Mundialowa analiza PLAYBOYA: grupa G

Mundialowa analiza PLAYBOYA: grupa G

W grupie G spotkają się dwie reprezentacje, których potencjał wskazywałby na to, że powinny już wcześniej zgarnąć dobre miejsce na którymś z turniejów mistrzowskich w tym stuleciu. Może właśnie teraz przyszedł czas na sukces Belgii lub Anglii?

Czas „Czerwonych diabłów”?

Ci pierwsi wiedzą aż za dobrze, że trafiła im się znakomita generacja piłkarzy – taka, która prędko może się nie powtórzyć. Wyrażenie „trafiła się” jest zresztą nieco krzywdzące, ponieważ poprzedziła ją gruntowna zmiana systemu szkolenia. To dzięki niej belgijskie drużyny regularnie, od lat, dostarczają talenty do europejskich potentatów, które chwilę później odgrywają najważniejsze role w swoich jedenastkach. nie przekłada się to jednak na laury ich kadry. nadal przeszkodę nie do przejścia stanowi ćwierćfinał, zarówno na mistrzostwach świata (porażka z Argentyną w 2014 roku), jak i na mistrzostwach europy (sensacyjna przegrana z walią w 2016). Czy problem tkwi w spalaniu się na dużych imprezach? Być może, ponieważ takie tuzy jak Thibaut Courtois, Kevin de Bruyne czy Eden Hazard potrafią w pojedynkę wygrać najważniejsze starcia na niwie klubowej. Na rosyjski czempionat reprezentanci jednej trzeciej Beneluksu znowu jadą jako zdobywcy pierwszego miejsca w grupie eliminacyjnej. I znowu rozbudzają nadzieje na to, że tym razem nie powtórzy się stary scenariusz.

Synowie Albionu

Liczone w miliardach funtów przychody klubów angielskiej Premier League, jak i jej samej, zamazują prawdziwy obraz reprezentacji „Synów Albionu”. Twarde dane mówią jasno: od początku XXI wieku kadra zalicza stały regres jeśli chodzi o mistrzostwa globu. 2002 i 2006 rok to były jeszcze ćwierćfinały, lecz już 2010 przyniósł zaledwie 1/8. Jeszcze gorzej było przed czterema laty, gdy podopieczni Roya Hodgsona nie wyszli nawet z grupy. Na kadrowiczach od lat spoczywa niebywała presja, bo kibice lubią wracać do lat 60., w których Anglikom udało się zdobyć mistrzostwo świata. Nie podołali jej najwięksi, z Frankiem Lampardem, Stevenem Gerrardem czy Wayne’em Rooneyem na czele. Teraz oczekiwania mają zaspokoić ci, którzy dwa lata temu potknęli się o pierwszy szczebel pucharowy, ulegając stawianej na straconej pozycji Islandii: superstrzelec Harry Kane, jego kolega z Tottenhamu, pomocnik Dele Alli oraz dynamiczny Marcus Rashford, jeden z największych skarbów Manchesteru United.

Szanse Tunezji

Sprawa wyjścia z grupy jest, jak się wydaje, przesądzona. Dwie drużyny uzupełniające stawkę przyjeżdżają do Rosji po naukę, która pomoże im w rywalizacji w mniejszych rozgrywkach. Większe szanse na dobry rezultat ma Tunezja, w której ważną rolę odgrywają gracze francuskiej Ligue 1. Dla pomocników: Ellyesa Skhiriego z Montpellier i Wahbiego Khazriego z Rennes czy napastnika Bassema Srafriego z Nicei mistrzostwa będą świetnym oknem wystawowym, dzięki któremu będą mogli przykuć uwagę skautów. Nie inaczej ma się sprawa z zawodnikami tunezyjskich klubów, walczących o dobry transfer na Stary Kontynent.

Debiut Panamy

Sam awans jest zaś dużym osiągnięciem dla Panamy, debiutanta na ogólnoświatowych zawodach. Marcowy mecz kontrolny ze Szwajcarią, przegrany aż 0:6, pokazał, że na przybyszy może czekać srogie lanie. Choć kto wie – może w tajemniczej drużynie objawi się ktoś na miarę Julio Césara Dely’ego Valdésa, strzelającego na początku wieku bramki w barwach Malagi, czy Luisa Henriqueza, parę lat temu bardzo solidnego obrońcy lecha Poznań?

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska