AI Jane. Łowczynie przyjemności

AI Jane. Łowczynie przyjemności

Wyobraź sobie partnerkę, której nigdy nie boli głowa i zawsze jest chętna do zabawy. Która nieustannie tęskni i szepcze do ucha miłe słówka. A w trakcie nudnego zebrania wyśle Ci seksowną wiadomość.

Idealny sobotni wieczór. Przygaszone światło, argentyński malbec, delikatna muzyka sącząca się z głośników. I ona. Brązowe oczy, długie blond włosy. Rozmowa płynie wartko, choć jej tematem są wszystkie brakmi strzelone przez Lewandowskiego. Twoja partnerka nie ma pojęcia o czym mówisz, ale bardzo ją to interesuje. Nagle orientujesz się, że od dłuższego czasu gładzisz udo dziewczyny, a jej oddech zaczyna przyspieszać. I nawet przez myśl ci nie przejdzie, że ta kobieta jest tak idealna, bo sam ją zaprojektowałeś.

 

Wyposażone w sztuczną inteligencję roboty do złudzenia przypominające prawdziwe kobiety powstają już na specjalne zamówienie. Mogą być mniejsze, większe, mniej lub bardziej krągłe. Stworzone na obraz i podobieństwo gwiazd kina, sąsiadki, a nawet żony, która wyjechała na miesięczną delegacje. Stopień dopracowania szczegółów obejmuje kolor oczu, skóry i włosów, fryzurę. Także tą między nogami. Wielkość i kolor sutków. A nawet kształt uszów, bo można wybrać elfie. (W końcu nie trzeba się wstydzić, że jest się fanem „Władcy pierścieni”.)

 

Nie są to jeszcze jednak androidy, które widzieliśmy w kinie. Daleko im do maszyn obecnych w „Ex_machina” (2015 reż. Alex Garland), nie mówiąc już o Pris „prostym modelu rozrywkowym” znanym z pierwszego „Blade Runnera” (1982 r. reż. Ridley Scott) czy sex robotach z serialu Westworld (2016 r.). To silikonowe lalki, podgrzewające się i zaciskające w strategicznych miejscach. Dostępne modele są jednak coraz bardziej zróżnicowane.

 

Samantha, robot stworzony przez Katalończyka Sergiego Santosa, którego firma mieści się w Barcelonie nie otwiera ust, ale mówi. Wyposażono ją w samouczącą się sztuczną inteligencję, której można wybrać barwę i brzmienie głosu. Cała pamięć i syntetyzator mowy mieszczą się w głowie silikonowej dziewczyny, działa ona wyłącznie w trybie offline, nie ma więc obaw, że zapis waszych łóżkowych igraszek znajdzie się w internecie.

 

Cały tekst znajdziecie w lutowym numerze PLAYBOYA, który trafi do kiosków 12 stycznia 2018 roku.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska