Za kierownicą: kobiety są lepsze od nas!

2017-09-04
Za kierownicą: kobiety są lepsze od nas!

Na PLAYBOY.PL kochamy kobiety. I jesteśmy obiektywni. I lubimy badania. I nie boimy się mówić prawdy. Z tych czterech faktów wynika, że z przyjemnością ogłaszamy, że kobiety są lepszymi kierowcami od mężczyzn.

Po polskich drogach jeździ dziś 8 milionów kobiet (w 2001 roku... 900 tys.). Z ostatnich danych CEPiK wynika, że stanowią 40 proc. kierowców, których mamy w kraju blisko 20 milionów (16 lat temu było ich 7 proc.).

 

Choć stereotypowo przypisujemy kobietom mniejsze umiejętności za kółkiem, a w swoim szowinizmie ośmielamy się nawet wyśmiewać z „bab za kierownicą”, to wszystkie dane przemawiają za kobietami i przeciwko nam, mężczyznom. Oczywiście jeśli za bycie „dobrym kierowcą” nie uznamy ruszania spod świateł, by zatrzymać się z piskiem opono na kolejnych, ale... nie zabijanie ludzi, nie niszczenie samochodów i nie powodowanie ran i cierpień.

 

Kobiety są sprawcami 23 proc. wypadków. Mężczyźni 77 proc. W wypadkach spowodowanych przez kobiety ginie 1 osoba na 25 zdarzeń (4 proc.). Natomiast w wypadkach „męskich” jedna na 10 zdarzeń (10 proc.).

 

To my częściej zabijamy i ranimy. Nie kobiety.

 

Ale może to dlatego, że kobiety jeżdżą mniej. Pokonują mniej kilometrów. Owszem tak, ale i to da się przeliczyć. Instytut Transportu Samochodowego wyliczył, że mężczyzna (mówimy tylko o Polakach) powoduje wypadek raz na 4,7 mln przejechanych kilometrów, a kobieta raz na 6,7 miliona.

 

Na koniec ostatnie dane, Komendy Głównej Policji. Wynika z nich, że w 6293 wypadkach spowodowanych przez kobiety zginęło 252 osoby. Natomiast w 21 753 wypadkach spowodowanych przez mężczyzn były 1991 ofiary śmiertelne.

 

Wypadków z rannymi kobiety powodują 20 proc. choć po drogach jeździ ich 40 proc.

 

I choć panie powodują wypadki, bo wymusiły pierwszeństwo (34 proc.) i zbyt szybko jechały (26 proc.) – odwrotnie niż u mężczyzn, gdzie to prędkość jest na pierwszym miejscu, a wymuszenie na drugim – kobiety są bardziej praworządne. Ograniczenia prędkości do 50 km/h w mieście surowo przestrzega 27 proc. z nich, a nas tylko 17 proc.

 

Zatem, te podśmiechujki, to w nos sobie możemy wsadzić, panowie. Liczby nie kłamią.

 

Fot: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska