5 rzeczy, którymi my przejmujemy się w łóżku, a wy… ani trochę!

2018-03-08
5 rzeczy, którymi my przejmujemy się w łóżku, a wy… ani trochę!

Drodzy Panowie! Dziś nasze Święto, pozwólcie więc, że wykorzystamy moment, kiedy mamy mikrofon. Często nam zarzucacie, że gadamy bez przerwy, że jesteśmy mistrzyniami niekończących się dygresji, więc dzisiaj przejdziemy od razu do konkretu. Czyli do łóżka. I to bez gry wstępnej.

Bo my lubimy seks nie mniej niż wy. Już dawno temu przestałyśmy udawać, że ‘’tego’’ nie robimy. Robimy, robimy! Czasami w towarzystwie własnym, czasami przy udziale fajnych gadżetów, ale… Ale najbardziej lubimy ten seks prawdziwy – z wami.

I tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Bo, nie będziemy ukrywać – chcemy wspiąć się na sam szczyt, ale natury nie oszukamy – jesteśmy okrutnymi altruistkami. Empatia (od wieków mylona przez was z histerią) jest wpisana w naszą psyche – po prostu. Od zarania dziejów utrudniała nam wzajemne relacje, ale łóżko to ostatnie miejsce, w którym sprawdzają się skomplikowane schematy. Pozwólcie więc, że dziś wyjaśnimy wam, co stanowi przedmiot nieporozumienia. Najprościej jak umiemy.
Seks wiąże się z kilkoma kwestiami, co do których mamy, jak się okazuje, kompletnie odmienne podejście. My się nimi przejmujemy, wy – ani trochę. Co ciekawe, my się nimi przejmujemy z jednego zasadniczego powodu – bo wydaje nam się, że zwracacie na nie olbrzymią uwagę.

Po pierwsze: nasze odgłosy.

Nasze i jej, waginy. Bo o ile my się staramy, by dźwięki, które wydobywają się przez nasze usta były spontaniczne i zmysłowe zarazem, o tyle nasza pochwa nie przykłada się do tego ani odrobinę. Niestety, nie mamy nad jej wokalem najmniejszej kontroli. Udajemy więc, że nie słyszymy jej fałszu, ale tak naprawdę jej beztalencie w dużej mierze psuje nam fun.

Po drugie: nasza mimika.

I tu znów, chodzi o nasze starania – za bardzo. Chciałybyśmy być zalotne i urocze, chciałybyśmy się uśmiechać, ale w trakcie prawdziwego (a nie reżyserowanego) seksu, na buzi malują się zupełnie inne rysy. Zdecydowanie mniej filmowe. Ogromnie nad tym ubolewamy. Część z nas zwyczajnie wstydzi się pokazać prawdziwą twarz. I dosłownie, i w przenośni.

Po trzecie: pot

Wielkie tabu. Nigdy nie zrozumiemy dlaczego natura nie wykluczyła jego udziału z życia intymnego. Nie znosimy go, naprawdę. Wy tymczasem odbieracie jego obecność jako oznakę rzeczywiście dobrej zabawy. I tym się pocieszamy.

Po czwarte: depilacja

A raczej jej brak. Nas też nierzadko ponosi pożądanie i lądujemy z wami w łóżku na spontanie. Weźcie jednak pod uwagę, że depilacja całego ciała zajmuje sporo czasu, i nie zawsze znajdujemy go odpowiednio dużo. To nie to, co z zarostem - czy go macie czy nie, nie ma większego znaczenia. No, może poza seksem francuskim, ale miałyśmy nie czepiać się drobiazgów. My mamy do ogarnięcia znacznie więcej miejsc. Ufamy jednak, że w zamian za radość, jaką wam fundujemy, darujecie nam tych kilka króciutkich włosków tu czy tam.

Po piąte: brak makijażu

No nie zawsze nasz wizaż prezentuje się tak, jakbyśmy sobie życzyły. Czasami przecież nie mamy go w ogóle. Mamy wtedy wrażenie, że w wasze oczy wbudowane jest szkło powiększające i dostrzegacie najmniejszy pryszcz na naszej twarzy. Ta obawa odbiera nam pewność siebie.

No to już wszystko wiecie. Doceńcie! Mamy nadzieję, że jak wreszcie to z siebie wyrzuciłyśmy, nasz wspólny seks wreszcie stanie się przyjemniejszy. Tylko dlatego zdecydowałyśmy się na tę małą spowiedź.

 

Zuzanna Lenart

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska