Nowy Ford Mustang: dziki czy okiełznany?

2018-07-19
Nowy Ford Mustang: dziki czy okiełznany?

Ford Mustang to najlepiej sprzedający się samochód sportowy na świecie. Jest nim dlatego, że oferuje najkorzystniejszy stosunek ceny do mocy. Poprzedniego Mustanga z ponad 300-konnym silnikiem można było kupić już za 157 tys. zł. Jego następca zdrożał o ponad 13 tys. zł, a w podstawowej wersji ma o 27 KM mniej niż wersja sprzed liftingu (po to, by ograniczyć emisję spalin). Pytanie więc brzmi, czy nowy Ford Mustang dorównuje własnej legendzie?

Jest droższy, ale oferuje więcej...

Energooszczędne reflektory Mustanga, światła do jazdy dziennej, kierunkowskazy i kultowe, trójwymiarowe tylne światła w formie trzech pasków, wszystkie w technice LED - są teraz wyposażeniem standardowym każdej wersji Mustanga w Europie. Poza tym nowy Mustang z czterocylindrowym silnikiem 2.3 EcoBoost – przyspiesza do setki w dokładnie takim samym czasie co poprzednik (5,8 s do setki), a jest oszczędniejszy, lżejszy (o 33 kg) oraz lepiej wykończony w środku. Ma także dużo lepszy od poprzednika system multimedialny SYNC 3; kompatybilny z Apple CarPlay i Android Auto.

Auto posiada także funkcję kontroli startu (Launch Control), która zapewnia maksymalne wykorzystanie przyczepności kół podczas ruszania. Natomiast „Line Lock”, czyli system blokujący przednie hamulce, a także pozwalającacy na buksowanie w miejscu tylnych kół oraz rozgrzanie opon przed startem, cały czas kusi, by na każdych światłach palić gumę. Wszystkie nowe Mustangi mają go w standardzie.

Co się zmieniło?

Wnętrze Mustanga jest nieźle wykończone (jak na amerykańskie standardy, to nawet więcej niż nieźle). Deska rozdzielcza wygląda dużo lepiej, bo otrzymała nowe ręcznie zszywane, miękkie w dotyku poszycie, wykończone szwami w kontrastowym kolorze, które nadają wnętrzu smaku. Miękkie w dotyku materiały zastosowano również w tapicerce drzwi, a wykończenie klamek wewnętrznych wykonano z aluminium. Zastrzeżenia można mieć jedynie do tunelu środkowego, wykończonego dość twardym plastikiem (rodem z Fiesty).

Standardowe siedziska są wygodne i zapewniają dobre trzymanie boczne, ale jeszcze lepsze okazują się kubełkowe fotele firmy Recaro. Kosztują one 7500 zł. Za pięć tysięcy mniej „stołki” mogą być podgrzewane i ochładzane.

Zmienił się także wygląd zewnętrzny amerykańskiego „muscle cara”. Przód Mustanga wygląda teraz jeszcze bardziej zadziornie, a światła wykonane w technologii LED (zarówno z przodu jak i z tyłu) oraz nowe 19-calowe felgi odświeżają jego atrakcyjną i dynamiczną linię nadwozia.

Zmodyfikowane zostało też zawieszenie; nowo skalibrowane amortyzatory poprawiają stabilność w zakrętach, a tylne zawieszenie usztywniane jest przegubem poprzecznym, który zmniejsza niepożądane ruchy nadwozia względem kół, niwelując w ten sposób ryzyko kołysania się nadwozia. Grubsze stabilizatory zapewniają lepszą kontrolę przechyłów nadwozia, co zapewnia pewniejsze prowadzenie samochodu. Ponadto wprowadzono jeszcze nowy (opcjonalny) system amortyzatorów MagneRide. System potrafi dostosować tłumienie amortyzatorów do warunków drogowych, a czujniki monitorujące warunki zewnętrzne tysiąc razy na sekundę, umożliwiają bardzo precyzyjną regulację tłumienia.

10-stopniowa przekładnia automatyczna Mustanga oferuje większą oszczędność paliwa, dzięki konstrukcji zapewniającej niskie straty tarcia i funkcji Auto Start-Stop. Ta skrzynia biegów naprawdę "robi robotę". Świetnie daje sobie radę z prawie dwutonowym Mustangiem. Potrafi w błyskawiczny sposób zredukować biegi o nawet pięć czy sześć przełożeń.

Sześciostopniowa manualna skrzynia sportowego Forda została udoskonalona – tak, aby lepiej radzić sobie z mocą 5-litrowego silnika V8 Mustanga. Dwutarczowe sprzęgło i dwumasowe koło zamachowe zapewniają większą trwałość i szybszą zmianę biegów. Natomiast silnik V8 jest o 30 koni mocniejszy, ma większy moment obrotowy, dzięki czemu teraz najmocniejsza seryjna wersja Mustanga przyspiesza do setki w zaledwie 4.3 sekundy, czyli prawie o sekundę szybciej od poprzednika.

Tu rządzi kierowca…

Wsiadając do nowego Forda Mustanga już od pierwszych metrów czuje się zespolonym z każdym elementem i koniem mechanicznym tego samochodu. Od razu widać, słychać i czuć, że to nie byle jaki koń, tylko Mustang!

Nowego Mustanga w prawie wszystkich trybach jazdy (Normal, Sport, Snow/Wet) prowadzi się bardzo dobrze i przewidywalnie. W słabszej, czterocylindrowej odmianie - nawet przeciętny kierowca Golfa, Fabii czy Fiesty poradzi sobie bez żadnego problemu z tym samochodem. Nowego Mustanga jest łatwo okiełznać. Jedynie w trybie jazdy przeznaczonym na tor wyścigowy, auto może zaskoczyć mało wprawnego i doświadczonego kierowcę (szczególnie w wersji z silnikiem 5.0 V8). Mustang może być grzeczny oraz potulny lub wściekły i narowisty... Jednak to, jaki on będzie - zależy wyłącznie od kierowcy!

W trybie „tor wyścigowy” wyłączają się niemalże wszystkie systemy bezpieczeństwa. Można wtedy trochę poszaleć… Zrobić parę „bączków”, polatać bokiem, czy po prostu pojechać na tor i wykorzystać maksimum możliwości tego amerykańskiego wyścigowca. À propos systemów bezpieczeństwa... nowy Mustang jest oferowany z:

- tempomatem adaptacyjnym,

- systemem ostrzegania o opuszczaniu pasa ruchu i zbyt małym odstępie od poprzedzającego samochodu,

- asystentem utrzymywania pasa ruchu, który może sprowadzić samochód na środek pasa ruchu, z którego samochód zjedzie,

- asystentem ochrony przed kolizjami i funkcją wykrywania pieszych.

Mustang z silnikiem 2.3 EcoBoost mniej pali, jest lżejszy o 127 kg, tańszy, wolniejszy zaledwie o sekundę podczas sprintu do setki (o 1.2 sekundy, jeśli porównamy wersje z automatyczną skrzynią biegów) i łatwiejszy w prowadzeniu od swojego brata z V-ósemką pod maską. Na a dźwięk widlastej V-ósemki...

Symfonia dla uszu

Mustang z silnikiem 5.0 V8 pali w trakcie jazd testowych o około 40 proc. więcej od swojego słabszego brata bliźniaka. Wynik w okolicach 20 litrów na 100 km w ruchu miejskim nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Co z tego, skoro to właśnie wersja z widlastą V-ósemką jest tym prawdziwym, legendarnym Mustangiem przez duże „M”. Szczególnie dla ogromnej rzeszy fanów tego kultowego modelu. Mustanga z silnkiem 5.0 V8 Ford powinien sprzedawać bez radia... Mimo, że gra ono świetnie (za co odpowiedzialna jest firma Shaker).

Najmocniejsza wersja „GT” z pięciolitrowym V8 pod maską oraz nowym, niesamowicie brzmiącym wydechem to coś, co na pewno spodoba się nie tylko miłośnikom modelu. Nowy, sportowy układ wydechowy - dedykowany specjalnie do tego modelu jest standardem w wersji GT, a opcją w słabszych wersjach. W trybie „tor wyścigowy” pięknie, rasowo ryczy. Niepowtarzalny, nowatorski wydech zamontowany w najnowszym Mustangu ma tak zwany: „Tryb Dobrego Sąsiada”, który ograniczanicza jego głośność. Ciekawostką jest to, że może on tę czynność robić automatycznie, we wcześniej zaprogramowanych przez użytkownika porach dnia. Mustang w tym trybie jest cichszy od motorynki. Czy ktoś będzie go używał?! Chyba nikt nie będzie chciał wykastrować swojego Mustanga.

Źródło: Mototarget

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska