Dziewczyna z tatuażem - rozmowa z Katarzyną Puzyńską

2018-10-18
Dziewczyna z tatuażem - rozmowa z Katarzyną Puzyńską

Katarzyna Puzyńska  sprzedała w Polsce blisko osiemset tysięcy książek. Jej cykl o policjantach z Lipowa bije rekordy popularności, a ona sama uznawana jest za jedną z najlepszych polskich autorek kryminałów. Nam opowiada o współpracy z policją, kobietach i byciu feministką.


PLAYBOY Wchodzi nieśmiała blondynka na komendę policji i mówi: „Panowie, chcę napisać kryminał, pomożecie”?
PUZYŃSKA (śmiech) Aż tak źle to nie wyglądało. Chyba. (śmiech) Ale to prawda – kiedy zaczynałam pisać kryminały, wyglądałam zupełnie inaczej, więc gdy przyszłam do prawdziwych policjantów pierwszy raz, byli… bardzo grzeczni. 

PLAYBOY Zmieniłaś się. Kiedy poznałem cię jakieś cztery lata temu, gdy wydawałaś pierwszą powieść o Lipowie, czyli Motylka, byłaś nierzucającą się w oczy dziewczynką. Dziś jesteś wydziaraną, odważną kobietą. Co się stało?
PUZYŃSKA Ta zmiana wizerunku to tak naprawdę powrót do korzeni. Gdy chodziłam do liceum, byłam punkówą z irokezem. Zawsze chciałam mieć dużo tatuaży, ale kiedy moje powieści zaczęły się sprzedawać, gdzieś w tyle głowy pojawiła się myśl – weź nie rób tatuaży, pisarki to eleganckie panie w garsonkach… To kupiłam tę garsonkę (śmiech). Chodziłam w niej i chodziłam, aż pewnego dnia obudziłam się i pomyślałam: udajesz kogoś, kim nie jesteś. 

PLAYBOY I co?
PUZYŃSKA I wyrzuciłam garsonkę (śmiech). Musiałam poczuć się bardzo niewygodnie w takiej skórze, żeby w końcu uświadomić sobie, że tego nie chcę. To nie ja. A poza tym, do cholery, przecież nie istnieje jakiś odgórny dress code, który mówi, jak pisarki mają wyglądać. 

PLAYBOY Sukces dodał ci odwagi?
PUZYŃSKA Na pewno. Zresztą pokazanie, kim się jest, nieraz wymaga naprawdę dużej odwagi. Bo to jest takie wyjście zza tarczy. W tym wypadku tej nieszczęsnej garsonki. Jeżeli pokazujesz siebie, to jednocześnie się odsłaniasz. A to bywa bolesne, zwłaszcza jeśli wyróżniasz się z tłumu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krytykował. Nieraz słyszałam, że jestem „ohydną wydziaraną babą” albo „byłą więźniarką, więc nie można mi ufać” (śmiech). Poza tym wiesz – tatuaże kosztują. Musiałam zacząć dobrze zarabiać, żeby było mnie na nie stać (śmiech). A mówiąc poważnie – sukces pomaga budować wiarę w siebie. Zanim go odniosłam, nie byłam pewna siebie. Wątpiłam we własne książki, w to, co robię. W ogóle to bałam się, że zaraz wydawca się rozmyśli i będzie po mojej karierze. W sumie niepewność zawsze pozostaje, ale teraz potrafię stanąć do walki z redaktorem, kiedy czuję, że nie ma racji i obronić u wydawcy własny projekt. Jak choćby Policjanci. Ulica, czyli moją książkę z wywiadami z policjantami, która nie ma nic wspólnego z sagą o Lipowie.

PLAYBOY Amerykańska pisarka Lisa Gardner mówiła, że gdy pierwszy raz poprosiła policję o pomoc w pisaniu, ci powiedzieli jej, żeby poszła do domu zająć się gotowaniem. U ciebie tak nie było?
PUZYŃSKA Nie. Ale byłam troszkę przestraszona, to fakt. Oni chyba także, bo zachowywali się ostrożnie, żeby przypadkiem nie powiedzieć za dużo.

PLAYBOY Zachowawczy, ale bez seksizmu?
PUZYŃSKA Policjanci są u nas bardzo często w mediach chłopcami do bicia, nie dziwi mnie zatem fakt, że gdy ktoś przychodzi z nimi rozmawiać, oni zachowują się nienaturalnie. 

PLAYBOY Zasłużenie?
PUZYŃSKA W każdym zawodzie zdarzają się czarne owce, ale nie można wszystkich oceniać przez pryzmat błędów jednego. Ja na tych „moich” chłopaków złego słowa nie powiem. Zresztą sama chciałam być policjantką. 

PLAYBOY Ty? Była punkówa?
PUZYŃSKA No ja. Wiesz, wbrew pozorom to się wcale nie wyklucza (śmiech). Słuchanie punk rocka wiąże się z wiarą w pewne idee. 

PLAYBOY Ale punk rock nie idzie w parze z policją.
PUZYŃSKA No nie idzie. Ale wbrew pozorom to się nie wyklucza. Kiedyś czytałam takie pytania, na które się odpowiada podczas testu do policji i trafiłam na takie, które dobrze to zobrazuje. „Dlaczego chcesz wstąpić do policji?”. Odpowiem tak, jak nie powinno się na to odpowiadać (śmiech). Chciałam po prostu pomagać ludziom. Myślałam, że będę mogła na przykład rozwiązywać problemy rodzin patologicznych.

PLAYBOY No idealistka. Wiesz, że interwencja nie rozwiązuje problemów. 
PUZYŃSKA To zależy. Ale faktycznie nie zawsze. Skoro jesteśmy przy temacie rodzin, w których pojawia się jakaś przemoc. Bardzo często kobiety, które wzywały policję, albo wycofują oskarżenie, albo podczas interwencji bronią swoich katów. 

PLAYBOY A co z mężczyznami, ofiarami przemocy domowej?
PUZYŃSKA Też są. Pisząc Policjanci. Ulica, zadałam pytanie i o to. I usłyszałam, że kobiety niestety także mają sporo za uszami. Potrafią być okrutne, używać przemocy fizycznej, ale częściej jednak psychicznej. 

PLAYBOY A dlaczego nie można mówić, zaciągając się do policji, że chce się pomagać ludziom?
PUZYŃSKA Chodziło mi raczej o to, że psycholog przeprowadzający wywiad może przy takiej odpowiedzi pomyśleć, że lecisz frazesami (śmiech). 

PLAYBOY Amerykanie mają to swoje ładne określenie „Chronić i służyć”.
PUZYŃSKA I to racja. Ale idąc do policji, musisz mieć kręgosłup i być wytrzymałym. Nie spotykasz tu tylko ludzi, którym można pomóc. Równie często, jeśli nie częściej, spotykasz osobników, którzy chcą ci zrobić krzywdę, są wrogo nastawieni itp. Musisz być twardy, umieć szacować zagrożenie, reagować odpowiednio do sytuacji. Czasem balansujesz gdzieś na granicy. Z moim idealizmem chyba bym sobie nie poradziła. 

PLAYBOY Dlatego zamiast pomagać ludziom, zostałaś pisarką i w swoim cyklu o Lipowie bronisz policjantów?
PUZYŃSKA Upraszczasz. Próbuję po prostu pokazywać ich jako ludzi, a każdy człowiek ma swoje jasne i ciemne strony. Często w atakach na policję zapominamy o tym, że jak każdy mogą zwyczajnie mieć zły dzień. 

PLAYBOY Z tą różnicą, że pełnią służbę, podczas której humory powinni chować do kieszeni. 
PUZYŃSKA Powinni, ale nie każdemu to się udaje. Ale czy to powód, aby całą organizację uważać za złą? Moim zdaniem nie. Ludzie popełniają błędy. 

PLAYBOY Gorzej, gdy błędy narzucane są odgórnie. 
PUZYŃSKA Co masz na myśli?

PLAYBOY Słynne wyrabianie statystyk. Za każdym razem, gdy pojawiają się informacje, że policjanci dostają odgórne polecenia, by wyrobić statystyki mandatów, od razu padają zapewnienia z komend, że takie rozkazy nie istnieją. A tymczasem istnieją i mają się dobrze. Sam kiedyś dostałem mandat za przejście na czerwonym świetle przez nieczynne torowisko. Chłopaki wlepiali mandaty wszystkim po kolei, choć ulica i tory były wyłączone z ruchu, a zarząd dróg miejskich po prostu zapomniał wyłączyć sygnalizację. W końcu sprawę opisały media i znów wyszło, że policja jest zła. Na własną prośbę. 
PUZYŃSKA To pytanie oczywiście pada w książce, bo to jeden z najczęstszych zarzutów wobec policjantów. Że ruchacze, czyli funkcjonariusze drogówki, chowają się za drzewem i czyhają tylko na mandaty. Faktycznie jeden z policjantów w książce mówi o tym otwarcie. Jest to głównie problem właśnie tego pionu. Prewencji dotyczy to w nieco mniejszym stopniu. I tu znów dochodzimy do tego, o czym w mediach się nie mówi. Szeregowy policjant, który dostaje do wyrobienia statystyki, ma do wyboru – albo słuchać polecenia, albo szukać nowej pracy – może nie od razu, ale w efekcie może do tego dojść. To nie są łatwe decyzje.

PLAYBOY Bez przesady. Jak dostanie rozkaz, że ma jeździć nago na patrole, to też go posłucha?
PUZYŃSKA Nie o to chodzi. Jeżeli rozkaz jest sprzeczny z wszelkimi zasadami, policjant może zwrócić się do przełożonego. Jeżeli ma znamiona przestępstwa, to tym bardziej musi to zgłosić. Problem ze statystykami polega na tym, że prewencyjną pracę policji ciężko inaczej zmierzyć. Pozostaje używanie czegoś, co jest mierzalne. Czyli tych statystyk. Pozostaje jednak pytanie, jak one zostaną zrozumiane przez przełożonego.

PLAYBOY Ryba psuje się od głowy. 
PUZYŃSKA Na szczęście to się w policji zmienia. To już nie ta sama organizacja, co w latach 90. 

PLAYBOY Czyli? 
PUZYŃSKA Wiele popularnych filmów przedstawia obraz policji, który bardziej pasowałby właśnie do lat dziewięćdziesiątych. A tymczasem jest mniej łapówek, więcej odpowiedzialności i więcej kobiet. 

PLAYBOY W twojej książce jest tylko jedna. 
PUZYŃSKA Jest ich coraz więcej, ale mimo wszystko policja to nadal męski świat. Ten jeden wywiad z policjantką pokazuje to w sposób symboliczny. Jak już wspomniałam, kwestia kobiet w policji jest tematem rozległym. Zwłaszcza w prewencji. Pytanie o to pojawia się
w każdej z rozmów. Daleka jestem jednak od twierdzenia, i moi rozmówcy też, że w policji nie powinno być kobiet. 

PLAYBOY A jak jest z kobietami pisarkami? Łatwiej im na czytelniczym rynku?
PUZYŃSKA Moim zdaniem łatwiej jest mężczyznom. Może to wynika z faktu, że panie – a czytelniczek jest więcej niż czytelników – po prostu są fankami facetów (śmiech). A mówiąc poważnie – uważam, że kobiety są stworzone do babrania się w kryminałach, bo od zawsze ich rolą było skupianie się na społeczności. Mężczyźni szli polować, a one zostawały w wiosce, wiedziały, co, kto, z kim i tak dalej. A przecież to z relacji międzyludzkich najczęściej wynikają morderstwa!

PLAYBOY A ty łatwo się wzruszasz? 
PUZYŃSKA Dlaczego pytasz?

PLAYBOY Zaraz ci powiem, ale najpierw ty. 
PUZYŃSKA Tak. Wzruszają mnie na przykład bardzo listy od czytelników, którzy piszą, że moje książki towarzyszą im w trudnych chwilach w życiu. To teraz powiedz, dlaczego o to pytasz.

PLAYBOY Zastanawiam się właśnie, na ile łatwość we wzruszaniu się przeszkadza w pisaniu kryminałów.
PUZYŃSKA Bycie empatyczną i łatwość we wzruszaniu się bardziej przeszkadza mi w życiu, niż w pisaniu. Pisanie jest proste – musisz wczuwać się w różne postaci i prowadzić je tak, aby były wiarygodne dla czytelników, niezależnie od płci. Myślę, że nie łatwość wzruszania przeszkadza, a pewne przywiązanie do szczegółów, które często sprawia, że kryminały miękną. 

PLAYBOY Te wszystkie sceny, w których faceci myją głowy szamponami tymiankowo-orzechowymi.
PUZYŃSKA (śmiech) Albo piją latte migdałowe?

PLAYBOY Dokładnie. 
PUZYŃSKA U mnie nie ma migdałowego latte (śmiech). Jako kobieta na pewno nie wejdę w świat mężczyzn w takim stopniu jak prawdziwy facet, ale mniej więcej wiem, czego mężczyzna nie robi. Na szczęście mężczyźni, którzy czytają moje powieści, nigdy nie napisali mi, że źle wymyślam męskich bohaterów. 

PLAYBOY Kryminał potrzebuje płci? 
PUZYŃSKA Nie! W ogóle uważam, że podział na męski i żeński kryminał jest sztuczny. Gdy chwali się książkę napisaną przez kobietę, często stosowany jest chwyt marketingowy typu „mocne męskie pisanie”. Myślę, że to niepotrzebne. Problemem jest też to, że autorki się nie wspierają. Takie mam wrażenie. A przynajmniej mniej niż autorzy.

PLAYBOY To znaczy?
PUZYŃSKA To znaczy, że autorki chyba często uważają swoje koleżanki po piórze za rywalki. Bywa że skaczą sobie do gardeł, choć nie zawsze w oczywisty sposób. Podczas kiedy faceci potrafią się wzajemnie wspierać i promować.

PLAYBOY A ty jak robisz? 
PUZYŃSKA Staram się nie pchać w wojny i przepychanki, a promować polskie książki niezależnie od płci autora. Uważam, że jak ktoś lubi czytać, to przecież nie będzie czytał tylko moich książek. Bez przesady! Nie wystarczyłoby ich, chociaż są całkiem pokaźne i jest ich już sporo (śmiech). 

PLAYBOY Jesteś feministką? 
PUZYŃSKA Wiele osób ocenia mnie przez pryzmat wyglądu. Że niby jak mam krótkie włosy i tatuaże, to pewnie jestem skrajną feministką, a jest mi z nimi często nie po drodze. 

PLAYBOY Czyli?

PUZYŃSKA Próbuję zachowywać zdrowy rozsądek. Wydaje mi się, że tego dziś we wszystkim brakuje. Nie każde entuzjastyczne (śmiech) spojrzenie na kobietę jest od razu molestowaniem, nie każdy flirt to próba gwałtu. Dajmy sobie przestrzeń do własnego interpretowania tego, co nas otacza. Świat nie jest zero-jedynkowy. Nie każdy facet jest dewiantem i gwałcicielem, nie każdy policjant to bandyta. 

PLAYBOY Czyli jesteś idealistką.
PUZYŃSKA Bo wierzę w zdrowy rozsądek?

PLAYBOY Tak.
PUZYŃSKA No zatem tak – jestem urodzoną idealistką (śmiech). 

Rozmawiał Robert Ziębiński. Zdjęcie: Agata Adamczyk

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska