Do łóżka przez kuchnię: prosty sposób na więcej seksu w związku

2018-04-11
Do łóżka przez kuchnię: prosty sposób na więcej seksu w związku

Im bardziej facet pomaga w domowych obowiązkach, tym więcej seksu uprawia. Panowie: zmywanie i sprzątanie się po prostu opłaca! Acha, jeszcze jedno: kobietom, którym ich faceci pomagają w obowiązkach, mają lepsze doznania w łóżku.

Obowiązki domowe to koszmar. Robienie dzieciom śniadań, odwożenie i przywożenie oraz te najbardziej przyziemne, czyli zmywanie, gotowanie i sprzątanie, to wszystko potrafi popsuć relację. Tym bardziej, jeśli są nierównomiernie podzielone.

Domy, w których ona robi wszystko, a on nic, znikają co prawda z powierzchni ziemi, przynajmniej w cywilizowanych krajach, ale wciąż jest ich sporo. Wieki nierówności nauczyły nas, że żony zajmują się kuchnią, a my faceci pracą. Taki podział mija, ale wciąż istnieje. Zwłaszcza w rodzinach bardziej tradycyjnych i wiekowo starszych. Młodzi już tak tego nie widzą.

Panowie, do garów!

Tymczasem naukowcy z Cornell University (jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych, należący do Ivy League) odkryli ciekawą zależność między pracami domowymi, a częstotliwością seksu w związku. Upraszczając: im równiejszy podział obowiązków domowych, tym seksu w związku więcej.

Prowadząca badania Sharon Sassler powiedziała, że spodziewała się takich wyników, ale zaskoczyła ją skala. Otóż pary równo dzielące się obowiązkami kochają się średnio 7 razy w miesiącu, a te, w których kobieta wykonuje wszystkie obowiązki, a mężczyzna nie robi nic (poza pracą zawodową) – 5 razy. „To może banalne, ale zmywarka sama się nie naładuje i nie rozładuje. Sprzątnięcie sterty naczyń, jeśli jest to wyłącznie na głowie kobiety, sprawia, że chowa ona urazę do mężczyzny. Wówczas nie ma ochoty na igraszki” - powiedziała Sassler.

Naukowcy pod jej kierownictwem przeprowadzili też ankiety dotyczące satysfakcji z seksu. Ponownie wyszło na jaw, że te panie, których mężowie/partnerzy pomagają, którzy dzielą się obowiązkami mniej więcej po połowie, mają dużo większą satysfakcję z seksu. Jest im po prostu lepiej w łóżku.

Aseksualna praca

Przepracowanie jest w ogóle jednym z największych problemów współczesnych par. Rozdarte między zadaniami domowymi, pracą, kolejnymi projektami pary odpuszczają powoli to, co najważniejsze. Spychają seks na dalszy plan, mimo że jest on najważniejszy dla utrzymania relacji przy życiu. Jak wynika z obserwacji i badań seksuologów sporo małżeństw i związków rozpada się nie z powodu zdrad, ale braku namiętności. Po prostu nie starcza na nią czasu.

Ale i na to naukowcy znaleźli sposób. Odpowiedzią jest planowanie! Wielu seksuologów proponuje potraktować seks dokładnie w ten sam sposób, co jakiś projekt do wykonania. Wpisać współżycie do kalendarza. W zależności od libido obojga partnerów (hmmm, tu trzeba się jakoś dogadać) na przykład raz na tydzień albo dwa, czy trzy razy. Na konkretny dzień, konkretną godzinę, jak zadanie do wykonania.

Seks z kalendarzykiem

Brzmi okropnie? Odziera seks z romantyzmu i spontaniczności? Otóż podobno wręcz przeciwnie. Seksuolodzy rozwiewają wątpliwości: czym innym, jak nie planowaniem jest randka, której datę znamy dużo wcześniej? Albo czym innym jest spotkanie pary, która dopiero ze sobą chodzi, a nie mieszka razem? Przecież także formą planowania seksu: oboje wiedzą, że wylądują w łóżku, zatem zawczasu się do tego przygotowują. Mężczyźni golą się i elegancko ubierają, kobiety zakładają bieliznę, poddają zabiegom kosmetycznym, robią milion innych rzeczy etc. W małżeństwach i parach z długim stażem przyjęło się, że tego robić nie wolno, podczas gdy prawda jest taka, że właśnie trzeba!

Efekty po czasie

Seksuolodzy przekonują o jeszcze jednym zbawiennym efekcie planowania seksu (nawet w ekstremalnej formie, czyli wpisywaniu go np. do... kalendarza Google założonego dla obojga). Otóż po pewnym czasie para odzyskuje wszystko to, co straciła: namiętność, bliskość, radość z seksu. I jakoś tak się dzieje, że seksu jest dużo więcej niż to, co zaplanowane. Poza wyznaczonymi dniami, zaczyna się on przytrafiać także spontanicznie. Tak to działa!

„Ludzie potrafią zaplanować wszystko, pracę, zakupy, domowe obowiązku, bieganie. Jeśli zaplanują też seks, prawie na pewno odbudują to, co uległo degeneracji, czyli namiętność” – powiedziała terapeutka Karen Woodbridge w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu „The Independent”.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska