Mokra robota, czyli jak zrobić kobiecie dobrze palcami

2018-08-03
Mokra robota, czyli jak zrobić kobiecie dobrze palcami

Penis, język i palce – te trzy „kończyny” mamy do dyspozycji, żeby zrobić kobiecie dobrze. To dlaczego, do jasnej cholery, używamy tylko dwóch pierwszych, a zapominamy o trzeciej? Tym bardziej że dłonie mamy dwie, w więc aż dziesięć potencjalnych dildo o różnej grubości i długości, które dodatkowo można łączyć i dowolnie wyginać! Pora to zmienić i uczynić z palców sojuszników rozkoszy.

Każdy facet, prawie każdy, kocha ręczne robótki. Nie szydełkowanie, ale męskie prace manualne. To atawizm – sklejamy modele, układamy klocki Lego, gramy na instrumentach, strugamy z drewna. Przykręcamy, oplatamy drutem, robimy palcami naprawdę dużo dobrego.

 

Tymczasem podczas seksu zapominamy o… palcach. Zaczynamy gloryfikować penisa – tylko o nim myślimy, żeby stał jak skała, żeby mógł długo, żeby był duży i żeby podobał się partnerce/partnerkom. Co więcej, robimy to dopiero z wiekiem. Pacholęce pieszczoty, przez starsze pokolenie i seksuologów zwane pettingiem, to są przecież ręczne robótki! Piersi, sutki, wargi sromowe większe i mniejsze, wilgoć cipki – wszystko to poznajemy jako nastolatki właśnie palcami. Każdy dorosły facet wspomina potem całe życie, że Zosia pozwoliła się „tam dotknąć”, a Marysia „wsunąć palce”. Młodzi gentlemani się tym nie chwalą, a te nastolatki, które podniecenia nie potrafią utrzymać na wodzy (czyli większość), rozpowiadają na prawo i lewo właśnie o palcówkach.
   

I co dzieje się potem? Potem dochodzi do królobójstwa. Palce, które w młodości grają pierwsze skrzypce, ustępują miejsca najpierw językowi, a potem penisowi. Palcówkę zastępuje minetka, a wreszcie  – prędzej czy później – konwencjonalny stosunek, czyli wsunięcie penisa do cipki.

   

Wówczas palce zostają niejako obcięte. Jak w dowcipie o stolarzu, który ma ich zawsze za mało. Używamy co prawda dłoni do gry wstępnej oraz palców oczywiście, ale niemal nigdy, jako dorośli mężczyźni, nie traktujemy już palcówki jako jednego z trzech sposobów na doprowadzenie kobiety do orgazmu.
   

Szkoda, że nie czytamy badań, szkoda, że nie słuchamy kobiet. A to dlatego, że zaspokojona kobieta to skarb i trofeum. Po to przecież to robimy, żeby dać rozkosz i żeby ją otrzymać! Tymczasem badania i opinie kobiet nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości. Penis jest najmniej idealnym organem do dawania kobiecie orgazmu. Jest daleko w tyle za językiem, który bezpośrednio pobudza łechtaczkę. Spory dystans dzieli go także od palców, którymi można zrobić naprawdę dużo, jeśli nie wszystko.
   

Palcami można miziać, gładzić, drażnić, posuwać (jak penisem), pieścić łechtaczkę ruchami okrężnymi (uwaga: w obie strony). Można użyć ich w samochodzie, w windzie, pod stołem. Można  się nimi erotycznie komunikować. Można milion rzeczy, których ani penisem, ani nawet językiem zrobić się zwyczajnie nie da. Ale zacznijmy od podstaw, ok?

 

Indywidualizacja potrzeb

Tak jak seks z każdą partnerką jest inny, tak i palcówkę każda pani lubi dostosowaną do swoich preferencji. Seksu manualnego nie da się ustandaryzować, to prawda do zapamiętania na dzień dobry. Tak samo jak w przypadku stosunku: jedne kobiety uwielbiają być ostro brane od tyłu w kuchni, inne delikatnie kochane po długiej grze wstępnej (poprzedzonej kolacją i kinem), a jeszcze inne lubią przejąć inicjatywę  i wcielić się w rolę dzikich kowbojek.
   

Ten oczywisty fakt odnieśmy do palcówki. Mamy tendencję, jeśli już w ogóle używamy palców do seksu (co, jak napisaliśmy, jest karygodną rzadkością), robienia wszystkim partnerkom tak samo. Podczas pocałunku, gdy sprawy zmierzają do tego, żeby była to namiętna noc, zaczynamy kobiety rozbierać. Ściągamy garderobę, nie przerywając pieszczot. Nadzy lub półnadzy zdejmujemy im majtki, o ile wcześniej same tego nie zrobiły w podnieceniu, po czym wsuwamy palce do cipki. Słysząc westchnienia i jęki, przez jakiś czas kontynuujemy tę czynność. I wreszcie odpuszczamy, by przejść do czegoś bardziej konkretnego, czyli kochania/pieprzenia się, jak tam to sobie nazywacie.
   

Nie mamy racji? Tak to właśnie wygląda. I wielu kobietom to odpowiada. Jeśli tak jest, to nie ma potrzeby nic a nic zmieniać. Jak wiadomo, lepsze jest wrogiem dobrego. Tyle tylko, że zachowując się w ten sposób, znudzimy po jakimś czasie nawet najbardziej otwartą kobietę.
   

Palcówka wymaga oczywiście doskonalenia, zmian, ciągłego poprawiania techniki, a najlepszym na to sposobem będzie rozmowa. Pytania – zadane poza łóżkiem, a nie w trakcie seksu – powinny być tak proste, jak prości jesteśmy my sami, faceci. „Jak lubisz być pieszczona?”, „Czy lubisz, jak posuwam palcem/palcami w twojej cipce?”, „Czy lubisz, kiedy opuszkami palców masuję twoją łechtaczkę? Jeśli tak, to jak: mocniej, delikatniej, wyżej, niżej, w którą stronę?”. Panowie, to są tylko pytania, a wiadomo, nie ma złych pytań, a już na pewno nie powinno ich być w związku dwojga ludzi, którzy chcą sobie zrobić naprawdę dobrze!
   

Każda para, każdy związek, ma swój własny kod porozumiewania się. To wynika z wychowania, otwarcia, typu osobowości – mnóstwo czynników na to wypływa. Użyjcie tego waszego kodu do rozmawiania nie tylko o ulubionych pozycjach, ulubionych pieszczotach czy ulubionych fantazjach do spełnienia. Rozmawiajcie także o tym, jak technicznie uwielbiają być pieszczone wasze partnerki, a potem tak właśnie je pieśćcie. Proste, nie?

 

To tylko fragment tekstu o robótkach ręcznych. Całość znajdziesz w najnowszym numerze Playboya (8/2018) - w kioskach!

Autor: Marcin Klimkowski/ fot. istockphoto.com

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska