Seks-trendy na 2018 rok: oto co nas czeka!

2017-12-28
Seks-trendy na 2018 rok: oto co nas czeka!

Chcemy czy nie, w tę stronę zmierzać będzie świat. Jeśli chodzi o łóżko oczywiście. Zobaczcie, czym będą żyli ci, dla których seks jest jednym z głównych hobby, a nie zbędnym dodatkiem do życia.

1. Wirtualna rzeczywistość

 

Kiedy VR powstawała, wydawało się, że będą się nie cieszyć gamerzy i ci, którzy chcą zwiedzać świat bez ruszania się z kanapy. Tymczasem przemysł związany z erotyką podchwycił pomysł. Już dziś jedną z głównych sił napędowych sprzedaży sprzętu do VR jest pornografia. Ludzie chcą oglądać filmy dla dorosłych w ten sposób, ale także uprawiać seks na odległość (nad czym naukowcy muszą popracować, by było to możliwe).

 

 

2. Seks-roboty

 

Jeśli chodzi o konstruowanie gumowych lal (bo niby czymże są te roboty), to nastąpiło niesamowite przyspieszenie. Są już takie, które nie tylko wyglądają realnie, ale i odpowiednio reagują, potrafią rozmawiać, stają się „partnerkami” samotnych i nieśmiałych facetów. Są już domy publiczne z seks-robotami (współżycie nie kosztuje wcale taniej niż z prawdziwą kobietą), a producenci zapowiadają, że wkrótce roboty będą potrafiły reagować tak, jakby czuły.

 

3. Seks-party

 

Na razie trend rozwija się w Stanach Zjednoczonych, w miastach na wschodnim i zachodnim wybrzeżu (Nowy Jork i San Francisco). Nie jest nowy, bo przecież orgietki istniały zawsze, ale wygląda na to, że seksualne imprezy zaczynają przeżywać renesans w nowej formie. Dotychczas takie zabawy odbywały się w ukryciu, w zamkniętych klubach dla swingersów, znanych wtajemniczonym i przez amatorów tego typu rozrywki były preferowane. Teraz zaczynają przebijać się do głównego nurtu, organizują je „zwykłe” kluby, nie kojarzone z tego typu rozrywką. A na seks-party wybierają się także osoby, które na nich nie bywały, ani nawet o tym nie myślały.

 

4. Wibratory sterowane apkami

 

Wymyślone zostały w ciągu ostatnich lat. Wibratory sterowane aplikacjami i uruchamiane na odległość. Były z nimi pewne problemy, bo okazało się, że pewne firmy gromadziły dane, których gromadzić nie powinny, ale nie zatrzymało to rozwoju zabawek. Pary, które rzadko się widują, z powodu pracy, ciągłych wyjazdów, mogą dzięki wynalazkowi flirtować na odległość w realny sposób. Nie tylko wysyłać sobie pikantne wiadomości, ale także „pieścić się” w sposób dla siebie fizycznie odczuwalny.

 

 

5. Zabawki erotyczne 3D

 

Niby dlaczego wibratory, dildo i inne erotyczne akcesoria mają wyglądać tak, jak chcą tego producenci, a nie jak chcą użytkowniczki i użytkownicy? Technika 3D pozwala pozwala przecież drukować najbardziej wymyślne rzeczy i kształty. Ograniczeniem pozostaje wyłącznie wyobraźnia, a ta – jak wiadomo – ograniczeń nie ma. Wystarczy więc wymyślić to, co się chce i wydrukować.

 

6. Fitness cipki

 

Mimo że nie dotyczy nas to bezpośrednio, a kobiet, trend może okazać się najbardziej fantastyczną sprawą także dla facetów. Kobiety na świecie zaczęły bowiem „gimnastykować” swoje cipki, serio. Wzmacniają je, ćwiczą odpowiednie mięśnie, przede wszystkim mięśnie Kegla (mięśnie dna miednicy). Są do tego specjalne poradniki, kobiece portale pełne są artykułów na ten technik. Są nawet trenerki, które uczą jak to robić (takie cipkowe Ewy Chodakowskie). A dlaczego ma to być dobre dla nas? A no dlatego, że wyćwiczone cipki są bardziej reaktywne, zdrowsze, no i wreszcie ciaśniejsze, co wzmacnia naszą rozkosz. A wyćwiczone mięśnie Kegla sprawiają, że kobiety mają silniejsze orgazmy.

 

7. Klonowanie penisa

 

Zabawa dla par z dłuższym stażem, zwłaszcza tych, które często się rozstają (z powodów wymienionych w punkcie 4). Często wyjeżdżamy, a nasze partnerki za nami tęsknią (albo to one wyjeżdżają i – mamy taką nadzieję – tęsknią). Dlaczego mają więc fantazjować i robić sobie dobrze wibratorami, które podobne są zupełnie do niczego albo do penisów, które wcale ich nie kręcą? Wierne sobie i szczerze zakochane w sobie pary mogą teraz zamawiać wibratory w kształcie realnego przyrodzenia. Sieć wypełnia się ofertami tego typu.

 

 

8. BDSM

 

To nie jest trend ostatniego roku, ani taki, który dopiero się rodzi. To trend, który istnieje i narasta. Zabawy w klapsy, wiązanie, drażnienie się, przebieranki i używanie gadżetów możemy zawdzięczać E.L. James. Autorka „50 twarzy Greya” i kontynuacji tej powieści (oraz inspiratorka wersji ekranowych), sprawiła, że o kajdankach, piórkach i pejczach myślą także gospodynie domowe. A nam nie pozostaje nic innego, jak tylko spełniać ich fantazje.

 

Fot: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska