Raxxity: polska szkoła r’n’b

2019-01-08
Raxxity: polska szkoła r’n’b

Z jednym z najciekawszych młodych wokalistów w Polsce porozmawialiśmy o pierwszych nagraniach, budowaniu pozycji, inspiracjach, szufladkach i braku seksizmu w tekstach.

Raxxity nie jest debiutantem w świecie polskiego r’n’b. Już w 2016 roku wydał pierwszy mixtape, później budował pozycję serią świetnych i zróżnicowanych singli, współpracował ze Szpakiem - jednym z największych rapowych objawień ostatnich miesięcy, dostawał też bity od producenckiej czołówki (GeezyBeatz czy Worek). Całkiem nieźle jak na muzyka, który zaczął nagrywać dopiero 3,5 roku temu. Pod koniec roku wokalista wydał dwa nowe materiały: „Dawno”, kompilację starszych nagrań,  i premierowe „Hity”, a my zaczęliśmy się spieszyć, by przeprowadzić rozmowę zanim będzie o nim naprawdę głośno.

Jesteś wokalistą, nie raperem, jednak współpracujesz z producentami i artystami kojarzonymi ze sceną hip-hopową. Jak doszło do m.in do współpracy ze Szpakiem czy ekipą Alcomindz?

Raxxity: Bardzo doceniam to rozróżnienie - trochę mnie drażni, gdy ktoś mówi, że robię rap i jestem raperem. Nigdy nie chciałem nim być, ale wiem też, że tego typu szufladkowanie jest spowodowane moją współpracą z raperami. Alcomindz zawdzięczam wiele - to dzięki nim mogłem pokazać się trochę szerszej publice, zamiast wrzucać utwory, które przesłuchałoby trzydziestu moich znajomych. Koldi (raper, mózg składu i labelu Alcomindz – przyp. Ł.Ł)  ogłosił kiedyś na Facebooku, że szuka mało znanych twórców, którym chciałby pomóc, zaznaczając, że szansę na zyskanie jego uwagi mają ci, których muzyka najbardziej odbiega od klimatu ich własnych nagrań. Wysłałem jeden z traków, ekipie się spodobało i od tamtej pory moje utwory zaczęły pojawiać się na ich kanale. Sprawdzałem również innych gości, których Koldi promował w ramach całego przedsięwzięcia i bardzo spodobało mi się to co robi Szpaku. Któregoś dnia skontaktowałem się z nim i koniec końców udało nam się spotkać kilka razy i nagrać parę fajnych numerów. Jeśli chodzi o producentów - nie rozgraniczam ich na rapowych i nierapowych. Jest w Polsce wiele osób, które potrafią produkować w różnych klimatach, także z rzeczy podsyłanych mi staram się wybrać coś co najbardziej do mnie przemawia muzycznie.

Twoje teksty nieco odbiegają od średniej r'n'b/ rapowej. Często śpiewasz o seksie, ale bez seksizmu, nie ma w twoich tekstach uprzedmiotowienia i wulgarności. Skąd to się bierze? Czy to wypada prawdziwemu mężczyźnie?

Raxxity: Prawdziwy mężczyzna to taki, który ma powyżej „40” w łapie - wtedy wszystko wypada i wszystko mu wolno. A tak serio - seks i miłość to dwa główne fundamenty, które inspirują mnie do tworzenia muzyki. Wykładanie w tekstach wszystkiego 'na tacy', proste i chamskie wersy zawsze wydawały mi się zbyt łatwe i zbyt dosłowne. To tak jak z kobietami. Nie raz poznawałem dziewczyny, które początkowo wydawały się bardzo pociągające. Czar pryskał, gdy podczas rozmowy mówiły wprost, że są bardzo zainteresowane 'bliższym zapoznaniem' - chcą zrobić to, to i tamto; obnosiły się z tym, że są 'wyzwolone'. Mi też często włącza się chamskie i przedmiotowe myślenie, ale koniec końców zawsze tajemniczość i niejednoznaczność wygrywają z łatwą i prostą drogą do 'celu'. Teksty moich piosenek odzwierciedlają moje podejście do tych spraw - ambicja każe mi wysilić się nad opisaniem stosunku w nieco ciekawszy sposób niż 'wszedłem, wyszedłem, wygoniłem za drzwi', 'wszystkie suki patrzą na mnie' czy 'twoja dupa znowu u mnie jest'.

Jak oceniasz rozwój polskiego r'n'b w ostatnich latach? Czy możemy mówić o jakiejś "polskiej" odmianie, czy mamy do czynienia z adaptacją pomysłów amerykańskich? 

Raxxity: Gdy kilka lat temu zaczynałem bawić się w muzykę, aktywnie w tym gatunku działali jedynie Pablo Novacci i Smolasty. Obecnie, sporo raperów próbuje filrtować z tymi klimatami, ale nie do końca to do mnie przemawia - ciągle słychać bragga i typowo rapowe teksty, a to okropnie mnie nudzi. Dwójka moich wyżej wymienionych kolegów dobrze radzi sobie z tą stylistyką i bardzo cieszy mnie fakt, że trafiają do coraz większej publiki. Smolasty to już gwiazda na skalę ogólnopolską, więc jestem pewien, że nasz gatunek ma potencjał. Czerpanie z zachodnich pomysłów to zabieg naturalny - nie ma możliwości wymyślić koła drugi raz. Wszystkie gatunki muzyki trafiły do Polski skądś lub były inspirowane czymś co tworzyły inne kraje - tak to wygląda wszędzie. Każdy nowy styl powstaje na fundamencie już istniejącego, także dopóki ktoś nie robi kopii 1:1 to jak najbardziej jestem za inspirowaniem się najlepszymi w swoim fachu. Ja sam zaczynałem będąc zafascynowany muzyką wykonawców takich jak Trey Songz, The-Dream czy The Weeknd, ale nigdy nie kopiowałem ich sposobu pisania. Produkcje muzyczne chciałem mieć takie jak oni bo lubiłem takie klimaty, ale teksty i melodie były i zawsze będą wypadkową moich emocji, doświadczeń i tego co mi aktualnie siedzi w głowie. Myślę, że powoli kreuje się już charakterystyczność tego gatunku w naszym kraju.

W twoich kawałkach słyszę dość nietypowe wpływy, kojarzące mi się z polskim radiowym rockiem z lat 90. Tak jak Lil Peep i podobni soundcloudowi raperzy chętnie sięgają po takie popularne, ale niezbyt lubiane przez krytykę gatunki, jak grunge czy nu metal, tak ty wydajesz mi się sięgać po "wzgardzoną", polską estetykę. To dobry trop?

Raxxity: Sam trop jest bardzo dobry, chociaż nie wymieniłbym polskiego rocka wśród swoich inspiracji. Nie jestem przeciwnikiem żadnego gatunku muzyki - potrafi mnie zainspirować wszystko, co tylko wkręci mi się w głowę. Największy wpływ mają na mnie piosenki, w których emocje przekazywane są nie tyle co przez tekst, a przez ekspresję w głosie. Zawsze zapamiętuję też, gdy wykonawca potrafi operować różnymi skalami, bawiąc się w jednym utworze w ciche podśpiewywanie, darcie mordy czy falsety. Im bardziej oddalony od r'n'b gatunek, tym większa szansa, że zaciekawi mnie on do spróbowania czegoś innego - czasami potrafię słuchać przez pół dnia muzyki cygańskiej, innym razem biesiadnych szlagierów, a czasem zapętlam największe hity Maleńczuka. Jeśli miałbym wymienić jakiegoś polskiego wykonawcę muzyki popularnej, który mnie inspiruje, to byłby właśnie Maleńczuk. Uwielbiam jego swojskość w tekstach, wkręcające się melodie i emocjonalny wokal. Kiedyś byłem do niego uprzedzony - w czasach podstawówki, po zobaczeniu klipu do 'Wolności słowa' miałem mieszane uczucia. Ten psychodeliczny podkład bardzo mnie niepokoił, a te przebitki z diabłem? Dla dziewięciolatka to była bardzo dziwna jazda. Całe szczęście mi przeszło.

Którym artystom zawdzięczasz najwięcej, jeśli chodzi o kształtowanie własnego stylu?

Raxxity: LSO czyli Gog i Kiełas, Zach Farlow, Fetty Wap i Szpaku. Słuchając ich nauczyłem się używać uczuć i emocji podczas śpiewania. Jeśli chodzi zaś o samą warstwę liryczną to wymieniłbym tylko siebie.

Czy twoim zdaniem internet ułatwia (dzięki m.in możliwości nawiązania współpracy z wykonawcami z całego świata) rozwój młodym artystom, czy - za sprawą przesytu informacją - wręcz przeciwnie?

Raxxity: Na pewno ułatwia znalezienie informacji technicznych - czym nagrywać, jak nagrywać, jak mixować. To samo tyczy się, tak jak już wspomniałeś, możliwości współpracy z osobami całego świata, co daje duże pole do popisu jeśli chodzi o rozwój. Z drugiej strony jest trudniej - im więcej osób coś tworzy, tym trudniej zostać zauważonym. Ze swojego przykładu jednak wiem, że nie robiłbym tego co robię, gdyby nie internet, także na pewno jest to istotne i pomocne narzędzie.

Jak długo nagrywasz? Jakie masz pierwsze wspomnienia związane z nagrywaniem muzyki? Kiedy zacząłeś śpiewać, czy jesteś samoukiem, czy uczyłeś się dodatkowo w jakiejś szkole muzycznej?

Raxxity: Pierwsze rzeczy nagrałem jakieś 3,5 roku temu. Mój młodszy brat bawił się w produkcję bitów. Jako że najróżniejszej muzyki słuchałem od małego, chciałem spróbować swoich sił w stworzeniu czegoś swojego. Zawsze zastanawiałem się, jak to jest, że niektóre piosenki, mimo tego że nie są w 'moim' klimacie, potrafią wpaść mi w ucho i na długo zostać głowie. Chciałem wywołać taki efekt sam na sobie i o dziwo udało się - nie puściłbym jednak swojej pierwszej piosenki nikomu. Od początku wiedziałem, że chcę śpiewać coś w klimacie r'n'b, bo tego słuchałem najwięcej. Z początku miałem fazę na nagrywanie po angielsku, bo według mnie brzmiało to lepiej niż w ojczystym języku. Pierwsze tracki słyszałem tylko ja i mój brat, później zacząłem udostępniać rzeczy w internecie i powoli zaczęło się to toczyć dalej. Mówiąc szczerze nie śpiewałem nigdy wcześniej. Gdy już zacząłem nagrywać, starałem się trenować śpiewając piosenki swoich ulubionych artystów, jak najlepiej odwzorowując ich akcentowanie i manierę głosu. W szkole muzycznej nie byłem nigdy. Największym zrywem jeśli chodzi o szkolenie się było szukanie w sieci filmów z lekcjami emisji głosu, ale po kilku obejrzanych filmach uznałem, że najlepiej będzie jak będę po prostu śpiewał.

W serwisach streamingowych pojawiły się niedawno dwa twoje materiały: zbiór starszych utworów, "Dawno", oraz nowe "Hity". Co twoim zdaniem różni te materiały? Z jakich rzeczy, których nauczyłeś się jako wokalista między każdą z płyt, jesteś najbardziej zadowolony? 

Raxxity: Główna różnica to taka, że "Dawno" to składanka całego materiału nagranego na przestrzeni zeszłego roku, inspiracje były więc mocno rozstrzelone. "Hity" to bardziej spójna forma, bo całość została napisana w przeciągu dwóch tygodni. Sam proces powstawania też był bardzo różny - w 2017 roku polegałem bardziej na wenie twórczej i kiedy nie czułem odpowiedniego klimatu do tworzenia, po prostu zostawiałem dany utwór i wracałem do niego po kilku dniach. Ostatnimi czasy zmieniłem trochę podejście - potraktowałem stworzenie "Hitów" jako pracę i nieważne czy czułem wenę czy nie, pisałem do tego momentu, aż miałem gotowe dzieło. Kiedyś traktowałem to jako robienie na siłę, teraz jednak widzę, że takie działanie przynosi świetne efekty. Właśnie tą zmianę podejścia uznałbym za jedną z ważniejszych rzeczy, których nauczyłem się przez ten czas. Oprócz tego, słuchając po sobie obu płyt słyszę duży postęp jeśli chodzi o aspekty czysto wokalne - jest to logiczny efekt cierpliwej pracy, więc nie był dla mnie zaskoczeniem. Mimo to bardzo cieszy, bo w tym momencie jestem w 100% pewien swoich umiejętności.

Rozmawiał: Łukasz Łachecki 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska