Karolina Pilarczyk: szybka i wściekła?

Karolina Pilarczyk: szybka i wściekła?

Kiedyś się dla nas rozebrała i była pierwszą drifterką na okładce PLAYBOYA. Teraz Karolina jest driftingową Queen of Europe. Zagrała też w filmie "Diablo. Wyścig o wszystko", o którym pisze się, że to polska wersja "Szybkich i wściekłych".

PLAYBOY: Kobieta może nauczyć mężczyznę jeździć?

Karolina Pilarczyk: Jeśli tylko mężczyzna zaakceptuje fakt, że uczy go kobieta. Kobiety są bardziej pokorne, i gdy same się uczą, i gdy uczą kogoś. Słuchają, kiedy im się daje różne wskazówki. Wy macie za to więcej testosteronu, szybciej wybuchacie. My jesteśmy znacznie bardziej opanowane, uczymy się chyba spokojniej i moim zdaniem lepiej przekazujemy wiedzę.

PLAYBOY: Jedziesz teraz ścigać się w Ameryce? Sorry, driftować. Szybko się uczę.

Karolina Pilarczyk: Dostałam licencję Formula Drift Pro 2 i zamierzam rywalizować w Stanach do upadłego. Jadę na podbój Ameryki, bo chcę się rozwijać. Tam drifting ma status sportu dla zawodowców.

PLAYBOY: Motorsport za oceanem jest inaczej postrzegany niż u nas?

Karolina Pilarczyk: Amerykanie kochają kierowców z torów wyścigowych i prawie noszą ich na rękach – są jak hollywoodzkie gwiazdy. Sportem narodowym są wyścigi Nascar, ale drifting ma coraz mocniejszą pozycję, jest prestiżowy.

PLAYBOY: Nie patrzą na ciebie jak na rozkapryszoną dziewczynkę z różowymi paznokciami, która się rwie do męskiego świata?

Karolina Pilarczyk: Wylał się już na mnie niejeden kubeł z hejtem. Ale ci, co hejtują, słabo mnie znają.

PLAYBOY: Pewnie wytknęli ci pictorial w polskim PLAYBOYU?

Karolina Pilarczyk: Wiele razy i co jest megazabawne – oglądali go nie tylko w USA, ale nawet w Australii. Tam jeden z zawodników ostro drążył temat, że „skoro była na okładce PLAYBOYA, to nie umie jeździć!”, ale potem coś mu się odmieniło i wyszło, że „umiała jeździć, ale po sesji już nie umiała”. Komedia. Weź nawet same Stany, które wymyśliły wasz magazyn. Gdy tam wspomina się PLAYBOYA, ludzie starają się tak pokierować rozmową, żeby szybko zmienić temat.

PLAYBOY: Tak samo jest w świecie wyścigów, z których kobiety wkrótce znikną. Myślę o pitbabes, które są... wytworem męskiego szowinizmu?

Karolina Pilarczyk: Cholera, te wszystkie dziewczyny w lateksach, z parasolkami, zawsze kuso ubrane, też są przecież „made in USA”. I co, teraz okazuje się, że są złe, choć przez wiele lat nie przeszkadzało, że są tak ubrane, jakby były rozebrane? Hipokryzja w najczystszej postaci, co mnie denerwuje.

PLAYBOY: Ja tam się nie dziwię. Gdy się przychodzi na galę Samochód Roku Playboya bez majtek...

Karolina Pilarczyk: Tak napisał o mnie „Super Express”! A od braku bielizny do prasowej afery to u nas tylko żabi skok.

PLAYBOY: Ale powiedz szczerze – były wtedy te majtki pod sukienką czy nie było? Wiesz, to w sumie ważne.

Karolina Pilarczyk: Nie stać mnie. Samochód muszę zbudować. Majtki poczekają (śmiech).

PLAYBOY: Jaka jest specyfika startów za oceanem? W Japonii lubią mniejsze silniki. W Polsce masz 850 koni. Co byłoby idealne w USA?

Karolina Pilarczyk: Z każdym wywiadem moc mojego samochodu rośnie. Nie mam jeszcze 850, a tylko 800 koni. „Tylko”, bo w USA są mocniejsze maszyny. To jest w końcu ojczyzna V-8, a że części mają całe mnóstwo, to i pomysłów na ich wykorzystanie jeszcze więcej. Bywają auta po 1500 koni!

PLAYBOY: Też budują samochody jak my w Polsce – w garażach??

Karolina Pilarczyk: Amerykanie mają większe wsparcie fabryk, bo każdy szanujący się producent zauważa, że ten sport zaczyna nawet wpływać na oglądalność Nascar. Czołówka ma więc pomoc np. Forda, Toyoty czy Nissana. Weźmy takiego Tannera Fousta, który już nie jeździ zawodowo i prowadzi „Top Gear USA”. Volkswagen, a to przecież nie jest firma kojarząca się z jazdą bokiem, zbudował dla niego super-Passata z silnikiem od Corvette LS7, o mocy aż 900 koni. Tak samo z Toyotą dla Fredrica Aasbø, która tylko z czterema cylindrami ma ok. 1000 koni.

PLAYBOY: Technicznie to możliwe. Silnik nieduży, ale od czego turbo?

Karolina Pilarczyk: Toyota zwiększyła nie tylko moc i moment, ale nawet stopień sprężania – dosłownie wszystko, od najmniejszej śrubki. Najzabawniejsze, że to była Corolla z tzw. preserii. Samochód do driftu w Papadakis Racing budowano, zanim seryjna Toyota lądowała u dealerów.

PLAYBOY: Zostawmy to. Porozmawiajmy o filmie. Zagrałaś w „Diablo. Wyścig o wszystko”, który wchodzi na ekrany kin.

Karolina Pilarczyk: Dużo jeździłam przed kamerą, moja postać jest mocno drugoplanowa, ale robiłam także wszystkie sceny, w których jeździ moje auto. Wszystko własnoręcznie, a teraz – śmieję się, że film będzie genialny, o ile aktorzy tego nie spieprzą. Oczywiście żartuję, bo zaraz wyjdzie jak z tym brakiem majtek. Zagrała cała aktorska czołówka – od Katarzyny Figury przez Czarka Pazurę po Mikołaja Roznerskiego czy Rafała Mohra i całą plejadę młodych zdolnych.

PLAYBOY: Stres był na planie? W końcu zdjęcia w kamieniołomach, ślisko...

Karolina Pilarczyk: Nie boję się o siebie. Raczej o samochód, bo dzwon rodzi kwestie budżetowe, a tego przy moim zawodzie trzeba unikać. My jeszcze nie Ameryka.

Rozmawiał: Rafał Jemielita

Tekst ukazał się w lutowym (02/2019) numerze miesięcznika PLAYBOY.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska