Strzelec wyborowy znowu gotowy! - wywiad z Arkadiuszem Milikiem

2018-06-13
Strzelec wyborowy znowu gotowy! - wywiad z Arkadiuszem Milikiem

Arkadiusz Milik to jeden z najbardziej utalentowanych polskich piłkarzy. Nam opowiedział o mozolnym dochodzeniu do siebie po kontuzji oraz o pokorze.

PLAYBOY: Który moment z dawnych mundiali szczególnie utkwił ci w pamięci?

Arkadiusz Milik: Finał mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii z 2002 roku, w którym Niemcy mierzyli się z Brazylią, a dwie bramki strzelił Ronaldo. To był w ogóle pierwszy turniej, który zapamiętałem, choć miałem ledwie osiem lat. Oglądałem też oczywiście trzy mecze naszej reprezentacji, ale nie zagraliśmy wtedy wielkich zawodów, wygrywając tylko z USA.

PLAYBOY: Nie powiodło się nam również w Niemczech w 2006 roku, a na kolejne mistrzostwa świata musieliśmy czekać długie dwanaście lat. Czy ta rozłąka to dodatkowa presja dla was, piłkarzy?

Arkadiusz Milik: Nie zwracamy uwagi na to, że wracamy po latach, za to zdajemy sobie sprawę, że będziemy rywalizować z najlepszymi drużynami świata, do tego prezentującymi różne kultury gry. Celem jest wyjście z grupy, a do zrealizowania go potrzebujemy wygranej w pierwszym meczu - to ona pozwoli nam złapać niezbędną pewność siebie. A co przyniesie ewentualna faza grupowa? Sam jestem ciekaw.

PLAYBOY: Co do pewności siebie - dopiero niedawno wróciłeś do gry po długim leczeniu po kontuzji...

Arkadiusz Milik: Ten czas, kiedy nie grałem w piłkę, był trudny. I to nie tylko pod względem psychicznym. By dojść do formy, musiałem bardzo ciężko i monotonnie trenować każdego dnia, często aż do granic własnych możliwości. Najważniejsze, żebym w tym sezonie zdążył złapać jak najwięcej minut na boisku, bo to nie tylko pomoże mi lepiej przygotować się do wyjazdu do Rosji, ale też umocni moją pozycję w klubie.

PLAYBOY: Które wydarzenie, sportowe lub osobiste, najbardziej ukształtowało cię jako człowieka?

Arkadiusz Milik: Być może jest za wcześnie, by tak to traktować, ale stawiam na dwie poważne kontuzje, przez które straciłem niemal półtora roku. Chcę wierzyć, że w przyszłości wyjdą mi one na dobre. Zawsze byłem pokornym człowiekiem, ale takie wydarzenia uczą jeszcze większej pokory -wobec nieprzewidywalności życia i sportu. Od razu zaczynasz doceniać proste, codzienne rzeczy. Może to wyglądać na szukanie na siłę pozytywów, ale takie myślenie mnie wzmacnia.

PLAYBOY: Twój transfer z Amsterdamu do Neapolu był najdroższym w historii polskiej piłki. Co dało ci przyjście do Napoli?

Arkadiusz Milik: Ten transfer wpłynął przede wszystkim na moją mentalność. Gdy dzień w dzień trenujesz z tak znakomitymi zawodnikami i czujesz atmosferę wielkiego klubu, rywalizującego w silnej lidze Serie A, to szybko łapiesz odporność na stres. Dzięki niej lepiej podejmujesz decyzje w kluczowych momentach spotkania, nawet gdy jesteś zmęczony.

PLAYBOY: Doświadczenie w postaci występu na Euro 2016 może zaprocentować na mundialu w Rosji?

Arkadiusz Milik: Trudno powiedzieć, tym bardziej że dla każdego z nas będzie to pierwszy występ na takiej imprezie. Na mistrzostwach Europy wypadliśmy bardzo dobrze fizycznie, dlatego cieszę się, że i tym razem idziemy zgodnie ze sprawdzonym planem, czyli odbędziemy zgrupowania w Juracie i Arłamowie. To także dzięki nim czułem się pewnie pod względem fizycznym. Do każdego meczu podejdziemy z pokorą, ale też wiarą, bo każdy piłkarz naszej kadry ma odpowiednie umiejętności, by poradzić sobie w rywalizacji z drużynami z innych kontynentów.

PLAYBOY: Trudy rywalizacji na mistrzostwach nie są żadną tajemnicą. W jaki sposób, poza odnową biologiczną, starasz się choć na chwilę odprężyć w trakcie turnieju?

Arkadiusz Milik: Dwa lata temu we Francji były momenty, kiedy mogliśmy się spotkać ze swoimi rodzinami. Niestety nie było tych moment.w zbyt wiele, ponieważ mieliśmy napięty grafik. Działało to jednak bardzo odprężająco. Ja najłatwiej odrywam się od myślenia o piłce, gdy oglądam filmy.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska