójdzie dobrze. Jeśli robisz coś nie do końca zaangażowany, to już przepadło.

PLAYBOY Są jednak sceny, w których rzeczywistość i fikcja zacierają się. W Gottim ginie pana nastoletni syn. W 2009 roku w napadzie drgawek zmarł pana 16-letni syn. Jak sobie pan z tym radzi?

TRAVOLTA Potrafię bardzo dobrze odcinać się w życiu od postaci, które gram. To się na siebie nie nakłada. Podczas gry udaje się kogoś. Takie jest moje wyobrażenie tego zawodu. W scenie, o jakiej mowa, wchodzę w skórę innej osoby. Pokazuję jej żałobę, nie angażując w to moich własnych uczuć.

PLAYBOY Czy umiejętność zachowania tak dużego dystansu świadczy o oziębłości uczuciowej?

TRAVOLTA Proszę mi wierzyć, że prywatnie jestem inną osobą niż w filmach. Być może mężczyźni w ogóle mają problemy z okazywaniem emocji. Ale jestem aktorem, a to znaczy, że jestem emocjonalną osobą. Są momenty, w których robię podsumowanie mojego życia i kariery, i jestem tym tak poruszony, że aż płyną mi łzy. A kiedy jestem w żałobie, to oczywiste, że płaczę.

PLAYBOY Oczy błyszczą panu tak, jakby zaraz miał się pan rozpłakać.

TRAVOLTA Wiem. Są półprzezroczyste. I bardzo się z tego cieszę. Ponieważ kiedy coś przeżywam, można mi to wyczytać z oczu. To jest bardzo przydatne, gdy jest się aktorem, bo można używać w pracy prostych środków wyrazu. Chroni mnie to przed koniecznością wyrobienia sobie przesadnych grymasów twarzy.

PLAYBOY Żonę, Kelly Preston, poznał pan na planie. Dlaczego tak rzadko pracujecie razem?

TRAVOLTA To trochę skomplikowane. Ludzie zawsze dość krytycznie patrzą na to, że małżeństwa grają razem. Sam nie wiem, dlaczego, kiedyś tak nie było. My zawsze szukaliśmy takich projektów, ale sprawdzaliśmy je bardzo uważnie. Żebyśmy zagrali męża i żonę, musiałoby to być uzasadnione wartościami artystycznymi. Gotti jest przykładem takiego filmu. A Kelly była wręcz idealną kandydatką do roli żony.

PLAYBOY I kiedy gracie takie role jak w Gottim, naprawdę potraficie oboje zapomnieć, że w prawdziwym życiu jesteście małżeństwem?

TRAVOLTA Absolutnie tak. Ponieważ gramy zupełnie innych ludzi, niż naprawdę jesteśmy. W Gottim przez cały czas na siebie krzyczeliśmy. W domu tego nie robimy. Stawiamy na odpowiednią komunikację. Dlatego nasze małżeństwo funkcjonuje tak dobrze. Kłótnia to też forma komunikacji. Nam jednak chodzi o to, żeby rozwiązywać konflikty. A komunikowanie wymaga odpowiednich narzędzi. Otrzymaliśmy je dzięki scjentologii, którą oboje intensywnie praktykujemy.

PLAYBOY Ta nauka ma wątpliwą reputację…

TRAVOLTA Mogę jedynie powiedzieć, co ona dla mnie znaczy. Chcę się rozwijać i eliminować to, co wpływa na mnie negatywnie. Scjentologia jest bardzo pomocna.

PLAYBOY Co odpowiedziałby pan na zarzut, że scjentologia jest sektą, która tłumi niezależne myślenie?

TRAVOLTA W mojej opinii jest odwrotnie. Przeczytaj książki założyciela, L. Rona Hubbarda, i jeśli zgodzisz się z nimi, to dobrze, a jeśli nie, to też OK. Powinieneś myśleć sam i podejmować własne decyzje. Może są one błędne, może nie, ale najważniejsze jest to, że tak długo, jak myślisz i działasz samodzielnie, nie pozwalasz innym wpływać na siebie. To znaczy, że kluczowa jest integracja osobowości. W tym kierunku zawsze zmierzałem.

PLAYBOY Stosuje pan te zasady również w odniesieniu do wyborów zawodowych?

TRAVOLTA W szczególny sposób. Wiele lat temu Warren Beatty powiedział mi: „Po prostu rób dobre filmy”. Właśnie to, a nie sukces, zawsze było moim celem. Oczywiście bywa trochę przygnębiająco, gdy muszę brnąć przez masę scenariuszy, zanim trafię na magiczny projekt, który spełni moje oczekiwania i będzie miał odpowiednie wibracje. Ale nie mam wyboru. Takie są realia mojej pracy.

PLAYBOY Ale chyba nie uważa pan, że każdy pana film ma w sobie magię? Zdarzały się przecież różne wpadki...

TRAVOLTA Chodzi jednak o pierwotną intencję. Możesz przegrać lub wygrać, ale przynajmniej włożyłeś w to szczery wysiłek. I o to nikt nie może mieć do ciebie pretensji. Nie potrafię przewidzieć, jaki ostatecznie będzie film. Dlatego też zdarzało mi się odmówić udziału w projektach, które okazały się wielkimi sukcesami. Przykładem jest Chicago. Gdy proponowano mi rolę w tym filmie, a taka propozycja padła trzy razy, nie akceptowałem scenariusza. Reżyser, który wtedy był za to odpowiedzialny, miał wizję, z którą się nie zgadzałem.

PLAYBOY I mimo całego doświadczenia, jakie pan miał, nie zadziałała intuicja?

TRAVOLTA Nie. Zresztą nie byłem jedynym, który wtedy odmówił.

PLAYBOY Pulp Fiction i Chicago zostały wyprodukowane przez Harveya Weinsteina, którego oskarżono o molestowanie. To przez niego wybuchła potem afera w branży filmowej i zaczęła się dyskusja wokół MeToo. Jakie jest pana stanowisko w tej sprawie?

TRAVOLTA To jest dramatyczny rozwój wydarzeń i należy podjąć środki, aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. Ale problem polega również na tym, że to komplikuje relacje między mężczyznami i kobietami. Czy teraz nie możemy już mówić sobie komplementów? Czasem wydaje mi się, że mężczyźni i kobiety boją się siebie nawzajem. Mam ogromną nadzieję, że to się wkrótce uspokoi.

PLAYBOY Obecnie Ameryka ma również inne problemy. Jak postrzega pan USA pod rządami Donalda Trumpa?

TRAVOLTA Rany, dobre pytanie.

PLAYBOY Ma pan odpowiedź?

TRAVOLTA Przede wszystkim trzeba odróżnić to, co podaje prasa, od tego, co jest w rzeczywistości. Ściśle rzecz ujmując, nie mogę udzielić szczerej odpowiedzi.

PLAYBOY Dlaczego?

TRAVOLTA Ponieważ prawda ma wiele płaszczyzn. Trochę prawdy jest stąd, a trochę stamtąd. To jest mozaika, kolaż.

PLAYBOY Czy z tej niejasnej odpowiedzi można wyciągnąć wniosek, że polityka nie znajduje się w kręgu pana zainteresowań?

TRAVOLTA To nie jest tak, że mnie nie interesuje. Ale raczej jestem apolityczny. Nie potrafię wszystkiego dokładnie uzasadnić, ponieważ nie dysponuję wszystkimim potrzebnymi informacjami.

PLAYBOY Całkiem ogólnie: co wprawia pana w dobry nastrój?

TRAVOLTA Dobre jedzenie każdego rodzaju – to może być sushi, cheeseburger, homar albo pizza.

PLAYBOY Nie obawia się pan, że przez to wpadnie panu kilka dodatkowych kilogramów?

TRAVOLTA Wystarczy się odpowiednio ubierać. Uprawiam też wystarczająco dużo sportu. Mniej więcej pięć razy w tygodniu fitness. Do tego dochodzi jeszcze tenis.

PLAYBOY Tańczy pan jeszcze?

TRAVOLTA Co jakiś czas – z żoną. Taniec byłby też idealny dla utrzymania kondycji. Rzecz w tym, że kiedy w klubie wchodzę na parkiet, wszyscy mnie zaczepiają, bo każdy chce zatańczyć z Johnem Travoltą. Szczerze mówiąc, z wieloma osobami to żadna zabawa, a tylko niepotrzebny stres.

Gotti
reż.: Kevin Connolly

Opowieść o życiu Johna Gottiego, który był przywódcą mafijnej rodziny Gambino, zaliczanej do najpotężniejszych i najbardziej bezlitosnych grup przestępczych w dziejach USA. Tytułowy gangster był brutalny i gardził prawem, ale jego urok osobisty sprawiał, że stał się ulubieńcem mediów.

Rozmawiał: Rüdiger Sturm

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska