Polacy na mistrzostwach świata. Odcinek 3: Argentyna 1978

Polacy na mistrzostwach świata. Odcinek 3: Argentyna 1978

Zajęcie przez Polaków trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w RFN w 1974 roku rozbudziło nadzieje piłkarzy i kibiców, którzy nie mogli się doczekać kolejnego mundialu. Na turniej w Argentynie Polacy jechali jako jeden z faworytów, który przy odrobinie szczęścia może pokusić się o sięgnięcie po Puchar Świata.

O niezwykle dużych nadziejach na wynik doskonale świadczy występ Polaków na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Oczekiwania wobec kadrowiczów były oczywiste – interesuje nas wyłącznie zwycięstwo. Polska bez większych problemów wyszła z grupy, najpierw remisując bezbramkowo z Kubą, a następnie pokonując Iran 3:2. W ćwierćfinale Polacy rozgromili Koreę Północną 5:0, a w kolejnej rundzie odprawili z kwitkiem Brazylię wynikiem 2:0. W finale nie było już tak różowo – Polska przegrała 1:0 z NRD, co w kraju uznano za porażkę, skutkującą dymisją Kazimierza Górskiego.

Bezproblemowe eliminacje

Stery po Górskich przejął Jacek Gmoch, który poprowadził reprezentację Polski w eliminacjach do argentyńskiego turnieju. Nasi piłkarze trafili do grupy 1, w której przeciwnikami byli Portugalia, Dania oraz Cypr. Polacy przeszli przez eliminacje bez większych problemów, wygrywając pięć z sześciu spotkań (stracili punkty jedynie w zremisowanym 1:1 meczu z Portugalią), aplikując między innymi 5 bramek Cyprowi i 4 Danii.
O polskiej kadrze mówiono wówczas, że jest jeszcze silniejsza, niż cztery lata wcześniej. Do doświadczonej ekipy, w której prym wiedli między innymi Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach i Jan Tomaszewski, dołączyli niezwykle zdolni przedstawiciele młodego pokolenia – Zbigniew Boniek i Adam Nawałka, dodatkowo trener Gmoch mógł skorzystać z usług nieobecnego w RFN Włodzimierza Lubańskiego.

Miłe złego początki

Zasady mistrzostw świata 1978 były identyczne, jak cztery lata wcześniej. W turnieju finałowym brało udział szesnaście drużyn, podzielonych na cztery grupy. Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansowały do kolejnej fazy grupowej. Zwycięzcy owych grup grali ze sobą o najważniejsze trofeum, a ci, którzy zajęli w nich drugie miejsca, rozgrywali „mały finał”, czyli mecz o trzecie miejsce.
Polska trafiła do grupy B razem z RFN, Tunezją oraz Meksykiem. W pierwszym meczu na mundialu przeciwnikiem byli nasi zachodni sąsiedzi, co stwarzało doskonałą okazję do rewanżu za „mecz na wodzie” sprzed czterech lat. Ostatecznie plany odegrania się na Niemcach spełzły na niczym, bo mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Kolejnym przeciwnikiem „biało-czerwonych” była Tunezja. Tak egzotyczny rywal mógł zwiastować wysokie zwycięstwo, jednak w praktyce wyszło zupełnie inaczej – Polacy co prawda wygrali to spotkanie, ale padła w nim zaledwie jedna bramka autorstwa Grzegorza Laty. W lepsze humory wprawił kibiców wynik trzeciego grupowego spotkania przeciwko Meksykowi. Polska wygrała ten mecz 3:1 – dwie bramki strzelił 22-letni wówczas Zbigniew Boniek, a trzecią dorzucił Kazimierz Deyna. Ostatecznie dwa zwycięstwa i jeden remis zapewniły Polakom pierwsze miejsce w grupie, co rzecz jasna oznaczało awans do następnej fazy grupowej.

Ten nieszczęsny karny…

W kolejnej rundzie Polska okazała się rodzynkiem w grupie południowoamerykańskiej – naszymi przeciwnikami zostały reprezentacje Argentyny, Brazylii oraz Peru. Pierwszym rywalem w tej fazie była drużyna gospodarzy, którą cztery lata wcześniej udało się pokonać 3:2. Tym razem jednak sprawy potoczyły się inaczej…
Kluczową w tym meczu sytuacją okazała się ta z pierwszej połowy, gdy Argentyńczycy prowadzili już 1:0 po trafieniu Mario Kempesa. Po zamieszaniu w polu karnym jeden z Polaków skierował piłkę do pustej bramki, jednak wspomniany Kempes zatrzymał piłkę ręką. Ówczesne przepisy nie przewidywały kary w postaci czerwonej kartki za takie przewinienie, ale sędzia Ulf Eriksson podyktował rzut karny dla Polski. Do piłki podszedł Kazimierz Deyna, ale wykonanie przez jego „jedenastki” trudno nazwać inaczej, niż fatalnym. W drugiej połowie Polacy nie ustawali w atakach, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na doskonale dysponowanego tego dnia golkipera Ubaldo Fillola. W 71. minucie drugą swoją bramkę tego dnia zdobył Mario Kempes, ustalając wynik na 2:0 dla Argentyny.

Porażka z gospodarzami wyraźnie podcięła skrzydła „biało-czerwonym”. W następnym meczu przeciwko Peru udało się co prawda zdobyć dwa punkty (tyle wówczas przyznawano za zwycięstwo – Polacy wygrali 1:0 po golu Szarmacha), jednak Brazylijczycy nie dali Polakom szans, gładko wygrywając 3:1. Honorową bramkę dla Polski zdobył Grzegorz Lato.

Koniec marzeń o mistrzostwie

Jedno zwycięstwo i dwie porażki w drugie fazie grupowej pozwoliły na zajęcie jedynie trzeciego miejsca w grupie – w ostatecznym rozrachunku Polacy zajęli jedno z miejsc pomiędzy 5. a 8. Taki wynik sprawił spory zawód – po zakończeniu mistrzostw Jacek Gmoch poprowadził Polskę w jeszcze dwóch spotkaniach, po których został odwołany ze stanowiska przez centralę.

 

Polacy na mistrzostwach świata. Odcinek 1 – Francja 1938
Polacy na mistrzostwach świata. Odcinek 2 – RFN 1974

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska