"Lewy” to pięćdziesiąt procent kadry

2018-06-15
"Lewy” to pięćdziesiąt procent kadry

Trzykrotny uczestnik mistrzostw świata w piłce nożnej Michał Żewłakow mówi o słabościach i mocnych stronach polskiej drużyny.

PLAYBOY: Grałeś na mundialu w Korei i Japonii. Myślisz, że Japończycy będą naszym najgroźniejszym przeciwnikiem?

Żewłakow: Największą zagadką będzie mecz z Senegalem, ponieważ dotychczas rzadko graliśmy z drużynami z Afryki. Dla mnie ta grupa jest o tyle ciężka, że nie mamy drużyny europejskiej, która byłaby dla nas papierkiem lakmusowym pozwalającym porównać, jak inny zespół z naszego regionu radzi sobie w tej samej grupie, co my. Pierwszy mecz będzie spotkaniem z cyklu „być albo nie być”! Jeżeli go przegramy, to spodziewam się nerwów.

PLAYBOY: Nie grałeś z żadną drużyną z naszej grupy.

Żewłakow: To prawda, chociaż zdarzały się drużyny z Afryki. Mam tutaj na myśli Kamerun, była też Nigeria. 

PLAYBOY: Spotkanie z Japonią, w którym zresztą grałeś, miało miejsce w 2002 roku w Łodzi i nie zakończyło się dla nas sukcesem.

Żewłakow: Niestety przegraliśmy 0:2. Pamiętam, że wówczas Japonia nas nieco zdominowała. Zresztą to spotkanie było pierwszym ostrzeżeniem przed mundialem, bo szliśmy do niego jak burza przez eliminacje i chyba nawet jako pierwsza europejska drużyna awansowaliśmy do mistrzostw.

PLAYBOY: Wszyscy zachwycają się kadrą. A gdy spojrzeć na nią krytycznie, to jakie widzisz  
problemy?

Żewłakow: Chłopaki nie potrafią zagrać dwóch równych połów. Zawsze jest skrajnie – połowa, która zachwyca albo daje nam do myślenia, a druga jest zaprzeczeniem pierwszej. Ich wyrównanie pozwoliłoby podejść z większym spokojem do mistrzostw.  Poza tym martwi mnie jeszcze jedna rzecz. Czy ta reprezentacja zagra z Lewandowskim, czy bez niego? Dla mnie to są dwie zupełnie inne drużyny. Robert Lewandowski to 50 procent wartości tej drużyny. Kiedy Robert wychodzi na boisko, to chłopaki są bardziej pewni siebie i odważniejsi. Robert daje wiarę i scala ten zespół. 

PLAYBOY: Mówiłeś o tym po meczu z Koreą Południową.

Żewłakow: Ciężko znaleźć drugiego tak świetnego piłkarza jak „Lewy”. Pocieszające jest to, że od dłuższego czasu dopiero po raz pierwszy mamy sytuację, w której na duży turniej jedzie ta sama drużyna, która grała na poprzednim Euro. A musisz pamiętać, że nasi tak naprawdę zagrali bardzo dobrze na mistrzostwach Europy. I tak się składa, że większość z nich jedzie na kolejne mistrzostwa. Dla mnie to największy atut tej kadry. Bo jeśli chodzi o umiejętności to na pewno nie są one gorsze niż na Euro we Francji. Za to przybyło doświadczenia, które jest bezcenne.

PLAYBOY: Jak daleko możemy zajść?

Żewłakow: Gdybyśmy powtórzyli sukces z mistrzostw Europy i doszli do ćwierć-finałów, to dla mnie byłby to nie lada wyczyn. Co do minimum, to oczywiście wyjście z grupy. Co będzie dalej, trudno powiedzieć, sport płata różne figle.

Rozmawiał: Krzysztof Pyzia Fot. AKPA

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska